niedziela, 1 października 2017

To nie jest komplement



A ja jestem łasa na komplementy. Lubię gdy ktoś uprzejmie odnosi się do tego, w co wkładam cząstkę siebie. Ty nie lubisz tej formy grzecznościowej. Twierdzisz, że pewne siebie osoby nie potrzebują komplementów. Uważasz, że zauważenie i zakomunikowanie komuś tego, co oczywiste jest czymś złym? Bzdura. Jest wręcz odwrotnie. Jestem dumna ze swoich osiągnięć. Zabiegam o komplementy, by dzielić swoją radość z innymi. Nie wszyscy widzą sukces w tym samym momencie.
Pamiętam, jak kolejny raz zabrałam się do rzucania palenia. W pewnej chwili uświadomiłam sobie, że wszyscy krytykują mnie, jeśli mi się nie powiedzie i zupełnie nie zauważają małych sukcesów w tym bezsprzecznie trudnym procesie. Sama zabiegałam o docenienie moich starań.

Czasem trafiam na ludzi, którzy zalewają świat przesadnymi pochwałami. To taka „wyuczona grzeczność”, rodzaj bleblania, o którym pisałam w jednym z poprzednich postów. Pochlebstwami chcą wprowadzić dobry nastrój, po to by zdobyć przewagę, zyskać przychylność, ugłaskać kogoś. W sumie, nie ma nic złego w dbaniu o własne korzyści pod warunkiem, że nie odbywa się to kosztem innych.

Gdy prawisz mi pochlebstwo usłyszysz – Miło mi. Dziękuję. I kropka. Gdy powiesz mi komplement, obdarzę Cię uśmiechem i wdzięcznością. To dobry krok, by dostrzec i pogłębić nasze relacje. Jeśli mówisz mi komplement, to znaczy, że dostrzegasz mnie i moje codzienne zmagania. Widzisz wspólnotę zainteresowań i pokrewieństwo w postrzeganiu świata. Pochlebstwem zamykasz mi usta – pogadamy sobie, ponarzekamy i cała energia idzie w kosmos. Jutro możemy zaczynać od nowa, jakbyśmy się widzieli po raz pierwszy w życiu. Komplementując, można szczerze, głośno mówić o tym, co się podoba, cieszyć się cudzymi osiągnięciami, talentami, pomysłami i darami. Można tworzyć wspólne plany i je realizować, cieszyć się sukcesami i doskonalić, ucząc się na własnych błędach.

Komplementowanie. To się może nie udać, gdy zżera Cię zazdrość i zawiść, a szczerość to taka straszna sprawa. To się może nie zdarzyć, gdy tworzysz świat z ludźmi zamkniętymi, może zgorzkniałymi, może zrażonymi do innych. Może nawykowo włączasz krytykę i oprócz ludzkich niedociągnięć nie potrafisz dostrzec mocy, jaką nosi w sobie każdy Człowiek – także Ty?

W każdym Człowieku można znaleźć coś, co jest godne podziwu. To może być sposób wysławiania się, sposób patrzenia na świat, sposób odżywiania się, czy sposób, w jaki ktoś reaguje na przeciwności losu. Jeśli dostrzegasz tylko to, co Ci w kimś nie odpowiada i krytykujesz – wprowadzasz podły nastrój. To jak dostrzeganie pogody tylko wtedy, gdy jest zła, deszczowa, wietrzna, bez słońca.

Lubisz, gdy inni Cię krytykują? Czy napawa Cię to chęcią zmiany własnego zachowania? Czy daje Ci to radość życia i wdzięczność dla krytyka? Lubisz pochlebstwa? Wysoko cenisz fałszywe liski, dzięki którym przez chwilę czujesz się lepiej? Jeśli tak, to wspierasz zakłamanie i manipulowanie rzeczywistością. Fałszywa rzeczywistość jest Twoim nawykiem, Twoją naturą. 
Trudno się temu dziwić, bo naukowe badania dowodzą, że nawet, gdy ludzie rozpoznają w wypowiedzi pochlebstwo, to i tak bardziej lubią te osoby, które mówią im przyjemnie brzmiące rzeczy niż te, które uczciwie milczą. Jednak, jeśli pochlebstwa sprawiają Ci przyjemność i wprawiają w dobre samopoczucie, daj szanse innym cieszyć się tym, co w nich dobre, wyjątkowe, a może tylko normalne. Zauważ i mów im o tym. Wynajdując i podkreślając piękno w każdej chwili, wpływasz na jakość własnego życia. Tak. To Ty tworzysz własne nastroje, motywację i satysfakcję z realizowanych zadań.


