wtorek, 22 sierpnia 2017

Strategia na strusia czy skok w nieznane



To nie o mnie. To nie o nas. Ja mam szczęście i nic złego mi się nie stanie. Wierzę, że Świat jest bezpieczny. To dlatego mówią o mnie - naiwna. A ja po prostu czasami zamykam się przed informacjami, które świadczą o tym, że jest inaczej. Zagłuszam je, ignoruję, albo próbuję nastraszyć - złego diabli nie biorą.

W świecie zwierząt występują drapieżniki i to one szukają łatwego łupu. Łatwy łup to duży zysk przy niskim ryzyku niepowodzenia, na przykład przy wydatkowaniu niewielkiej ilości energii. Można by rzec, że ofiara sama weszła w paszczę lwa.

W świecie ludzi też łatwo zostać ofiarą. Masz problem by spojrzeć obcemu prosto w oczy i nie odwracać wzroku, nawet gdy wydaje Ci się, że przeszywa Cię na wskroś? Preferujesz uprzejmość polegającą na odsunięciu się od kogoś, kto prowadzi emocjonującą rozmowę? Może nawet myślisz, że skoro mówi podniesionym głosem, to lepiej udać, że tego nie słyszysz, bo inaczej będzie mu wstyd, gdy dotrze do niego, że byłeś świadkiem jego słabości.

Jakiś czas temu kilkoro moich znajomych straciło wartościowe rzeczy włączając program: uprzejmość. Chałaśliwy rozmówca okazał się drapieżcą - przebiegłym złodziejem, który wykorzystał uprzejme wycofanie się ofiary i wziął wszystko, co zmieściły jego kieszenie.

Próbujesz obrócić w żart czyjąś gafę, przykryć dyskomfort, który odczuwasz kiedy jakiś inny drapieżnik nadużywa wobec Ciebie albo innych władzy? Chcesz ratować sytuację i obrócić przemoc w dowcip, gdy ktoś po chamsku Cię zaczepia?

Czasem zachęca się, zwłaszcza dzieci, by ustępować w konfliktowych sytuacjach. Szczególnie starszy brat, czy siostra ma odpuścić w imię bycia mądrzejszym - mądry głupiemu ustępuje a głupi się z tego raduje - głosi dziecięca rymowanka.

Po co uspakajamy dzieci? Bo nie chcemy kłótni, konfliktów, bo chowamy głowę w piasek. A przecież wystarczy nauczyć się stanowczo, łagodnie, bez lęku wyrażać swój lęk i gniew.

Gniew nie usprawiedliwia wyrządzonej krzywdy ale może pomóc zrozumieć, jak do krzywdy doszło. Dlatego gniew to bardzo ważna emocja. Nie wyrażasz gniewu - chowasz głowę w piasek. Uciekasz. Ucieczkę usprawiedliwia tylko chęć ratowania życia - stajesz twarzą w twarz z drapieżcą ... uciekaj chyba, że masz szansę nie stać się jego ofiarą.

Nie chodzi o to byś była idealna - takich osób nie ma - chowanie głowy w piasek, przemilczanie problemów, unikanie konfliktów za wszelką cenę nie pomagają w oswajaniu własnych leków i gniewu. To wbrew zasadom fair play wobec siebie też.

Gniew to mnóstwo energii, którą możesz dobrze wykorzystać. Żeby skoczyć w nieznane nie musisz mieć wszystkich umiejętności. Możesz zwrócić się do kogoś, kto ma to czego Ci brakuje. Strategia na strusia jest Ok. Rzucanie się na głębokie wody też. Chodzi o to, by nie stać się łatwym łupem drapieżników w Świecie.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

