środa, 31 sierpnia 2016

Do biegu, gotowi, strat ...




Ostatni dzień wakacji i tak się złożyło, że mojego urlopu, w tym roku, też. Krzątam się po działce. Docierają do mnie kojące dźwięki przyrody. Nie potrafię ich zidentyfikować, ale to nic nie szkodzi. Ważne, że są przyjemne dla zmysłów. Jakiś ptak albo zwierzę zakwili, pewnie nawołuje młode. Możliwe, że jakieś ptaki zbierają się do odlotu. Bociany już się pożegnały. Liście szemrzą i szeleszczą, już co niektóre spadły z drzewa. Słońce przyjemnie grzeje. W głowie pojawiają się obrazy ostatnich zdarzeń. Radosne piski i krzyki roześmianych dzieciaków. Szum morza, malownicza plaża, zachody i wschody słońca, spadające gwiazdy, rozgrzana słońcem łąka, zapach suszonych grzybów, przyjemna woń dogasającego ogniska. Powoli zaczyna do mnie docierać, że już za chwilę trzeba będzie przełączyć się na inny bieg. 
 
Do biegu, gotowi, strat … Ale o co chodzi? O co walczymy? Dokąd zmierzamy? Co nas napędza do działania? Jak uśpić swoją wrażliwość na szarą codzienność? Niedawno usłyszałam, że wrażliwość, to rzetelna miara odwagi. Interesująca teza. Może zatem nie warto usypiać swojej wrażliwości, tylko spokojnie robić to, w czym jesteśmy dobrzy. Oczywiście każdy sam decyduje, w czym jest dobry i co jest najważniejsze dla niego. Czasem to trudne, ale tu można liczyć na pomoc innych ludzi. Zwykle to od innych możemy się najwięcej dowiedzieć o sobie. Jeśli zależy nam na tym, by poznać siebie i mamy w sobie dość pokory, wystarczy skonfrontować sądy o sobie z opiniami, jakie na nasz temat mają inni.

Wszyscy mamy potrzebę samodzielności – nikt mi nie będzie mówił, co mam robić. Zdarza się, że postępujemy egoistycznie, naginamy prawo i konwenanse, żeby usprawiedliwić swoje zachowanie. To normalne, że chcemy myśleć o sobie w samych superlatywach. Za każdym razem, kiedy łamiesz prawo, płacisz jakąś cenę i za każdym razem, kiedy przestrzegasz prawa, płacisz jakąś cenę. Każde zachowanie, przyzwyczajenie, nawyk mają swoje konsekwencje.

Boisz się niepowodzenia? To może być lęk przed porażką albo odrzuceniem. Każdy je przeżywa. Są tacy, których porażki paraliżują, innych motywują do działania. Thomas Edison wynalazł żarówkę po kilku tysiącach wcześniejszych błędnych próbach. Porażka jest istotną częścią drogi do sukcesu. Trzeba tylko umieć przyznać się do błędu, wyciągnąć odpowiednie wnioski, naprawić ewentualne krzywdy. 
 
Brak porażek oznacza, że stoimy w miejscu. Trwamy, albo cofamy się. Do biegu, gotowi, strat … działaj, popełniaj błędy, ucz się, ciesz się, że w Twoim życiu pojawiają się niepowodzenia. Wszystko to, czego sami doświadczamy, stanowi dla nas najlepszą lekcję. Nie bój cieszyć się ze swojej wygranej. Doceniaj sukcesy innych. Uczucie smutku, żalu czy złości pojawia się w sytuacji niepowodzenia i towarzyszy każdemu z nas. Każdy dysponuje narzędziami do poradzenia sobie z sytuacją porażki i zwycięstwa, jeśli ją rozumie i bierze odpowiedzialność za siebie.

Lęk przed niepowodzeniem zawsze związany jest ze środowiskiem społecznym. Ostra krytyka, wyśmiewanie, kpina, sarkazm, złośliwe uwagi w odpowiedzi na jakieś zachowania sprawiają, że może pojawić się przekonanie – „Jestem do niczego, nic mi się nie uda, nie należę do tej grupy”. Nie koncentruj się na tym, jak wypadłeś, co pomyśleli o Tobie inni. To nasz własny osąd, o tym co się zdarzyło sprawia, że czujemy się wygrani albo przegrani. Wydarzenie tylko wtedy jest trudne i stresujące, kiedy je za takie uznamy. Wszystko zależy od własnej interpretacji naszego doświadczenia. Wiele zależy od poczucia bezpieczeństwa. Może nim być oparcie w innym człowieku, akceptacja naszej indywidualności, albo miejsce do którego zawsze możemy wrócić, np. dom rodzinny, albo wspomnienia z uroczo spędzonych wakacji.

Pamiętasz historię Forresta Gumpa - bohatera amerykańskiego filmu, prostego Człowieka z IQ poniżej przeciętnej? Miał bardzo mądrą matkę. To ona umiała objaśniać świat, który nie zawsze był przyjazny. To ona wszczepiła mu przekonanie, że mimo niedołężności fizycznej i umysłowej jest taki sam jak wszyscy, a raczej wszyscy są tacy sami jak on i mają takie same potrzeby – „Nie jesteś gorszy od innych. Gdyby Bóg chciał, by wszyscy byli tacy sami, wszyscy chodziliby w szynach”. Do obiegu potocznego weszło motto bohatera:
„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, co Ci się trafi.”
No to … do biegu, gotowi, start …

czwartek, 11 sierpnia 2016

Szukając sensu karmisz sianem króliki?