Pytasz – po co mówić innym komplementy? Twierdzisz, że w głowie im się poprzewraca. Myślisz, że uzależniają poczucie własnej wartości od Twoich komplementów – jeśli ich nie dasz przyczynisz się do ich złego samopoczucia? Dorosłość i odpowiedzialność wiąże się z wyrażaniem uczuć. Możesz wyrazić zarówno krytykę jak i pochwały i komplementy. Możesz też je przyjąć. Nie musisz dziękować, choć jeśli coś Ci sprawia przyjemność, można to zakomunikować. Manipulujesz - to nie jest komplement. 

środa, 13 września 2017

Zakaz czy Nakaz







Nikt mi nie będzie mówić, co mam robić! Buntuję się. Nie chcę stosować się do Zakazów. Nie wykonuję Nakazów. Zakaz dotyczy tego, czego mam nie robić. Nakaz dotyczy tego, bym się podporządkowała. Moim rozumem ogarniam własne potrzeby. Może właśnie z tego powodu często włącza mi się czerwona lampkaUwaga! Ograniczenie wolności!

Zakaz i Nakaz wyznaczają zakres swobody zachowania. Określają, co mam robić, albo czego mam nie robić. Jest jeszcze zakres swobody zachowania – to, co nie jest zabronione jest po prostu dozwolone – to uczynić wolno. Ale nie o tym chciałam pisać.

Świadomie, dobrowolnie narażamy się na niebezpieczeństwo, znajdując okoliczności usprawiedliwiające. Nie mam racji? Racja, to coś takiego, co kieruje zachowaniem. Jedna racja może kolidować z inną racją. Jest racja, by dotrzymać obietnicy – obiecałam, że będę gotowa z tym projektem dziś do 12-ej. Ale ta racja może kolidować z inną racją – mój kot się rozchorował i muszę go odwieźć do kliniki. Która racja jest mocniejsza, ważniejsza? Dla kogo i w jakich okolicznościach?

Wygrał kot, ale obietnica też jest ważna. Próbuję odzyskać „stracony czas”. Wiem, że się nie da, ale … wbiegam na przejście dla pieszych, oczywiście jest czerwone światło. Znów ten dylemat – czyja racja? Kierowca pokazał gestem, że uważa mnie za kretynkę – naruszył moją godność? Jestem Kobietą. Czyja racja?

Czasem, kiedy postępujemy wbrew Zakazom i Nakazom nie odczuwamy dotkliwych skutków kary. Sytuacja może się wydawać nawet zabawna. Pamiętam, jak w Barcelonie, w maleńkim mieszkanku na ostatnim piętrze, miło spędzałam wakacyjny czas z przyjaciółmi. Któregoś dnia, wracaliśmy po wielogodzinnej włóczędze z torbami pełnymi zakupów. Towarzyszyła nam myśl, a nawet pragnienie, by jak najszybciej znaleźć się na tarasie z widokiem na Sagrada Familia.

Schody czy winda? Winda. Winda zabiera 3 osoby nie więcej niż 200 kg – ostrzega Zakaz czy Nakaz? Nie istotne. Utknęliśmy kilkanaście centymetrów od celu. W upalny dzień szybko zaczyna robić się niekomfortowo, zwłaszcza, że jesteśmy stłoczeni jak śledzie. Brak zasięgu, brak ruchu, brak powietrza i tylko myśli katastroficzne zaczynają pojawiać się w nadmiarze. Sytuację opanowaliśmy po ok. 10 minutach z pomocą przeróżnych zbiegów okoliczności. Mocą zaklęć i próśb do Siły Wyższej, siłą spokoju, uważności i cierpliwości. Kolejna lekcja pokory odrobiona.