o czymś banalnym





To wspaniałe uczucie robić coś banalnego, ładnego, niezobowiązującego, lekkiego, wesołego. Ja to potrafię. Robię na przykład fotki napotkanym kwiatkom. Albo siedzę w parku i gapię się na ludzi, nieco nawet uśmiecham się, widząc jak we własnym pędzie miotają się w tłumie.
Kiedyś, gdy podjęłam się jakiegoś zadania, wykonywałam je dając z siebie 200 procent. Tego samego wymagałam od swojego otoczenia. Nauczyłam się wypatrywać na kilometr fascynatów, pasjonatów, pracoholików i wszelkiej maści hobbystów. Płoną, jakby byli zasilani niewyczerpującą się energią. Też tak kiedyś myślałam, i nagle – STOP – to, co wydawało się, że trwać będzie nieskończenie, wyczerpało się, zniknęło. Do tego wyjątkowa  wrażliwość, której zaletą jest to, że umożliwia mnóstwo wzruszeń, zaczęła działać przeciwko mnie – każda krytyka raniła do kości.
Też tak czasem odczuwasz? Obciążają wieści o chorobach przyjaciół i śmierci znajomych? Dotykają wiadomości o bezsensownych decyzjach i przepisach prawa, które rujnują doświadczenie i sukcesy wielu ludzi? 
A jednak trzeba dbać o siebie, zwłaszcza w moim zawodzie. Nauczyłam się nowych sposobów wypoczynku, znalazłam czas na więcej aktywności. Coraz więcej wiem o zdrowym odżywianiu. Samodyscyplina i delegowanie to moje ulubione zajęcie. Ćwiczę też przyjmowanie pomocy od innych. Choć nadal mam mnóstwo do zaoferowania innym, staram się by energia wydatkowana równoważyła się z tą, którą dostaję.
Nie należę do ludzi, którzy poddają się w obliczu trudności. Kiedy coś idzie nie tak, staram się rozpoznać przysłowiowy teren i nie wchodzę, jak sztubak w kłopoty. Kiedy jednak, to co widzę trzeba nazwać zwyczajnym okrucieństwem Człowieka przeciwko Człowiekowi – czuję, że muszę działać i działam.
Nie szukam powodu do nienawiści i rozgoryczenia, nawet jeśli nie zawsze ludzie traktują mnie dobrze. Jest jak jest, bo życie pisze swoje scenariusze. Nikt nie jest winny za to, że moje życie wygląda tak, jak wygląda. Jestem kim jestem. Mnóstwo wsparcia jest wokoło, jeśli tylko się po nie sięga. Żyję w poczuciu wielkiej solidarności z innymi, którzy służą mi pomocą i podtrzymują mnie na duchu. Bez tego nie przetrwałabym. 
Czasem mam kłopoty z koncentracją. Stosuję techniki, które porządkują myśli – staram się nie dopuścić, by trudne przeżycia zdobyły nade mną władzę. Przetrwałam. Żałobę, strach, gniew przekułam w czyn. Nawet najbardziej upokorzony i udręczony Człowiek może zachować szacunek do samego siebie. 
Jednak żadna, najsilniejsza nawet osobowość nie przeżyje w absolutnie wrogim otoczeniu. Za to świat zewnętrzny może stanowić tak duże wsparcie, że słabsza osobowość przetrwa kryzys w dużo lepszym stopniu, niż osoby znacznie od niej twardsze. Więź daje siłę. To czyni Cię otwartym na nowe doświadczenia i nowe znajomości. Dzięki temu w trudnych sytuacjach masz się do kogo zwrócić o pomoc, czy zwykłą rozmowę.


Czasem trzeba zmienić priorytety, wywrócić życie do góry nogami, wkroczyć na nieznane ścieżki. Potrzebna jest też pewna dawka tolerancji na własną frustrację. Frustracja nie może odbierać sił i energii do walki z przeciwnościami. W trudnych chwilach niezbędna jest asertywność, by nie złorzeczyć losowi, tylko akceptować swoją sytuację i związane z nią uczucia. Nie oczekuj, że ktoś inny Ci pomoże lub usunie problem. Sytuacja jest Twoja i Twoja odpowiedzialność. Gdzie jest Twoje poczucie przynależności do wspólnoty? Gdzie zaufanie do siebie i skuteczności własnego działania? Co się stało z wiarą w wyższy sens życia? Kłopoty nie są obciążeniami, kłopoty stanowią wyzwanie. I jeszcze jedno, nie podchodź do siebie tak poważnie, życie staje się łatwiejsze, gdy pośmiejesz się czasem z siebie. Wiara w siebie czyni cuda. Przekonanie, że problem jest do rozwiązania, rzeczywiście pomoże w jego rozwiązaniu.
Mówię Ci – to przekonania czynią nas silnymi. Przekonaj się, że Twoje działania odnoszą skutek i ciesz się uznaniem. Odwaga i zaufanie do siebie – masz je – to część Twojej zdrowej samoświadomości. Wiesz, kiedy opłaca się byś kontynuował walkę, bo dobrze znasz siebie i wiesz na czym polega różnica między dobrymi i złymi strategiami albo bezradnym i mądrym kapitulowaniem. Wiesz, co możesz, a czego nie możesz. Wiesz, że jakoś się z tego wykaraskasz. Masz ludzi, którzy Cię lubią i Ci pomogą. Jesteś osobą godną miłości, szanujesz siebie i innych. Możesz znaleźć sposoby na rozwiązanie problemów i kierowanie sobą. Twoje życie jest źródłem, a nie pożeraczem energii.
Żaden Człowiek nie jest całkowicie niewrażliwy i odporny na ciosy losu. Niekiedy życie zaboli, niekiedy los rzuci Cię na samo dno. To jednak ja i Ty mobilizujemy się, wstajemy i zaczynamy od nowa. Pewnie znasz takie sytuacje, w których nigdy więcej nie chciałbyś się znaleźć i ich doświadczać. A jednocześnie masz świadomość, że dzięki nim otworzyłeś się na nowe możliwości. W sumie bardziej zacząłeś doceniać swoje życie, zmieniłeś priorytety. To Twój sukces. To Cię wyróżnia od tych, którzy żyją iluzją, że są silni wewnętrznie – a tylko stali się ofiarą innych ludzi albo okoliczności. To wygodna postawa, która przerzuca odpowiedzialność, ale też odbiera wpływ i satysfakcję.
Ty masz kontrolę nad własnym życiem wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Wola znalezienia sensu jest głębiej zakorzeniona w Człowieku, niż pożądanie i pragnienie władzy – tak twierdzi Viktor Frankl (Człowiek w poszukiwaniu sensu) – opierając swoje tezy na wynikach badań ludzi, którzy przeżyli Holokaust. Sens czasem trudno dostrzec, warto o tym rozmawiać z innymi. Oni czasem rzucą światło w stronę, o której nawet nie wiedziałeś, że istnieje.