Od czasu do czasu żartujemy sobie ze znajomymi, że w niektórych sytuacjach, nasze myśli rozmnażają się tak, jak króliki. Łatwo i szybko. Tracimy kontrolę nad procesem. Łatwo im – tym myślom w postaci królików – utrzymać kondycję, bo karmią się przysłowiowym sianem, jakie każdy w głowie nosi. Mieć siano w głowie, to znaczy – nic nie wiedzieć na jakiś temat, czy niewiele wiedzieć w jakiejś sprawie albo dziedzinie. Na pewno znasz takie osoby, dla których brak wiedzy na jakikolwiek temat jest nie do zniesienia i nie do zaakceptowania.

Nie wszyscy znamy odpowiednie techniki zdobywania wiedzy. Można, na przykład, zadać najprostsze pytanie    – O co chodzi? otrzymać odpowiedź i przejść dalej. Co jednak, gdy nie umiemy, nie chcemy, albo wstydzimy się „niewiedzy”? Czasami, sam fakt zadania pytania, traktowany jest, jak potwierdzenie błędnego, ale popularnego przekonania: „Kto nie ma wiedzy ten nie ma władzy”.

Wiedzę albo władzę lubi wielu, ale niewielu ma. Ci, co pragną a nie mają, sprawiają pozory manipulując, oszukując, matacząc, udając, że wiedzą. To wtedy najczęściej zaczyna się sezon dla myśli, co jak króliki rozmnażają się szybko. Teoretycznie każdy Człowiek sam wybiera to, o czym myśli.

Myśli są wewnętrzną reprezentacją tego, co za pomocą zmysłów, dociera do nas z zewnątrz. Wzrok, słuch, smak, wrażenie dotyku, zapach, o ile nie są uszkodzone, dostarczają Ci miliony bodźców w ciągu każdej sekundy. Ty sam indywidualnie przerabiasz je według własnej woli. To, co myślisz jest Twoje i tylko dla Ciebie prawdziwe. Dla Ciebie, a nie dla tego, co stoi obok – Ona, On, Ono mają swoje myśli i wyobrażenia. Ten sam temat, to samo zdarzenie, a tyle różnych interpretacji. Kosmos! Stąd bierze swój początek wiele nieporozumień i konfliktów. Nie jest łatwo zrozumieć to, co dzieje się w świecie Jej, Jego, Dziecka, zwłaszcza że nie każdy chce i jest gotów do swojego świata zaprosić.

Proszę, pytaj, jeśli masz wątpliwości – nie karm swoich myśli, które są jak króliki, sianem. Nie mów, że wiesz, co czuję, o czym marzę, co planuję – tylko nieliczni, o ile w ogóle tacy są, potrafią czytać w moich myślach. Unikając rozmów i relacji budzisz jeźdźców Apokalipsy: Krytycyzm, Pogardę, Defensywność i Odcinanie się, jak nazwał ich psychoterapeuta par John Gottman.

Kiedy nie pytasz, a coś pójdzie nie tak, obwiniasz słowami – „Ty nigdy nie myślisz o tym, jak twoje działania wpływają na innych. Myślisz tylko o sobie”. A wystarczyło zapytać – „Co robisz? Kiedy skończysz? Czy mogę się włączyć?”

Z pogardą nazywasz mnie indywidualistą, wyśmiewasz się i wbijasz złośliwe szpileczki – „No chyba żartujesz, że Cię źle traktuję. Sama ustawiasz się w pozycji ofiary. Dość już mam tych Twoich fanaberii”. A wystarczyło z szacunkiem zapytać – „Co wpływa na Twoje zmęczenie? Jak możemy to zmienić?”

Ciągły krytycyzm i pogarda sprawiają, że ludzie w relacji czują się jak na froncie i przybierają postawy obronne. Każdy nowy komunikat zaczyna być odbierany, jak atak – „Dzwoniłaś do gazety, żeby odwołać wywiad, tak jak się wczoraj umawialiśmy?" – w poprawnych relacjach odpowiedź mogłaby być, twierdząca albo przecząca. Na froncie na przemian bronimy się i atakujemy – „To był cholernie ciężki dzień. Miałam tyle spraw. Czemu sam nie zadzwoniłeś?” A można by było po prostu zauważyć – „Super, że przypominasz, bo zapomniałam” albo druga strona – „No tak, zapomniałem, że wczoraj było urwanie głowy, miałem Cię poprosić, ale w sumie to ja zadzwonię. Już dzwonię”.