Zakazy i Nakazy traktuję jak kierunki, które wskazują mi drogę. Nie zawsze naruszenie norm jest bezkarne. Normy zawarte w Zakazach i Nakazach budują określony porządek i zapewniają bezpieczeństwo. Nikt mi nie będzie mówił, co mam robić, bo chcę sama brać odpowiedzialność za własne życie. Potrzebuję autonomii i przestrzeni do dokonywania wyborów. Mam różne możliwości i satysfakcję, kiedy świadomie podejmuję decyzje. 

Wykonywanie czyichś poleceń nie jest odpowiedzialnością. Wolę niepewność – co mogę zrobić w tej sytuacji – niż pretensje i narzekania, że ktoś nie potrafi zarządzać albo, że mnie stać na więcej. Wolę wiedzieć, jaki mam wybór, co mogę zrobić inaczej? Odpowiedzialność kojarzy mi się z wyborem – co mogę zrobić, żeby było jeszcze lepiej? Co mogę zrobić, żeby było bezpieczniej? 

Złamałam kilka Zakazów, przeciwstawiłam się wielu Nakazom – zaprzyjaźniłam się z moim Strachem przed karą i Pokorą, kiedy wszystko skończyło się dobrze. Dziś jestem mądrzejsza o te wszystkie doświadczenia. Pielęgnuję je – Zakazy i Nakazy. Od dawna. Janusz Korczak, mając na myśli dzieci, nauczał - Kto gruntownie nie przemyśli zagadnienia zakazów i nakazów, gdy jest ich mało, nie ogarnie, zgubi się, gdy ich będzie wiele.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Strategia na strusia czy skok w nieznane



To nie o mnie. To nie o nas. Ja mam szczęście i nic złego mi się nie stanie. Wierzę, że Świat jest bezpieczny. To dlatego mówią o mnie - naiwna. A ja po prostu czasami zamykam się przed informacjami, które świadczą o tym, że jest inaczej. Zagłuszam je, ignoruję, albo próbuję nastraszyć - złego diabli nie biorą.

W świecie zwierząt występują drapieżniki i to one szukają łatwego łupu. Łatwy łup to duży zysk przy niskim ryzyku niepowodzenia, na przykład przy wydatkowaniu niewielkiej ilości energii. Można by rzec, że ofiara sama weszła w paszczę lwa.

W świecie ludzi też łatwo zostać ofiarą. Masz problem by spojrzeć obcemu prosto w oczy i nie odwracać wzroku, nawet gdy wydaje Ci się, że przeszywa Cię na wskroś? Preferujesz uprzejmość polegającą na odsunięciu się od kogoś, kto prowadzi emocjonującą rozmowę? Może nawet myślisz, że skoro mówi podniesionym głosem, to lepiej udać, że tego nie słyszysz, bo inaczej będzie mu wstyd, gdy dotrze do niego, że byłeś świadkiem jego słabości.

Jakiś czas temu kilkoro moich znajomych straciło wartościowe rzeczy włączając program: uprzejmość. Hałaśliwy rozmówca okazał się drapieżcą - przebiegłym złodziejem, który wykorzystał uprzejme wycofanie się ofiary i wziął wszystko, co zmieściły jego kieszenie.

Próbujesz obrócić w żart czyjąś gafę, przykryć dyskomfort, który odczuwasz kiedy jakiś inny drapieżnik nadużywa wobec Ciebie albo innych władzy? Chcesz ratować sytuację i obrócić przemoc w dowcip, gdy ktoś po chamsku Cię zaczepia?

Czasem zachęca się, zwłaszcza dzieci, by ustępować w konfliktowych sytuacjach. Szczególnie starszy brat, czy siostra ma odpuścić w imię bycia mądrzejszym - mądry głupiemu ustępuje a głupi się z tego raduje - głosi dziecięca rymowanka.

Po co uspakajamy dzieci? Bo nie chcemy kłótni, konfliktów, bo chowamy głowę w piasek. A przecież wystarczy nauczyć się stanowczo, łagodnie, bez lęku wyrażać swój lęk i gniew.