Złe prognozy nie muszą być samospełniającą się przepowiednią, jeżeli zaczniemy im przeciwdziałać. Siła i odporność na przeciwności losu nie jest dana raz na zawsze. Mogą ją złamać ciężkie przeżycia. Czy tego chcemy, czy nie, z biegiem czasu Życie aplikuje nam wiele niespodziewanych wyzwań. Uporanie się z kolejnymi problemami przynosi doświadczenia, strategie i w efekcie satysfakcję. Każdy ma gorsze dni, należy jednak się starać przeżyć je w najlepszy możliwy sposób.

piątek, 7 lipca 2017

Wszyscy chcą czegoś ode mnie


foto: Zofia Cendrowska

Jak mam sprostać licznym wymaganiom i oczekiwaniom do mojej osoby, nie wypalając się przy tym i nie wycieńczając? Mam tego dość, za dużo tego! Jednocześnie chcę, żeby inni mnie potrzebowali. Boję się. Ja się po prostu boję, że kiedy Ci odmówię, będziesz potem zły na mnie i się ode mnie odwrócisz. – Nie to nie – już tak kiedyś powiedziałeś. Mówiłeś, że bardzo się rozczarowałeś i nie chciałeś mieć ze mną więcej do czynienia. I co się stało potem? Śmiałam się do łez. Do dziś, kiedy sobie przypomnę tamtą sytuację uśmiech nie zchodzi z mojej twarzy.

Mam w głowie mnóstwo fantazji na temat różnych katastrof:
Wszyscy się odwrócą, kiedy będę się upierała przy swoim zdaniu
Muszę wszystkim pomagać, jeśli chcę być lubiana
Nie ma sensu się starać, bo wszystko jest już przesądzone
Świat zwariował i na pewno wkrótce zginiemy od bomby jakiegoś szaleńca
Fantazje i wyobrażenia czasem wywołują większy strach niż rzeczywistość. Myśli są irracjonalne, ale wywołują prawdziwy stres. Pojawia się poczucie zagrożenia i bezradność. Nadciąga beznadzieja.

Dobrym rozwiązaniem na oswojenie wszelkich strachów może być rzeczywiste przeżycie tego, czego się obawiasz – naturalnie w bezpiecznym i humorystycznym kontekście. Dzięki temu zagrażająca fantazja natychmiast zostaje oswojona. To, co już raz przeżyliśmy w bezpiecznym otoczeniu, już nam nie straszne. Dzięki temu, że strach staje się mniejszy, nie musisz już tak usilnie unikać zachowania, które – rzekomo albo rzeczywiście – pociąga za sobą skutki, których się obawiasz. Dzięki temu, że już raz spotkałeś się z tym lękiem. Twój repertuar zachowań poszerzył się. Skorzystaj z zasobów.

Boisz się bliskości? Wielu ludzi ma z tym problem. Powiedz: - przerasta mnie ta bliskość, zamiast twierdzić, że to wszystko tutaj, cała ta praca to jakieś bagno. Kiedy uznasz, że to bliskość Cię przerasta, zrozumiesz, że potrzebujesz dystansu i czasu dla siebie, żeby się pozbierać. Teraz, weź jednak pod uwagę, że jednym z podstawowych zadań Człowieka jest komunikowanie się z innymi ludźmi. To, jaki jesteś, w dużej mierze określa, jak Cię widzą inni. Szerokie grono znajomych i uznanie w otoczeniu jest mile widzianą zaletą. Kontakt z drugą osobą, to potrzeba uniwersalna dla wszystkich kultur i genetycznie uwarunkowana. Bez kontaktu giniemy w obłędzie.