Jeśli relacje „na froncie” trwają przez dłuższy czas, wszyscy powoli mają dość i pragną przysłowiowego świętego spokoju. Próbują go sobie zapewnić na różne sposoby – milczą, nie odpowiadają na pytania, udają, że są zajęci, ignorują albo słuchają „jednym uchem” i jak najszybciej chcą zakończyć relację. To taka forma ucieczki przed problemem, przykrą emocją, przed toksynami wypalającego się Człowieka. 
Odcinamy się, gdy nie możemy już wytrzymać, tego co się dzieje. Potrzebujemy jednak wiedzy, informacji – sama do nas nie przyjdzie. Jeśli nie dopytasz, wcześniej czy później zaczniesz snuć różne teorie, również te katastroficzne. Mózg nie lubi pustki – jeśli czegoś nie wie, to sobie „dopowie”. Nie pytając, czemu ktoś mówi podniesionym głosem, z automatu uznajesz, że ma „zły humor”. O kimś, kto ma zwyczaj barwnego opowiadania o swoich doświadczeniach, z automatu myślisz "samotny biedak musi się wygadać". 
To Ty wybierasz, nadajesz znaczenie temu wszystkiemu, co dzieje się wokół Ciebie. To Ty widzisz, słyszysz, czujesz, smakujesz i nazywasz bodźce, które odbierasz. Każdy tworzy swój niepowtarzalny świat, dostępny tylko dla twórcy. Jak stworzyć wspólny obraz świata bez zadawania pytań i udzielania odpowiedzi? Jak zatrzymać proces rozmnażania królików w głowach tych, co nie mają w zwyczaju pytać?

Zdarzają się takie relacje służbowe, które z różnych przyczyn nie ulegają zmianie. Pewne zachowania wywołują określone działania. Można by powiedzieć, że stają się nawykiem, zasadą, normą "obowiązującą" w tym konkretnie środowisku. Zmiana członków zespołu niewiele tu pomoże. Krytycyzm, pogarda dla innych, postawa obronna, obojętność zabiją wszystkie relacje. 

Trudno znaleźć rozwiązanie w sytuacji, w której większość komunikatów wywołuje w Tobie przykre emocje, a czasem nawet obrzydzenie. Jeśli nieprzerwanie myślisz o innych w negatywny sposób i nie weryfikujesz swoich przekonań w rozmowie, przestajesz mieć ochotę na relacje. Jeśli atmosfera przypomina pole walki, nie dziw się, że wszyscy przyjmują postawę obronną. To nie inni są problemem. Oni odpowiadają na Twój atak. Tu nie ma winnych, choć wielu czuje się ofiarą lub usprawiedliwionym agresorem -„zrobiłem to ponieważ ty zrobiłeś tamto”, „to nie fair”.
Wychodząc z biura bez wyjaśnienia, tylko pozornie unikasz konfliktu – sprawa pozostaje nie załatwiona. Rozmyślasz o tym po południu i nocą, jeśli masz problem ze snem. Siana przybywa dla królików, o których „piramidalnie zajęty” Filipek, bohater młodzieżowego serialu z lat siedemdziesiątych pt. Stawiam na Tolka Banana powiedziałby: „każda para ma szesnaście małych, a te szesnaście małych ma znów szesnaście .." Ups… to dotyczyło chomików. Tak czy siak, króliki, czy chomiki rozmnażają się dość szybko, dość łatwo i dość często. Niekontrolowane myśli znacznie szybciej tworzą „fikcyjny świat”, niedostępny dla innych, a więc trudno weryfikowalny. Dbaj o sianko dla królików, karm króliki poszukując sensu, ale tylko wtedy, gdy służą Tobie, zapewniają Ci radość i rozwój. Mieć w głowie siano ludzka rzecz.


czwartek, 4 sierpnia 2016

Narcyz i Inny





Dawno, dawno temu, młody mężczyzna spacerował wzdłuż rzeki. Kiedy wyczerpany, głodny i spragniony upadł na kolana i spojrzał w niezmąconą taflę srebrzystej wody, inne – jeszcze potężniejsze – pragnienie zrodziło się w jego sercu. Pożądał miłości chłopca, którego zobaczył w lustrze wody. Na próżno, bo jego los był już przesądzony - Narcyz będzie żyć długo, pod warunkiem, że siebie nie zobaczy - głosiła przepowiednia. Stało się – zobaczył i jeszcze na dodatek się zakochał. Zła to była miłość – niezwykła i obezwładniająca. Nieodwzajemniona. Kochał bardzo, widział z bliska, tego, którego kocha, ale nie mógł dosięgnąć i pokonać bariery cienkiej tafli wody. W końcu umarł z rozpaczy. Taki to smutny był jego żywot. To, co po nim pozostało, to legenda niosąca przestrogę. 

Dziś także po świecie chodzą ludzie, których zachowania przywołują na myśl legendarnego Narcyza. I tak, jak w legendzie żyją długo, dopóki siebie nie zobaczą. Zdarza się, że szanse, by zobaczyć siebie mają niewielkie. Dbają o to już ich matki, ojcowie, opiekunowie a potem partnerki i partnerzy, no i przede wszystkim oni sami. Ta pozorna dbałość, bo w rzeczywistości jest to toksyczna miłość, polega na bezkrytycznym nagradzaniu, chwaleniu i wielbieniu wszelkich zachowań, jakie podejmuje Narcyz. 
Narcyza można też wyhodować, stosując wobec niego nadmierne wymagania i surowe oceny, utwierdzając wciąż siebie w przekonaniu, że Narcyz nie spełnia naszych oczekiwań. Oczekiwania są oczywiście narcystycznie przesadzone. Narcyz – jako dziecko – zgodnie z oczekiwaniami najbliższych, kształtuje w sobie różne przekonania: „Ponieważ jestem wyjątkowy, zasługuję na specjalne ulgi i przywileje”, „Jestem, lepszy od innych i oni powinni to uznać” albo „Jeśli nie jestem doskonały, jestem niczym” itp. Takie przekonania same z siebie nie znikną. Dziecko osiąga coraz wyższy wiek metrykalny, ale dojrzałość społeczna, moralna, emocjonalna nie rozwija się jak należy.