Gniew nie usprawiedliwia wyrządzonej krzywdy ale może pomóc zrozumieć, jak do krzywdy doszło. Dlatego gniew to bardzo ważna emocja. Nie wyrażasz gniewu - chowasz głowę w piasek. Uciekasz. Ucieczkę usprawiedliwia tylko chęć ratowania życia - stajesz twarzą w twarz z drapieżcą ... uciekaj chyba, że masz szansę nie stać się jego ofiarą.

Nie chodzi o to byś była idealna - takich osób nie ma - chowanie głowy w piasek, przemilczanie problemów, unikanie konfliktów za wszelką cenę - nie pomagają w oswajaniu własnych lęków i gniewu. To wbrew zasadom fair play wobec siebie też.

Gniew to mnóstwo energii, którą możesz dobrze wykorzystać. Żeby skoczyć w nieznane nie musisz mieć wszystkich umiejętności. Możesz zwrócić się do kogoś, kto ma to, czego Tobie brakuje. Strategia na strusia jest Ok. Rzucanie się na głębokie wody też. Chodzi o to, by nie stać się łatwym łupem drapieżników w Świecie.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

o czymś banalnym





To wspaniałe uczucie robić coś banalnego, ładnego, niezobowiązującego, lekkiego, wesołego. Ja to potrafię. Robię na przykład fotki napotkanym kwiatkom. Albo siedzę w parku i gapię się na ludzi, nieco nawet uśmiecham się, widząc jak we własnym pędzie miotają się w tłumie.
Kiedyś, gdy podjęłam się jakiegoś zadania, wykonywałam je dając z siebie 200 procent. Tego samego wymagałam od swojego otoczenia. Nauczyłam się wypatrywać na kilometr fascynatów, pasjonatów, pracoholików i wszelkiej maści hobbystów. Płoną, jakby byli zasilani niewyczerpującą się energią. Też tak kiedyś myślałam, i nagle – STOP – to, co wydawało się, że trwać będzie nieskończenie, wyczerpało się, zniknęło. Do tego wyjątkowa  wrażliwość, której zaletą jest to, że umożliwia mnóstwo wzruszeń, zaczęła działać przeciwko mnie – każda krytyka raniła do kości.
Też tak czasem odczuwasz? Obciążają wieści o chorobach przyjaciół i śmierci znajomych? Dotykają wiadomości o bezsensownych decyzjach i przepisach prawa, które rujnują doświadczenie i sukcesy wielu ludzi? 
A jednak trzeba dbać o siebie, zwłaszcza w moim zawodzie. Nauczyłam się nowych sposobów wypoczynku, znalazłam czas na więcej aktywności. Coraz więcej wiem o zdrowym odżywianiu. Samodyscyplina i delegowanie to moje ulubione zajęcie. Ćwiczę też przyjmowanie pomocy od innych. Choć nadal mam mnóstwo do zaoferowania innym, staram się by energia wydatkowana równoważyła się z tą, którą dostaję.
Nie należę do ludzi, którzy poddają się w obliczu trudności. Kiedy coś idzie nie tak, staram się rozpoznać przysłowiowy teren i nie wchodzę, jak sztubak w kłopoty. Kiedy jednak, to co widzę trzeba nazwać zwyczajnym okrucieństwem Człowieka przeciwko Człowiekowi – czuję, że muszę działać i działam.
Nie szukam powodu do nienawiści i rozgoryczenia, nawet jeśli nie zawsze ludzie traktują mnie dobrze. Jest jak jest, bo życie pisze swoje scenariusze. Nikt nie jest winny za to, że moje życie wygląda tak, jak wygląda. Jestem kim jestem. Mnóstwo wsparcia jest wokoło, jeśli tylko się po nie sięga. Żyję w poczuciu wielkiej solidarności z innymi, którzy służą mi pomocą i podtrzymują mnie na duchu. Bez tego nie przetrwałabym. 
Czasem mam kłopoty z koncentracją. Stosuję techniki, które porządkują myśli – staram się nie dopuścić, by trudne przeżycia zdobyły nade mną władzę. Przetrwałam. Żałobę, strach, gniew przekułam w czyn. Nawet najbardziej upokorzony i udręczony Człowiek może zachować szacunek do samego siebie. 
Jednak żadna, najsilniejsza nawet osobowość nie przeżyje w absolutnie wrogim otoczeniu. Za to świat zewnętrzny może stanowić tak duże wsparcie, że słabsza osobowość przetrwa kryzys w dużo lepszym stopniu, niż osoby znacznie od niej twardsze. Więź daje siłę. To czyni Cię otwartym na nowe doświadczenia i nowe znajomości. Dzięki temu w trudnych sytuacjach masz się do kogo zwrócić o pomoc, czy zwykłą rozmowę.