Kontakt umożliwia nam coś, co nazywamy samoaktualizacją. Widzisz, jak na Ciebie reagują inni ludzie, czujesz jakich ludzi lubisz bardziej, a jakich mniej i rozumiesz dlaczego? Robisz to codziennie, a świadomość tego, co robisz,  zależy od Twoich kompetencji społecznych. Czujesz strach przed bliskością, wolisz unikać ludzi? Tworzysz dystans i chłód odstraszając innych od kontaktów z Tobą? Nie dajesz sobie szansy poznania siebie. Nie rozumiesz swojego życia emocjonalnego, spychasz je na dalszy plan. Jesteś za to doskonałym specjalistą w swoim zawodzie. I co z tego, jeśli nie masz możliwości podzielenia się z kimś swoimi osiągnięciami. 

Kontakt z drugim Człowiekiem reguluje nasze życie hormonalne – obniża poziom kortyzolu, hormonu stresu i podnosi stężenie oksytocyny, hormonu miłości (wyzwala potrzebę bliskości i przywiązanie). 

Bliskość to nie tylko przyjemność sama w sobie. Bliskość ma konkretne, praktyczne zastosowanie – kontakty z innymi ludźmi są podstawowym i najważniejszym elementem radzenia sobie ze stresem i utrzymywania higieny psychicznej.

Kiedy fantazje katastroficzne zaczynają dominować w mojej głowie zadaję sobie trzy pytania:
Co najgorszego może się wydarzyć?
Co najlepszego może się wydarzyć?
Który z tych scenariuszy wydaje mi się najbardziej prawdopodobny?

Każdy należy sam do siebie. Każdy wyznacza granice. Wszyscy chcą czegoś ode mnie, ale to ja decyduję ile im dam. Biorę za to odpowiedzialność i jestem świadoma konsekwencji.

czwartek, 22 czerwca 2017

Chwile są takie chwile



foto: Zofia Cendrowska


Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza, niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
Stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.

Tak brzmią „Trzy słowa najdziwniejsze” Wisławy Szymborskiej.
Szukam sensu i celu w życiu. Ty chyba też masz świadomość tego, co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze? Dążenie do TEGO daje energię i motywację do działania. TO pozwala wyznaczać sobie ambitne cele i rozumieć czego się pragnie.
Czasem mam poczucie osamotnienia i tracę poczucia bezpieczeństwa. Tak się dzieje, kiedy COŚ tracę. Niektórzy w takich chwilach sięgają do przekonań, które odbierają energię i chęci do działania:
Moje życie nie ma sensu
Nie czeka mnie już nic dobrego
Już nie wiem co jest dla mnie ważne
Są bogaci, bo kombinują i kradną
Nie wiem czego ja chcę
Ja nie mogę być szczęśliwy
Nie nadaję się do tego świata
Ludzie mnie nie szanują
Po co mam to robić? Dla kogo?

W TAKICH chwilach nie widzimy nic atrakcyjnego w przyszłości, bo nie mamy świadomości swoich wartości. Tkwimy w poczuciu krzywdy, upokorzenia i tylko maleńki płomyk nadziei pozwala nam egzystować.
W TAKICH chwilach pytam siebie:
Co najbardziej kochasz robić?
Z jakimi ludźmi lubisz pracować?
Co Cię ekscytuje, porusza, wzrusza, daje Ci energię?
W czym jesteś dobra? Jakie Twoje talenty i umiejętności cenisz w sobie?

Twoje życie ma sens, kiedy wiesz, co jest dla Ciebie ważne. Wiesz czego chcesz, co daje Ci satysfakcję i zadowolenie. Twoje życie ma sens, kiedy możesz dzielić się swoimi sukcesami z innymi. Wielkie rzeczy osiąga się w towarzystwie innych ludzi.
To jest przekonanie: Wielkie rzeczy osiąga się w towarzystwie innych ludzi. Przekonania są tym, w co wierzysz głęboko z prawdziwym uczuciem. Tworzą Twoją subiektywną rzeczywistość. Twoje przekonania to filtr, przez który widzisz świat. Czy potrafisz rozpoznać, która informacja z Twojego wewnętrznego albo zewnętrznego świata jest sprzeczna z TYM filtrem? Przekonania często nie odnoszą się do obiektywnej rzeczywistości. Czy dopuszczasz myśl, że posługujesz się zniekształconą wiedzą na temat samego siebie i świata? Niektóre przekonania uskrzydlają Cię, a inne mogą stanowić bariery w radzeniu sobie z codziennymi wyzwaniami. Oto one:
Ja nic nie potrafię
Tego się nie da zrobić
Jestem za stary, za mało atrakcyjny
Ktoś powinien się tym zająć, zadbać o mnie!
To niesprawiedliwe, że tak mi źle! To ich wina!
Co to za zły świat? Co za ludzie?