Dojrzewając w sprzyjających warunkach, już w wieku 2- 4 lat, dziecko, dzięki obserwacjom i dokonywanym porównaniom, uczy się krytycyzmu. Zaczyna się powoli orientować, o co w tym życiu chodzi. Zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie wszystkiego sam dokonać, a i jego najbliżsi nie są wszechmocni i wszechwładni. Dziecko kształtuje w sobie ambicje, a te stanowią napęd do działania. Tworzy też ideały, które pełnią rolę drogowskazów w życiu. Rozwijając się, poznaje też swoje przeróżne talenty, doskonali je i między innymi dzięki nim może zrealizować swoje ambicje.

Jeśli jednak "coś" zostanie zaburzone, "coś" pójdzie nie tak - dziecko, a potem dorosły - przejawia niedojrzałe zachowania. Czasem są to próby zdominowania i podporządkowania sobie ludzi. Narcyz robi to, aby tym samym „posłuszni" Inni dawali świadectwo wspaniałości agresora. Innym zachowaniem Narcyza jest bezkrytyczne i bezgraniczne lgniecie, przyklejanie się do wszystkich osób, których pozycja społeczna, charyzma lub siła osobowości może stanowić również potwierdzenie owej wspaniałości.

Takie zachowania  mogą wynikać z poczucia Narcyza, że jego możliwości w porównaniu z Innymi są ograniczone albo ograniczane. Może też być tak, że Narcyz odczuwa przeciążenie, wynikające z przeświadczenia o niemożliwości rozwinięcia swoich talentów, spowodowane iluzorycznymi przeszkodami zewnętrznymi. Narcyz z trudem i tylko z pomocą terapeuty może pojąć, że blokujące go przeszkody są natury wewnętrznej, a nie zewnętrznej i najczęściej mają podłoże lękowe. Jeśli tak się stanie, jeśli zobaczy siebie, to, jak głosi legenda, umrze. Fakt, Narcyz umrze, ale narodzi się Inny. Jeśli porówna swoje życie z życiem swoich idoli, jeśli uświadomi sobie, że jego życie nie przyniosło mu sławy i nikt z jego otoczenia nie dostrzega nawet tej niewielkiej przestrzeni, jaką zajmuje na planecie Ziemia – Narcyz zginie, zgaśnie, odleci w niebyt. 
Narcyz tego nie chce. To dlatego, za wszelką cenę dąży do ogrzania się w świetle domniemanych autorytetów i wielkich gwiazd. Pragnie fascynacji i podniecenia wynikającego z poczucia własnej znakomitości. Chce wzbudzić zawiść, ale nie respekt, szacunek, poważanie. Czyni tak, żeby nie czuć lęku. Pragnie być uznany za zwycięzcę, odczuwając równocześnie głęboki strach przed możliwością uznania go za przegranego i niezdarnego. W żaden sposób nie chce stracić na atrakcyjności – co przejawia się w zachowaniach regresyjnych – chce być jak małe, cudowne dziecko, niewyobrażalnie utalentowane, zabawne, radosne. Chce być takim, jak odbicie w oczach chorej z miłości matki.

To smutne, ale tak chce też świat. Dawniej z wiekiem dojrzałym, sędziwym wiązały się przywileje społeczne – o kimś takim mówiono mędrzec, mąż zaufania społecznego. Dziś starzenie się jest czymś nieakceptowanym, czymś, na co nie ma miejsca. Dominuje kult młodości i sprawności.

Każdy czas ma swoje szaleństwo – teraz należy do zalęknionych Narcyzów. Prezentują dumnie przesadne poczucie własnej ważności albo wyjątkowości. Snują niekończące się opowieści o swoich nieograniczonych sukcesach. Przejawiają permanentną potrzebę stałego budzenia uwagi i podziwu u Innych. Wykazują się nadmierną wrażliwością na uwagi, oceny i komplementy pod swoim adresem, przyjmując wszystkie ksobnie do siebie. Relacjom z Innymi towarzyszy interesowność, brak współczucia i umiejętności współodczuwania. Do tego wszystkiego popadają w skrajności, jeśli chodzi o ocenę Innych – od nadmiernego przeceniania do całkowitego niedoceniania. Poza tym Narcyz jest zazwyczaj szarmancki, nastawiony na flirt, w którym przedmiotowo traktuje Innych.

Narcyz to osoba, która niemalże nie ma relacji z żadnym Innym poza sobą lub żyje z Innymi osobami, które sobie nie wyobrażają być bez niego. Warto się zastanowić, co to znaczy? Te, które żyją samotnie są zazwyczaj agresywne, aroganckie, pochłonięte sobą i nie mają świadomości, jak Inni wobec nich reagują. Narcyz żyjący z Innymi, zazwyczaj nie jest przez tych Innych postrzegany jak osoba narcystyczna. Uważany jest za kogoś, kto jest pomocny, uczynny, zależny, ale też lękowy. Nie wyobraża sobie życia w samotności – bez Innych, bez pracy. Wiele czasu poświęca, by pomagać Innym, zwierzętom, naturze, czując się ich Wybawcą, Darczyńcą, Karmicielem. Czyni tak, bo uważa, że Inni sobie nie poradzą bez niego. W związkach czuje się pokrzywdzony i zdominowany, ale musi w nich tkwić, bo jest przekonany, że gdyby odszedł, wszystko by się zawaliło. Cały świat.