Czasem trzeba zmienić priorytety, wywrócić życie do góry nogami, wkroczyć na nieznane ścieżki. Potrzebna jest też pewna dawka tolerancji na własną frustrację. Frustracja nie może odbierać sił i energii do walki z przeciwnościami. W trudnych chwilach niezbędna jest asertywność, by nie złorzeczyć losowi, tylko akceptować swoją sytuację i związane z nią uczucia. Nie oczekuj, że ktoś inny Ci pomoże lub usunie problem. Sytuacja jest Twoja i Twoja odpowiedzialność. Gdzie jest Twoje poczucie przynależności do wspólnoty? Gdzie zaufanie do siebie i skuteczności własnego działania? Co się stało z wiarą w wyższy sens życia? Kłopoty nie są obciążeniami, kłopoty stanowią wyzwanie. I jeszcze jedno, nie podchodź do siebie tak poważnie, życie staje się łatwiejsze, gdy pośmiejesz się czasem z siebie. Wiara w siebie czyni cuda. Przekonanie, że problem jest do rozwiązania, rzeczywiście pomoże w jego rozwiązaniu.
Mówię Ci – to przekonania czynią nas silnymi. Przekonaj się, że Twoje działania odnoszą skutek i ciesz się uznaniem. Odwaga i zaufanie do siebie – masz je – to część Twojej zdrowej samoświadomości. Wiesz, kiedy opłaca się byś kontynuował walkę, bo dobrze znasz siebie i wiesz na czym polega różnica między dobrymi i złymi strategiami albo bezradnym i mądrym kapitulowaniem. Wiesz, co możesz, a czego nie możesz. Wiesz, że jakoś się z tego wykaraskasz. Masz ludzi, którzy Cię lubią i Ci pomogą. Jesteś osobą godną miłości, szanujesz siebie i innych. Możesz znaleźć sposoby na rozwiązanie problemów i kierowanie sobą. Twoje życie jest źródłem, a nie pożeraczem energii.
Żaden Człowiek nie jest całkowicie niewrażliwy i odporny na ciosy losu. Niekiedy życie zaboli, niekiedy los rzuci Cię na samo dno. To jednak ja i Ty mobilizujemy się, wstajemy i zaczynamy od nowa. Pewnie znasz takie sytuacje, w których nigdy więcej nie chciałbyś się znaleźć i ich doświadczać. A jednocześnie masz świadomość, że dzięki nim otworzyłeś się na nowe możliwości. W sumie bardziej zacząłeś doceniać swoje życie, zmieniłeś priorytety. To Twój sukces. To Cię wyróżnia od tych, którzy żyją iluzją, że są silni wewnętrznie – a tylko stali się ofiarą innych ludzi albo okoliczności. To wygodna postawa, która przerzuca odpowiedzialność, ale też odbiera wpływ i satysfakcję.
Ty masz kontrolę nad własnym życiem wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Wola znalezienia sensu jest głębiej zakorzeniona w Człowieku, niż pożądanie i pragnienie władzy – tak twierdzi Viktor Frankl (Człowiek w poszukiwaniu sensu) – opierając swoje tezy na wynikach badań ludzi, którzy przeżyli Holokaust. Sens czasem trudno dostrzec, warto o tym rozmawiać z innymi. Oni czasem rzucą światło w stronę, o której nawet nie wiedziałeś, że istnieje.