Na szczęście przekonania, to nasze myśli, które możemy zmienić, jeśli TEGO chcemy. Trzeba się przy tym sporo napracować, zmierzyć się ze swoimi nastrojami. A to oznacza nawiązanie kontaktu z emocjami i własnym ciałem. Trzeba rozpoznać swoje nawykowe działania i myśli. Trzeba przyjrzeć się swoim codziennym rytuałom. Trzeba ponazywać swoje nastroje i wszystko to, co boli i gdzie boli. Warto próbować. Potrzeba wiele cierpliwości i pokory. No i wiary, że Przyszłość zaczyna się Tu i Teraz.




czwartek, 8 czerwca 2017

Myśl o tym jak myślisz


Przychodzi niespodziewanie. Ten moment, w którym kolejne trudności i wyzwania uznajesz za normalne. Dotychczas świetnie sobie radziłeś. Tym razem jest inaczej. Z życia powoli znika Radość. Każdy kolejny dzień wymaga od Ciebie coraz więcej energii, by w nim wytrwać.

Co się stało z moim życiem? Dlaczego czuję się tak bardzo wypalona, zużyta? Kiedyś byłam radosna, pełna życia. Gdzie to się podziało? Co się stało z moją energią? 
Masz za dużo do zrobienia. Myślisz, że wciąż brakuje Ci czasu. Czujesz się źle - noce bywają bezsenne a dni jakieś ospałe. Obojętniejesz. Zaczyna boleć Cię Twoje ciało - głowa, ramiona, szyja, kark, barki. Czujesz się jak tragarz. Myślisz, że sam dźwigasz obowiązki i te domowe i zawodowe. Nikt nie jest w stanie Cię wyręczyć, wesprzeć.
Wrażenia z ciała, emocje i myśli nakręcają się nawzajem. Są jak naczynia połączone - to, co czuje Twoje ciało, pochodzi od emocji i myśli. Jeśli coś stanie się z Twoim ciałem, myśli i emocje o tym wiedzą.
Dlatego jestem taki nieszczęśliwy? Co dziś jest ze mną nie tak? Co zrobiłem źle?  Do czego to doprowadzi?
Czasem taki nastrój znika tak szybko, jak się pojawił. Czasem masz wrażenie, że to stan permanentny i związany z Tobą na stałe. Jest sposób, by wyjść poza ten schemat.

Spójrz na siebie z innego punktu w czasie, spójrz na siebie z innego miejsca. Zmiana perspektywy może zmienić Twój nastrój. Można wyjechać na urlop, by zdystansowac się do trudnosci w pracy. Można poczekać kilka dni, aż emocje opadną po sprzeczce z bezwzględnym przełożonym. Można przyglądać się swoim myślom, zauważać wrażenia płynące z ciała albo nazywać dręczące Cię emocje.

Ty sam możesz zmienić nastrój - wystarczy, ze staniesz się uważny na siebie, własne intencje. Pilnuj, by Twoje intencje były spójne z działaniami. Jeśli coś krytykujesz, znaczy to, że czegoś nie akceptujesz.  A przecież nie na wszystko masz wpływ. Trzeci dzień pada? Wykorzystaj to, zamiast narzekać na pogodę. Pamiętaj, że myśli pojawiają się i znikają. One są Twoim wewnętrznym bieżącym komentarzem na temat Ciebie i świata. Tobie deszcz nie podoba się, ale są tacy, którzy w deszczu tańczą. Zaakceptuj to. Uznaj lęki i wszystkie uczucia i emocje, które się pojawiają. Pochodzą z Twojej przeszłości, karmią się Twoimi przekonaniami, albo wywołują je napięcia i  siniaki na Twoim ciele. Daj im uwagę. Poświęć sobie chwilę. Rozwijaj świadomość siebie. Myśl o  tym jak myślisz.

poniedziałek, 29 maja 2017

emocje i chwasty





Każdy nosi w sobie własne emocje. Wśród nich jest złość. Złość i agresja najlepiej są cenione na polu bitwy. W cywilizowanym świecie, prowadzenie wojen należy do zawodowych wojskowych, ale i tam obowiązują reguły wyrażania agresji. Codzienne, zwyczajne konflikty dobrze jest rozstrzygać w drodze negocjacji i kompromisu wypracowanych za pomocą dialogów i relacji. 