Wszyscy jesteśmy Narcyzami. Myślimy, że Narcyz to mężczyzna. Legenda to przekaz, jakiś symbol, jakaś nauka o Człowieku, który stał się Narcyzem. Narcyzm przydarzyć się może każdemu, bez względu na płeć. Świadomy Narcyz wybiera świadomego Narcyza, albo Innego i żyją długo i szczęśliwie, wychowując narcystyczne, lub nie, dzieci. Niewrażliwy, arogancki, agresywny Narcyz łączy się z Narcyzem potulnym, niosącym pomoc, zbawiającym świat i żyje im się wygodnie bez oglądania własnego odbicia.

Ludzie tworzą rodzinę, by się wzajemnie wspierać, by móc się uczyć i wzmacniać zdolności do zmagania się z przeciwnościami losu. Rodzina nie jest fabryką neurotycznych lęków i niedojrzałych postaw ksobnych. Nie powinna być. Jeśli do budowania rodziny zaprosiłaś Narcyza, to jedno jest pewne – Narcyz kocha tylko i wyłącznie siebie, nie uda Ci się tego zmienić. Nie jest tak, że Narcyz sam z siebie czuje się niesamowity i cudowny, on ciągle szuka potwierdzenia tego w oczach Innego. W Twoich oczach. „Cierpiący na zaburzenia narcystyczne ludzie zazdroszczą wszystkim wszystkiego” (Otto Kernberg).


środa, 27 lipca 2016

Lekceważenie i Moc istnienia





Lekceważenie ma wiele wcieleń. Nigdy nie jest osamotnione, choć prowadzi do osamotnienia. Lekceważyć można kogoś lub coś. Lekceważenie, to pogarda dla kogoś, nie przywiązywanie wagi do czegoś. 
Kogoś, kogo lekceważysz i coś, co lekceważysz, dla Ciebie „nie istnieje”. Nie zwracając na coś, albo kogoś uwagi, odbierasz temu Komuś albo temu Czemuś MOC ISTNIENIA. Tak Ci się przynajmniej wydaje. Małe dziecko, kiedy nie chce czegoś zaakceptować zamyka oczy, albo odwraca od tego czegoś wzrok. Wydaje mu się, że to, co „znika z oczu” przestaje istnieć. Dopiero z czasem dziecko zaczyna rozumieć, że gdy zamyka oczy, świat wokół niego nie znika. Ile czasu potrzebujesz, by to zrozumieć?

Czasem zdarza się, że dorosły Człowiek, jeśli jest lekceważony
jego wypowiedzi, emocje zachowania są ignorowane – myśli, że jest niewidzialny.

Ludzie lekceważą siebie nawzajem z różnych powodów. Czasem myślą, że odbierając MOC ISTNIENIA, sami stają się silni. Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd niż jawna niechęć – nauczał czarodziej Dumbledore w serii książek o Harrym Poterze.

Na lekceważenie warto reagować. O ile to możliwe, lepiej unikać tych, co nas lekceważą. Co jednak zrobić, jeśli lekceważenie jest na trwałe wpisane w relacje, np. w kontakty służbowe? Wygląda na to, że najlepszą obroną jest zachowanie tzw. chłodnego dystansu. Oddalamy się, usztywniamy i nawet nie zauważamy, kiedy sami zaczynamy lekceważyć. W końcu, dostajemy wynagrodzenie za wykonywanie zadań, a nie za własną godność i rezygnację z szacunku. 
Ludzie są różni i różnie się zachowują. Mają różny próg bólu, wytrzymałości i tolerancji. Każdy sam musi podjąć decyzję, kiedy powiedzieć „dość”, bo sam ponosi konsekwencje swojego zachowania. Każdy ma prawo powiedzieć drugiemu, co czuje i myśli. Do wyrażenia swojej opinii potrzebuje przestrzeni i Człowieka, który umie słuchać. A to dość rzadka umiejętność.

Kiedy jedyną reakcją na Twoje dylematy, wątpliwości i pomysły jest „zabawny” tekst z kultowego filmu Brunet wieczorową porą
„Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!” – jesteś w dość specyficznej sytuacji. Może to oznaczać, że Ktoś tu jest przemęczony, albo zagoniony albo niekompetentny, albo wypalony albo skupiony wyłącznie na odległym celu, albo zapatrzony wyłącznie w siebie, etc. Lekceważy Cię. Wydaje Ci się, jakby jego myśli galopowały, masz wrażenie, że zajmuje go tysiące spraw jednocześnie. Nie słucha tego, co do niego mówisz. W trakcie rozmowy wychodzi bez słowa i już nie wraca. Nie słucha tego, co mówisz, dlatego nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, które zadajesz. Zapomina o podjętych zobowiązaniach i ustaleniach i do tego zaprzecza jakoby kiedykolwiek miały miejsce. Popełnia błędy i stara się przerzucić odpowiedzialność za nie na innych. Wyznacza Ci zadania dając nieprecyzyjne instrukcje, zdawkowe informacje, nie ustala terminów i sposobów rozliczenia tych zadań. Za to rozlicza, gdy nagle sobie o tym przypomni, co może być bardzo nieprzyjemne. Wydaje Ci się, że masz do czynienia z kimś, komu z kolei wydaje się, że ma nieograniczoną MOC ISTNIENIA.