Złe prognozy nie muszą być samospełniającą się przepowiednią, jeżeli zaczniemy im przeciwdziałać. Siła i odporność na przeciwności losu nie jest dana raz na zawsze. Mogą ją złamać ciężkie przeżycia. Czy tego chcemy, czy nie, z biegiem czasu Życie aplikuje nam wiele niespodziewanych wyzwań. Uporanie się z kolejnymi problemami przynosi doświadczenia, strategie i w efekcie satysfakcję. Każdy ma gorsze dni, należy jednak się starać przeżyć je w najlepszy możliwy sposób.

piątek, 7 lipca 2017

Wszyscy chcą czegoś ode mnie


foto: Zofia Cendrowska

Jak mam sprostać licznym wymaganiom i oczekiwaniom do mojej osoby, nie wypalając się przy tym i nie wycieńczając? Mam tego dość, za dużo tego! Jednocześnie chcę, żeby inni mnie potrzebowali. Boję się. Ja się po prostu boję, że kiedy Ci odmówię, będziesz potem zły na mnie i się ode mnie odwrócisz. – Nie to nie – już tak kiedyś powiedziałeś. Mówiłeś, że bardzo się rozczarowałeś i nie chciałeś mieć ze mną więcej do czynienia. I co się stało potem? Śmiałam się do łez. Do dziś, kiedy sobie przypomnę tamtą sytuację uśmiech nie zchodzi z mojej twarzy.

Mam w głowie mnóstwo fantazji na temat różnych katastrof:
Wszyscy się odwrócą, kiedy będę się upierała przy swoim zdaniu
Muszę wszystkim pomagać, jeśli chcę być lubiana
Nie ma sensu się starać, bo wszystko jest już przesądzone
Świat zwariował i na pewno wkrótce zginiemy od bomby jakiegoś szaleńca
Fantazje i wyobrażenia czasem wywołują większy strach niż rzeczywistość. Myśli są irracjonalne, ale wywołują prawdziwy stres. Pojawia się poczucie zagrożenia i bezradność. Nadciąga beznadzieja.

Dobrym rozwiązaniem na oswojenie wszelkich strachów może być rzeczywiste przeżycie tego, czego się obawiasz – naturalnie w bezpiecznym i humorystycznym kontekście. Dzięki temu zagrażająca fantazja natychmiast zostaje oswojona. To, co już raz przeżyliśmy w bezpiecznym otoczeniu, już nam nie straszne. Dzięki temu, że strach staje się mniejszy, nie musisz już tak usilnie unikać zachowania, które – rzekomo albo rzeczywiście – pociąga za sobą skutki, których się obawiasz. Dzięki temu, że już raz spotkałeś się z tym lękiem. Twój repertuar zachowań poszerzył się. Skorzystaj z zasobów.

Boisz się bliskości? Wielu ludzi ma z tym problem. Powiedz: - przerasta mnie ta bliskość, zamiast twierdzić, że to wszystko tutaj, cała ta praca to jakieś bagno. Kiedy uznasz, że to bliskość Cię przerasta, zrozumiesz, że potrzebujesz dystansu i czasu dla siebie, żeby się pozbierać. Teraz, weź jednak pod uwagę, że jednym z podstawowych zadań Człowieka jest komunikowanie się z innymi ludźmi. To, jaki jesteś, w dużej mierze określa, jak Cię widzą inni. Szerokie grono znajomych i uznanie w otoczeniu jest mile widzianą zaletą. Kontakt z drugą osobą, to potrzeba uniwersalna dla wszystkich kultur i genetycznie uwarunkowana. Bez kontaktu giniemy w obłędzie.

Kontakt umożliwia nam coś, co nazywamy samoaktualizacją. Widzisz, jak na Ciebie reagują inni ludzie, czujesz jakich ludzi lubisz bardziej, a jakich mniej i rozumiesz dlaczego? Robisz to codziennie, a świadomość tego, co robisz,  zależy od Twoich kompetencji społecznych. Czujesz strach przed bliskością, wolisz unikać ludzi? Tworzysz dystans i chłód odstraszając innych od kontaktów z Tobą? Nie dajesz sobie szansy poznania siebie. Nie rozumiesz swojego życia emocjonalnego, spychasz je na dalszy plan. Jesteś za to doskonałym specjalistą w swoim zawodzie. I co z tego, jeśli nie masz możliwości podzielenia się z kimś swoimi osiągnięciami. 