Praca zawodowa, życie towarzyskie i rodzinne to miejsca, w których uczymy się współpracy i bycia ze sobą w różnych sytuacjach. Wymiana myśli i doświadczeń pozwala nam rozwijać się i doskonalić. Na złość i agresję jest miejsce tam, gdzie włącza się rywalizacja, np. w sporcie. 

Prawo zabrania złości i agresji. W rodzinach, towarzystwach, miejscach pracy obowiązują kodeksy pełne norm, procedur, nakazów i zakazów. Wolno jest być wolnym Człowiekiem. Wolno się złościć, a za czyny agresywne ponosi się odpowiedzialność. Niektórzy dorośli zabraniają swoim dzieciom złościć się niemal od urodzenia. To źle. No bo, czy jakiejkolwiek emocji można zabronić BYĆ?

Złość to taki, często nieprzyjemny stan emocjonalny, któremu towarzyszy pojawienie się dużej dawki energii, a energia ta domaga się niemal natychmiastowego wyrażenia. Niemowlęta krzyczą, gdy domagają się ciepła, pożywienia albo poczucia bezpieczeństwa. W złości Ty też podnosisz głos, krzyczysz, mówisz szybko. Lekka irytacja potrafi nagle zmienić się w niszczycielską furię. 

Kiedyś Człowiek potrzebował takiego stanu emocjonalnego gniewu, by przeżyć. Dziś ten stan również oznacza maksymalne zmobilizowanie do działania. No to działaj, Człowieku.

Złościsz się wówczas, kiedy jakaś Twoja potrzeba jest niezaspokojona albo grozi Ci utrata czegoś. Złość czujesz wewnątrz siebie. Zdarza się, że czujesz się zaproszony przez swoją złość do działania – do agresji, przemocy, przekraczania wszelkich granic. Złość sama w sobie nie jest niczym złym. Złość jest trudnym uczuciem, podobnie jak smutek, wstyd, zazdrość – trudne uczucia nie są złe. One coś do Ciebie mówią:
 – Nie chcę. Nie zgadzam się. Potrzebuję. 
Niezwykle ważną funkcją złości jest stawianie granic i obrona samego siebie. Złościsz się? To znaczy, że nie masz ochoty uczestniczyć w tym, co właśnie wokół Ciebie się dzieje. Nie ma w Tobie zgody na sytuację, w której się aktualnie znajdujesz. Korzystaj ze złości. Korzystaj mądrze, by przynosiła Ci coś dobrego, wartościowego. Ważne jest, jakie zachowania podejmiesz, bo te podlegają ocenie innych. Sam też oceniasz to, co robisz. Jeśli trudno Ci zapanować nad swoją złością, pewnie obawiasz się, że nie dasz rady jej kontrolować. Tak rodzi się Twój lęk. Ładunek emocjonalny rośnie. Ładunki mają to do siebie, że nierozbrojone - wybuchają – następuje eksplozja na zewnątrz albo implozja do wewnątrz. 

Wybuchasz na zewnątrz, tracisz przyjaciół może zdobywasz jakieś dobra, no i z pewnością stajesz się posiadaczem określenia: Agresor, Samiec Alfa, Pan i Władca. Wybuchasz do wewnątrz i fundujesz sobie rodzaj emocjonalnej śmierci, zwanej też depresją. 

Możesz też dać sobie prawo do wyrażenia własnej złości. Można czuć złość. To oczyszczająca siła, której nie należy się bać. Można wyrażać swoją złość, ale jej wyrażanie nie może być bezrozumne. Warto wiedzieć, co jest źródłem złości? 

Czy Twoja złość pojawiła się teraz, czy zalega w Tobie od dawna i domaga się wyrażenia? Pamiętaj, że mechanizmy obronne, które służą Tobie abyś myślał o sobie "dobrze", podsuwają Ci w tym celu różne usprawiedliwienia dla Twoich zachowań. Pomyśl i odpowiedz: - Na kogo właściwie jesteś zły? Czy Twoja reakcja nie jest przesadzona? Czego nie potrafisz zaakceptować?

Rozważania nad własną złością zacznij od zaakceptowania, że wiele osób ma problem z odczuwaniem i wyrażaniem złości. Częstym zjawiskiem jest wyrażanie złości albo w sposób nadmiarowy, nieadekwatny do przyczyny, albo wobec niewłaściwych osób. Uczucia nigdy nie pojawiają się bez przyczyny. Trzeba nauczyć się tę przyczynę prawidłowo zidentyfikować. Złość jest jak ogień, ale czy warto używać jej do palenia wszystkich mostów?

Złość pomogła wielu ludziom zmienić swoje życie, pozbyć się z niego tego, czego nie chcemy i nie jesteśmy w stanie znieść. Dzięki złości możemy odnaleźć niezaspokojone potrzeby.