Lekceważenie bierze się z niedostrzegania potrzeb innych ludzi i skupiania się na sobie i swoich problemach, jako najważniejszych. Lekceważony wyrabia w sobie przekonanie, że nikt się nim nie interesuje, ani też nikogo nie obchodzi to, co lekceważony robi, mówi, czuje. W konsekwencji przestaje się angażować w cokolwiek i z czasem sam zaczyna lekceważyć. Co więcej, zaczyna się rewanżować.
 
 
Nie okazuje większego zainteresowania problemami i potrzebami innych, koncentrując się głównie na sobie. – „Przecież mi się należy” – przyjmuje postawę roszczeniową. W skrajnej sytuacji, zacznie zbierać na innych „haki”. Swoją frustrację wyraża krytykując i doszukując się wad u wszystkich i we wszystkim. Narzeka i użala się nad sobą, a lista złośliwości losu wydaje się nie mieć końca. Zajmuje sobą czas innym, ale nikogo nie słucha i nie dopuszcza do głosu – Masz rację, ale … prezentuje jedyne słuszne wnioski. Jeśli coś się dzieje nie tak, reaguje gniewem albo lękiem, połączonym z paniką.

Przeciwieństwem słowa lekceważenie jest słowo poważanie. Oznacza szacunek, uznanie, którym się Kogoś lub Coś darzy.

Możecie mnie mieć w głębokim poważaniu, ale to nie znaczy, że zniknę – powiedziała Myśl.

czwartek, 21 lipca 2016

Teraz mogę pomyśleć o wakacjach




Lato. Początek wakacji. Powoli robię remanent na półkach ze smutkami dnia codziennego. Trzeba posprzątać przed wyjazdem.

Miłość, śmierć i przemijanie to stałe składowe naszej egzystencji. Miłość uskrzydla. Śmierć jest naturalnym elementem życia. Przemijanie to cykl – coś się kończy, by coś się zaczęło.

Wobec przemijalności życia jesteśmy bezradni. Mówi się, że wszystkie nasze lęki mają swoje źródło właśnie w tym poczuciu bezradności. – Nie śmierci się boimy, lecz myśli o śmierci – twierdził Seneka Młodszy.

...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć – czytamy w książce Oskar i pani Róża (Eric-Emmanuel Schmidt).

Śmierć boli nie tych, co odchodzą, lecz tych, co wśród żywych pozostają. Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą – napisał ks. Jan Twardowski.

I kończąc ten lekko traktowany smutny porządek, biorą sobie głęboko do serca wskazówki Dalajlamy, które przeczytałam na stronie: http://przewodnikduchowy.pl/zasady-zycia-wedlug-dalajlamy/

Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia niosą ze sobą wielkie ryzyko.

Kiedy przegrywasz, nie przegrywaj lekcji.

Podążaj za trzema rzeczami: szacunkiem dla innych ludzi, szacunkiem dla siebie oraz odpowiedzialnością za wszystkie swoje czyny.

Pamiętaj, że nie otrzymać tego, czego się chce, to czasem wspaniały łut szczęścia.

Ucz się zasad, abyś wiedział, jak złamać je we właściwy sposób.

Nie pozwól, aby mała kłótnia zraniła wielką przyjaźń.
Kiedy uświadomisz sobie, że popełniłeś błąd, podejmij natychmiastowe kroki, aby go naprawić.

Spędź trochę czasu w samotności każdego dnia.

Otwórz swoje ramiona na zmianę, lecz nie wypuszczaj swoich wartości.

Pamiętaj, że cisza jest czasem najlepszą odpowiedzią.

Żyj dobrym, honorowym życiem. Kiedy się zestarzejesz i pomyślisz o nim, będziesz mógł cieszyć się nim po raz drugi.

Kochająca atmosfera w domu jest fundamentem twojego życia.

W niezgodzie z ukochanymi osobami, zajmuj się tylko obecną sytuacją. Nie przywołuj przeszłości.

Dziel się swoją wiedzą. To sposób na osiągnięcie nieśmiertelności.

Bądź łagodny dla Ziemi.

Raz do roku idź w miejsce, gdzie nie byłeś nigdy wcześniej.

Pamiętaj, że najlepszym związkiem pomiędzy ludźmi jest taki, w którym miłość dla siebie nawzajem przewyższa waszą potrzebę drugiej osoby.

Oceniaj swój sukces poprzez to, co musiałeś oddać, aby go osiągnąć.



Uff. Posprzątałam. Teraz mogę zacząć myśleć o wakacjach …. 
 
foto: Elżbieta Korzyńska
 
 

poniedziałek, 18 lipca 2016

Dbaj o siebie. Nie bądź egoistą


Jeśli nie rozumiesz i nie akceptujesz siebie, tylko się łudzisz, że rozumiesz innych i szanujesz ich granice. Czemu zmuszasz się do uśmiechu, gdy nie masz ochoty na dalszą rozmowę? Dlaczego nie wyrażasz swoich poglądów? Masz w sobie tyle napięcia i wybór, by zmienić je w coś, co Tobie będzie sprzyjać. Myślisz, że robiąc dobrą minę do złej gry, chronisz siebie i innych? To błędne myślenie. Wcześniej, czy później agresja znajdzie ujście. Komuś się oberwie i na początku sama siebie będziesz przekonywać, że w słusznej sprawie. Nieprawda. Zafundujesz sobie poczucie winy, bo wcale nie lubisz dokuczać, ani ranić innych ludzi.