Kontakt z drugim Człowiekiem reguluje nasze życie hormonalne – obniża poziom kortyzolu, hormonu stresu i podnosi stężenie oksytocyny, hormonu miłości (wyzwala potrzebę bliskości i przywiązanie). 

Bliskość to nie tylko przyjemność sama w sobie. Bliskość ma konkretne, praktyczne zastosowanie – kontakty z innymi ludźmi są podstawowym i najważniejszym elementem radzenia sobie ze stresem i utrzymywania higieny psychicznej.

Kiedy fantazje katastroficzne zaczynają dominować w mojej głowie zadaję sobie trzy pytania:
Co najgorszego może się wydarzyć?
Co najlepszego może się wydarzyć?
Który z tych scenariuszy wydaje mi się najbardziej prawdopodobny?

Każdy należy sam do siebie. Każdy wyznacza granice. Wszyscy chcą czegoś ode mnie, ale to ja decyduję ile im dam. Biorę za to odpowiedzialność i jestem świadoma konsekwencji.

czwartek, 22 czerwca 2017

Chwile są takie chwile



foto: Zofia Cendrowska


Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza, niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
Stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.

Tak brzmią „Trzy słowa najdziwniejsze” Wisławy Szymborskiej.
Szukam sensu i celu w życiu. Ty chyba też masz świadomość tego, co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze? Dążenie do TEGO daje energię i motywację do działania. TO pozwala wyznaczać sobie ambitne cele i rozumieć czego się pragnie.
Czasem mam poczucie osamotnienia i tracę poczucia bezpieczeństwa. Tak się dzieje, kiedy COŚ tracę. Niektórzy w takich chwilach sięgają do przekonań, które odbierają energię i chęci do działania:
Moje życie nie ma sensu
Nie czeka mnie już nic dobrego
Już nie wiem co jest dla mnie ważne
Są bogaci, bo kombinują i kradną
Nie wiem czego ja chcę
Ja nie mogę być szczęśliwy
Nie nadaję się do tego świata
Ludzie mnie nie szanują
Po co mam to robić? Dla kogo?

W TAKICH chwilach nie widzimy nic atrakcyjnego w przyszłości, bo nie mamy świadomości swoich wartości. Tkwimy w poczuciu krzywdy, upokorzenia i tylko maleńki płomyk nadziei pozwala nam egzystować.
W TAKICH chwilach pytam siebie:
Co najbardziej kochasz robić?
Z jakimi ludźmi lubisz pracować?
Co Cię ekscytuje, porusza, wzrusza, daje Ci energię?
W czym jesteś dobra? Jakie Twoje talenty i umiejętności cenisz w sobie?

Twoje życie ma sens, kiedy wiesz, co jest dla Ciebie ważne. Wiesz czego chcesz, co daje Ci satysfakcję i zadowolenie. Twoje życie ma sens, kiedy możesz dzielić się swoimi sukcesami z innymi. Wielkie rzeczy osiąga się w towarzystwie innych ludzi.
To jest przekonanie: Wielkie rzeczy osiąga się w towarzystwie innych ludzi. Przekonania są tym, w co wierzysz głęboko z prawdziwym uczuciem. Tworzą Twoją subiektywną rzeczywistość. Twoje przekonania to filtr, przez który widzisz świat. Czy potrafisz rozpoznać, która informacja z Twojego wewnętrznego albo zewnętrznego świata jest sprzeczna z TYM filtrem? Przekonania często nie odnoszą się do obiektywnej rzeczywistości. Czy dopuszczasz myśl, że posługujesz się zniekształconą wiedzą na temat samego siebie i świata? Niektóre przekonania uskrzydlają Cię, a inne mogą stanowić bariery w radzeniu sobie z codziennymi wyzwaniami. Oto one:
Ja nic nie potrafię
Tego się nie da zrobić
Jestem za stary, za mało atrakcyjny
Ktoś powinien się tym zająć, zadbać o mnie!
To niesprawiedliwe, że tak mi źle! To ich wina!
Co to za zły świat? Co za ludzie?