Lęk, Złość, Ból, Smutek, Wstyd, Radość, Wstręt to uczucia, które w dzisiejszym świecie wcale nie są łatwo akceptowane. Najczęściej nie akceptowany jest smutek, lęk, złość. Ludzie pełni niewyrażonych własnych smutków, lęków i złości nie chcą kontaktów z trudnymi emocjami innych ludzi. 
– Nie ma się co smucić.
– Nie płacz, nie ma się czego bać.
– Jak się będziesz złościć, spotka Cię kara.
– Nie złość się, złość piękności szkodzi.
– Nie złość się, szkoda zdrowia i tak nic nie zmienisz. 
Nie ma emocji dobrych i złych – jedne przeżywamy z łatwością i są przyjemne, inne bywają przykre i trudniej się z nimi funkcjonuje. Emocje są nie po to, byś je ignorował, tylko po to, byś je odczytywał, jak znaki drogowe – jedne informują, drugie ostrzegają, kolejne domagają się od Ciebie natychmiastowej reakcji. Nie ma uczuć nieważnych – każde uczucie potrzebuje Twojej atencji. A, że jesteś zwierzęciem społecznym, Ty i Twoje uczucia domagają się atencji innych. 

W bajkach, które znam z dzieciństwa, bohaterowie często musieli oddzielać ziarna od chwastów. Ta żmudna praca przynosiła określone nagrody. Ktoś, kto umie rozdzielać rzeczy ważne od mniej ważnych, pożyteczne i życiodajne od zaśmiecających – ten będzie potrafił spełniać nie tylko dziwne oczekiwania swoich mało życzliwych znajomych, współpracowników, przełożonych, ale doczeka się wsparcia od natury – choćby w postaci fantastycznych widoków, zapachów, dźwięków. Wsparcie przyjdzie od innych ludzi – komuś trzeba opowiedzieć o naszym szczęściu, żeby nie doszło do implozji.


sobota, 25 marca 2017

Emocje nazwij słowami




Słowa są po to, by opisywały rzeczywistość. Nieodłącznym elementem rzeczywistości są emocje. Strata i żal po stracie. Zdrada i ból rozstania. Śmierć i pustka w duszy. Rozdarte serce zszywam wytrwale i z pietyzmem, zwłaszcza jego poszarpane brzegi. Pustka będzie, bo jest wynikiem matematycznej logiki. Jeśli odejmiesz od jakiejkolwiek liczby jedność, otrzymasz zawsze liczbę mniejszą.

Czas leczy rany, a przynajmniej uzdrawia. Ból powoli znika i pozwala dostrzec radość. Noszę w sercu tych i to, co kocham. Noszę wszędzie gdzie jestem i z kim jestem. Mam TO w sercu, bez względu na to, co robię w danej chwili. To dlatego mogę, o tym, co mam w sercu, mówić.

Zdarza się, że chcę milczeć, a nawet uronić łzę. To znak, że moje serce zalewa smutek. Smutek jest jak fala. 
Przypomnij sobie, jak to jest, kiedy stoisz bosą stopą na piaszczystym brzegu morza. Gdzieś z daleka nadciąga kolejna fala i zalewa Twoje stopy. Jakież to wrażenie, gdy powolutku zapadasz się w nasiąknięty wodą piasek? Przyjemne, dopóki świeci słońce, morze szemrze i w każdej chwili możesz zawrócić i wyjść na ląd.

Wyobraź sobie morską falę tak ogromną, że przelewa się nad Tobą, przed Tobą, rozbija się o Ciebie, ale w żaden sposób nie możesz jej zatrzymać. Nie walcz z nią. Nie możesz odeprzeć nacierającej wody.

Walka z czymkolwiek lub z kimkolwiek przynosi zmęczenie, wyczerpanie, cierpienie. Podobnie jest ze smutkiem. Jeśli nosisz go w sercu, to ciągle drażnisz poszarpane rany. Jego rozmiar powiększa się z nadejściem kolejnej fali.

Nie stłumisz smutku, nie zgnieciesz, nie pokonasz. Możesz dać się ponieść fali. Może zdarzyło Ci się obserwować fragment kory drzewa albo jakiś inny przedmiot targany przez fale. Są chwile, gdy fala rzuca ten przedmiot w dół, wciąga pod powierzchnię wody, niemal zakopuje w piasku, by w kolejnej chwili wydobyć znów na powierzchnię i ponieść w głąb morza. Można potem obserwować jak ten przedmiot spokojnie dryfuje w pełnym słońcu, dopóki któraś fala nie porwie go znów, by w końcu wyrzucić na brzeg.