Dbaj o siebie. Przedstaw swoje zdanie na dowolny temat. Zaprzeczaj, zwłaszcza, gdy ktoś Cię krytykuje. Krytyka to forma opinii. Każdy ma prawo do opinii. Możesz się z taką opinią zgodzić lub nie. Kto zna Ciebie lepiej, niż Ty sama siebie? Prezentuj swoje zdanie, ujawniaj to, co myślisz, mów o tym, co czujesz, podziel się swoimi marzeniami. Nie rób tajemnicy z rzeczy, które są dla Ciebie ważne. Jak świat i inni mają się domyśleć, o czym marzysz? Nie zamazuj przeszłości. Nie usprawiedliwiaj swoich wpadek. Każdy błądzi i popełnia gafy. Takie nasze ludzkie prawo. Ludzie bywają nieszczęśliwi, smutni, samotni, rozzłoszczeni, rozgrzani do białości lub czerwoności. 
Bywają, bo mają wybór. Mogą iść za emocją, myślą, zachowaniem. Mogą się zatrzymać. Mogą myśleć o sobie dobrze lub źle. Ważne by mieć zaufanie do siebie. Do siebie takiej, jaką się jest. Kiedyś, ktoś opowiedział mi historię o kobiecie, która poszła do sądu, walczyć o swoje prawa i tam została skonfrontowana z materiałem dowodowym w postaci nagrania. Po wysłuchaniu, stwierdziła, że owszem, to jest jej głos, ale to nie są jej słowa. Nie umiała przyjąć prawdy o sobie. To nie jest proste, ale jest możliwe. Wystarczy przyznać się przed sobą, że jest się zakłamanym. Szczerość daje wolność.

Nie bądź egoistą. Dziel się. Dziel się tym, co czujesz, dziel się tym, czego pragniesz, dziel się tym, co myślisz. Wstydzisz się, czy jeszcze jakieś inne uczucie Cię krępuje? Masz wyrzuty sumienia, że świat się na Tobie skupia? A może to poczucie winy, że nie jesteś zbyt doskonała, by przykuwać uwagę innych? Dlaczego z łatwością podziwiasz innych, jesteś pod wrażeniem tego, co robią, a tak trudno wierzysz w to, że to Ty robisz coś ważnego i cennego? Komplementujesz, wyrażasz wdzięczność. Nie bądź egoistą dla siebie. Dawaj i bierz. To prawda, że przyjmować jest trudniej. Do tego potrzebna pokora. Dawanie jest znacznie łatwiejsze. Wiąże się z poczuciem mocy, siły. Mam, to się dzielę. Jeśli biorę, tracę niezależność. Jeśli tylko daję i nie biorę, zyskuję samotność. Mam wybór. 

wtorek, 5 lipca 2016

Wrażliwość, czyli to co w życiu najważniejsze



 
Foto: Zofia Cendrowska
Jest taka metafora porównująca życie człowieka do teatru, a podejmowanie ról do nakładania masek. Chcesz czuć się dobrze, doznawać satysfakcji i spełnienia - zakładasz maskę Szczęściarza. Możesz też wybrać inne maski: Przegrany, Nudziarz, Perfekcjonista, Burzyciel, Odkrywca, Twórca – katalog jest otwarty. Ale pamiętaj – jesteś oceniany, jesteś ciągle oceniany. Jesteś obserwowany. Wszechogarniający kult pieniądza, kariery, no i Body Perfect wyznacza Ci nowe formuły funkcjonowania. Trzeba dokonać wyboru: żyć w prawdzie i zgodzie ze sobą, czy w prawdzie i, niekoniecznie zgodzie, do oczekiwań innych? Ty wybierasz.



Najczęściej sięgamy po maski utkane z kulturowych albo prawnych obowiązków. Inspirują nas bohaterowie mitologii, religii i legend z różnych zakątków świata. Utożsamiamy się z postaciami znanymi z opisów literackich, filmów, a ostatnio również tymi z sieci. Z pozycji aktora jesteśmy zainteresowani naszą skutecznością, własnym działaniem i osiąganiem kolejnych sukcesów. Czego byśmy nie robili, chcemy to robić sprawnie. Chcemy być doceniani za włożony trud. Jesteśmy głodni osiągnięć. Dajcie mi oklaski.

Obserwatorzy, widzowie oceniają nas. Próbują odgadnąć sens naszych działań i intencje. Jest taka, udowodniona naukowo, prawidłowość, że oceniając zachowania innych, stosujemy kryterium moralności. Cudza niemoralność jest dla nas niekorzystna, zaś cudza moralność – nagradzająca. Dlaczego? Ktoś, kto jest uczciwy, działa na korzyść innych, czasem się nawet wydaje, że w większym stopniu, niż na korzyść własną. Kim się warto otaczać? Kogo się wystrzegać? Kto doceni nasze maski i grę aktorską? Czy zbliżając się do innego człowieka, możemy stracić, czy zyskać? I ile? 

Moja uczciwość, uprzejmość, to na pewno cechy korzystne dla innych. Najkorzystniej dla siebie samej jest posiadać inteligencję i efektywność, bo już z ambicją bywa różnie. Ambitny przyjaciel, pociągnie nas za sobą w nieznane, co zwiększa szanse na rozwój, zaś ambitny wróg stanowi większe zagrożenie. Korzystniej jest też, gdy inni są od nas mniej sprawni. Kiedy ktoś wydaje nam się sprawniejszy od nas, wówczas większą wagę przywiązujemy do jego moralności – sprawdzamy, czy jest także uczciwy. Ma być korzystnie dla nas. Jeśli kogoś ocenimy jako mniej sprawnego od nas, należy sprawdzić, czy jest towarzyski. Przyjemniej będzie w atmosferze współpracy, niż rywalizacji. Do współpracy potrzebny jest jakiś porządek.