Na szczęście przekonania, to nasze myśli, które możemy zmienić, jeśli TEGO chcemy. Trzeba się przy tym sporo napracować, zmierzyć się ze swoimi nastrojami. A to oznacza nawiązanie kontaktu z emocjami i własnym ciałem. Trzeba rozpoznać swoje nawykowe działania i myśli. Trzeba przyjrzeć się swoim codziennym rytuałom. Trzeba ponazywać swoje nastroje i wszystko to, co boli i gdzie boli. Warto próbować. Potrzeba wiele cierpliwości i pokory. No i wiary, że Przyszłość zaczyna się Tu i Teraz.




czwartek, 8 czerwca 2017

Myśl o tym jak myślisz


Przychodzi niespodziewanie. Ten moment, w którym kolejne trudności i wyzwania uznajesz za normalne. Dotychczas świetnie sobie radziłeś. Tym razem jest inaczej. Z życia powoli znika Radość. Każdy kolejny dzień wymaga od Ciebie coraz więcej energii, by w nim wytrwać.

Co się stało z moim życiem? Dlaczego czuję się tak bardzo wypalona, zużyta? Kiedyś byłam radosna, pełna życia. Gdzie to się podziało? Co się stało z moją energią? 
Masz za dużo do zrobienia. Myślisz, że wciąż brakuje Ci czasu. Czujesz się źle - noce bywają bezsenne a dni jakieś ospałe. Obojętniejesz. Zaczyna boleć Cię Twoje ciało - głowa, ramiona, szyja, kark, barki. Czujesz się jak tragarz. Myślisz, że sam dźwigasz obowiązki i te domowe i zawodowe. Nikt nie jest w stanie Cię wyręczyć, wesprzeć.
Wrażenia z ciała, emocje i myśli nakręcają się nawzajem. Są jak naczynia połączone - to, co czuje Twoje ciało, pochodzi od emocji i myśli. Jeśli coś stanie się z Twoim ciałem, myśli i emocje o tym wiedzą.
Dlatego jestem taki nieszczęśliwy? Co dziś jest ze mną nie tak? Co zrobiłem źle?  Do czego to doprowadzi?
Czasem taki nastrój znika tak szybko, jak się pojawił. Czasem masz wrażenie, że to stan permanentny i związany z Tobą na stałe. Jest sposób, by wyjść poza ten schemat.

Spójrz na siebie z innego punktu w czasie, spójrz na siebie z innego miejsca. Zmiana perspektywy może zmienić Twój nastrój. Można wyjechać na urlop, by zdystansowac się do trudnosci w pracy. Można poczekać kilka dni, aż emocje opadną po sprzeczce z bezwzględnym przełożonym. Można przyglądać się swoim myślom, zauważać wrażenia płynące z ciała albo nazywać dręczące Cię emocje.

Ty sam możesz zmienić nastrój - wystarczy, ze staniesz się uważny na siebie, własne intencje. Pilnuj, by Twoje intencje były spójne z działaniami. Jeśli coś krytykujesz, znaczy to, że czegoś nie akceptujesz.  A przecież nie na wszystko masz wpływ. Trzeci dzień pada? Wykorzystaj to, zamiast narzekać na pogodę. Pamiętaj, że myśli pojawiają się i znikają. One są Twoim wewnętrznym bieżącym komentarzem na temat Ciebie i świata. Tobie deszcz nie podoba się, ale są tacy, którzy w deszczu tańczą. Zaakceptuj to. Uznaj lęki i wszystkie uczucia i emocje, które się pojawiają. Pochodzą z Twojej przeszłości, karmią się Twoimi przekonaniami, albo wywołują je napięcia i  siniaki na Twoim ciele. Daj im uwagę. Poświęć sobie chwilę. Rozwijaj świadomość siebie. Myśl o  tym jak myślisz.