Można podobnie przeżywać smutek. Nie warto walczyć, gdy Cię zalewa niespodziewanie. Lepiej zamienić go w słowa.

Jest sztorm na morzu. Pojawił się nieoczekiwanie. Kąpiesz się w ciepłym morzu i nawet nie zauważasz zbliżającej się fali. Targa Tobą, by w końcu wyrzucić na brzeg. Jesteś zmęczony, obolały, brak Ci tchu. Przerażenie miesza się z radością. Udała Ci się współpraca z żywiołem. 

Kiedy emocje są jak fale podczas sztormu, umysł płata nam rozmaite figle. Czasem czujemy się jakbyśmy znajdowali się w jakimś czasoprzestrzennym tunelu. Nie rozumiemy, o czym mówią do nas inni. Rozmowa nie klei się. 

Bezmyślnie gapię się przez okno lub w resztkę kawy na dnie filiżanki. Nie przeszkadzamy sobie nawzajem. Bez żadnych ograniczeń umiemy już – my ludzie – pozwolić, by dla każdego z nas chwila wspomnień z rozdartego serca była nią po prostu.

Ból jest bólem. Ból jest jak ogień, co pali od środka. Ból jest jak miecz, co tnie i niszczy wszystko, co znajduje się w polu jego rażenia. Jeśli zagasisz ból, będzie Cię i tak nękał nowymi pożarami. Pukał codziennie do Twoich drzwi. Budził się w Tobie na nowo w nieoczekiwanych sytuacjach i próbował kierować Twoim życiem.

Nie ignoruj go. Pokaż go światu. Nazwij go. To właśnie do prowadzenia rozmów o emocjach potrzebne jest środowisko i atmosfera, w której możesz czuć się na tyle swobodnie, by mówić o tym, co czujesz. Nie ma znaczenia, czy to jest radość, czy smutek, czy gniew, czy zły nastrój. Pozwól, by inni poznali to, co przeżywasz. To część Twojej rzeczywistości

Nie unieważniaj swoich uczuć, bo unieważniasz też siebie. Złość, gniew, smutek to uczucia, a w uczuciach nie ma nic złego. Dopiero od tego, co z nimi zrobisz, zależy, czy one Ci się przysłużą, czy Ci zaszkodzą. Jesteś zagniewany – przyznaj się do tego – sam przed sobą. Chcesz żyć w tym gniewie, smutku? Może jednak lepiej się od tego uwolnić?

Ciężar smutku jest wprost proporcjonalny do ciężaru miłości, jaką darzyłeś obiekt, który uruchomił smutek. Nie ma znaczenia, czy strata ma związek z rzeczą, miejscem, zdrowiem, czy kochanym Człowiekiem. Dla smutku nie istotne jest, czy strata jest bezpowrotna.


„Mój ból nie osiągnął jeszcze dna, na którym mógłbym się oprzeć. Nie miałem jeszcze pod stopami punktu, od którego mógłbym rozpocząć moją wspinaczkę z powrotem ku górze. To prawda, że wiara stanowi pewną kotwicę. Jednak to był wciąż czas, gdy łańcuch kotwiczny jeszcze się rozwijał, nie osiągnąwszy gruntu. Musiałem pozwolić temu czasowi, by na razie był tym, czym miał być” – Gregory Floyd.

Zamieniać emocje w słowa, „wygadywać” z siebie emocje, to dbałość o zachowanie równowagi pomiędzy cierpieniem a nadzieją na zdrowe życie. Nadzieja, to oczekiwanie, że potrzeby i pragnienia zostaną zaspokojone. Kiedy mówisz o emocjach, możesz coś z nimi zrobić, gdy chowasz je w sobie i tłumisz, powstają problemy. Doświadczasz ciężaru, osamotnienia, smutku, zaburzeń związanych z jedzeniem, snem i odnoszeniem się do innych. Jesteś wyczerpany fizycznie i psychicznie. To nie znaczy, że nie ma nadziei, oznacza to, że jest się pogrążonym w smutku i tak jak naciśnięcie klaksonu nie sprawi, że samochód pojedzie szybciej, tak jednorazowa rozmowa nie sprawi, że problem zniknie. Pewne jest, że nadzieja dotyczy przyszłości. Smutek jest w teraźniejszości. Po Twojej stronie jest aktywność.

Ból słabnie. Przerażenie ustępuje. Smutek rozrzedza się. Serce przestaje krwawić. Pojawia się akceptacja tego, co się zdarzyło. Mądrzejszy, bogatszy, smutniejszy idziesz realizować Człowieczy los i starasz się, by  dla każdego z nas chwila wspomnień z rozdartego serca była nią po prostu.