Od najdawniejszych czasów Człowiek tworzy reguły, które następnie stara się przestrzegać i które łamie. Łamanie norm jest wynikiem subiektywnego przekonania Człowieka o tym, że w jego otoczeniu brak jest sprawiedliwości. Sprawiedliwość, obok Roztropności, Wstrzemięźliwości i Męstwa stanowi jedną z kardynalnych cnót. 

Człowiek Sprawiedliwy, to, w dzisiejszych czasach, asertywny burzyciel, który w sytuacjach konfliktowych znajdzie rozwiązanie. Nikt nie będzie pokonany, nikt oszukany, bo Sprawiedliwy działa w myśl zasady „wygrany – wygrany”. Każdy ma prawo żądać i prosić o korzyści dla siebie, o ile pozostawia innym prawo do wyrażenia własnego zdania i decydowania. Liczy się z tym, że inni mogą odmówić. Sprawiedliwość objawia się postrzeganiem wszystkiego dokoła takim, jakie jest, a nie takim, jakim chciałoby się widzieć. Przeciwieństwem sprawiedliwości może być stronniczość, nadgorliwość, krętactwo.

Człowiek Roztropny przewiduje skutki swoich działań i umie zadbać dziś o swoje jutro. Jeśli chce być szczęśliwy, nie będzie gonił na oślep, jak bohater perskiej bajki, który skończył w paszczy lwa, gdy tymczasem szczęście było tuż przed czubkiem jego nosa, tylko zacznie przeżywać i pielęgnować każdą chwilę. Potrafi przyjąć perspektywę z „lotu ptaka”, najlepiej sowy. Doskonały wzrok, jaki posiada sowa, polując w nocy symbolizuje wnikliwe i dobre spojrzenie, ogląd sytuacji nawet w  całkowicie nie sprzyjających warunkach, a do takich zalicza się noc. Przebiegłość może oznaczać, że ktoś ma nadmiar Roztropności.

Człowiek Wstrzemięźliwy potrafi zorganizować swój czas w taki sposób, by mógł realizować swoje marzenia i tak modny dziś work life balans. Umiarkowanie używasz tego wszystkiego, co dostępne, czy z namiętnością oddajesz się rozkoszom i dogadzasz swoim zmysłom i ciału? A może przekraczasz granicę wstrzemięźliwości zupełnie obojętniejąc na to, co przyjemne. Umartwiasz zmysły, zabijając wrażliwość – nie słuchasz śpiewu ptaków, szumu traw, nie czytasz poezji, nie chadzasz do luksusowych restauracji, nie próbujesz nowych smaków? Nie poznajesz nowych przyjaciół, nie rozwijasz swoich umiejętności i talentów? Trwanie niewiele ma wspólnego z życiem.

Męstwo czyni nas zdolnymi do zwyciężania, pokonywania trudności i przeszkód w czynieniu dobra, a nawet gotowymi do poniesienia śmierci. Kojarzy się z dzielną walecznością, sławą, mocnym charakterem, a jednocześnie z delikatnością i czułością. Męstwo cechuje bohatera, który sam woli raczej doznać cierpienia niż dopuścić, żeby ktoś inny musiał cierpieć. Męstwo jest potrzebne na każdy dzień. Oznaką męstwa jest szczerość okazywana wobec partnera, przyznanie się do porażki, słabości, czy błędu na forum grupy pracowniczej, zareagowanie na zauważoną krzywdę, czy antyspołeczne zachowanie innych osób. Męstwo ćwiczone daje moc i charakter. Przeciwieństwem męstwa może być brak odwagi, który prowadzi do zachowań poddańczych, służalczych albo zuchwałość, która przejawia się szukaniem adrenaliny i podejmowanie bez potrzeby niebezpiecznych działań.

Ról jest wiele i masek mnóstwo. Jest wybór. Piękna rola, piękna maska, piękny strój to powierzchowność i blichtr. Pięknem nie jest to, co mówią inni, że jest piękne, tylko to, co niesie ze sobą rozwój w wartościach, służących podnoszeniu ludzi na wyższe stany współodczuwania. Ten, kto ma prawdziwy obraz samego siebie, będzie stosował własne kryteria, kierował się własnymi potrzebami i skłonnościami. Zbyt rozdmuchane Ego może prowadzić do narcyzmu, a ten zachwieje poczuciem własnej wartości pod wpływem każdej uwagi, najmniejszej nawet zniewagi, bo dla narcyza to jest właśnie koniec świata. Ten kto przecenia swoje możliwości, naraża się na ryzyko klęski, ponieważ podejmuje złe decyzje albo żyje w przeświadczeniu, że pewne sprawy go nie dotyczą.
Warto wiedzieć, kiedy trzeba tkwić "przy swoim", kontynuować walkę – na tym polega różnica między dobrą a złą strategią lub bezradną a mądrą kapitulacją. To, czego nie da się zobaczyć, zakładając ciągle nowe maski, to wrażliwość. Ona jest tym, co w życiu najważniejsze.