niedziela, 24 stycznia 2016
Ryzyko doświadczania
Wiedzę łatwo można zdobyć. Doświadczenie zdobywa się przez wprowadzanie wiedzy w życie, czyli działanie, a to wiąże się z ryzykiem. I o to „ryzyko” właśnie mi chodzi.
Jeśli wybierasz bezpieczeństwo zamiast ryzyka, pomyśl – być może zachęcasz strach, by kierował Twoim życiem? Może ze strachu przed porażką nie podejmujesz działań, nie zdobywasz doświadczenia, nie osiągasz sukcesów? Strach może wynikać z obawy przed odrzuceniem. Oczywiście masz mnóstwo usprawiedliwień na temat podejmowanych zachowań, z których wynika, że to Twój racjonalny wybór ….OK!
W poradnikach rozwoju osobistego wiele miejsca poświęca się "równowadze". Równowaga jest potrzebna przede wszystkim, aby zadbać o siebie. Tylko jak sobie radzić z tymi wszystkimi, często sprzecznymi wymaganiami, jakie niesie codzienne życie?
Jeśli wybieram częściej takie działania, które zapewniają mi bezpieczeństwo i nie wchodzę na obszary nieznane, żeby ustrzec się przed wyimaginowaną porażką, to później popadam w coraz większą frustrację, widząc jak dookoła inni „korzystają z nowinek technologicznych”, gadżetów – posługują się płynnie fonami, jeżdżą wypasionymi samochodami, poznają inne kultury, spędzając urlopy w dalekich krajach itd. Czy rośnie moje poczucie bezpieczeństwa, gdy inni dookoła znają na pamięć nazwy ziół, preparatów, suplementy i inne specyfiki, które mają gwarantować lepszą jakość życia? Czy o taką równowagę chodzi?
No nie. Dlatego „równowagę” traktuję jako kryterium. Kryterium pomiędzy tym, co muszę, a tym czego chcę. Muszę to, co stanowi podstawowe potrzeby życiowe: oddychać, jeść, pić, wypróżniać się, ogrzewać i spać. Cała reszta to „chcę”. I nie chodzi o wybór pod presją: „chcę, bo inni mają”, tylko o mój własny wybór „chcę”, oparty na moich potrzebach, moich własnych standardach, moich wartościach. Każdy ma swoje.
Optymalny wybór charakteryzuje się dystansem do wszystkiego, co mnie dotyczy, do wszystkich obszarów mojego życia. Akceptuję, że coś może mi się nie udać, coś zrobię całkiem przeciętnie, innym razem coś wykonam świetnie. Ktoś mnie popiera? Ktoś jest przeciwko? – super. Można to przedyskutować, poszerzyć świadomość. Żadnego obszaru mojego życia nie traktuję tak, jak byłby oddzielnym bytem. Dlatego, jeśli nie wyjdzie mi w pracy, nie wpłynie to na poczucie mojej wartości. Jeśli pozwalam sobie pracować nad jakimś projektem 24 godziny na dobę, to nadużywam siebie. Straciłam równowagę między „chcę” i „muszę”. Przypomnę, co ustaliliśmy - muszę oddychać, jeść, pić, wypróżniać się, ogrzewać i spać.
Nie staraj się udowodnić wszystkim swojej wartości, bo wielu ludzi to ignoranci. Ich nie obchodzi kim jesteś, co robisz, ile masz pieniędzy. Ludzie oceniają Cię według swoich reguł. Każdy z nas ma reguły. A skoro istnieją reguły – to na pewno kiedyś któraś zostanie złamana. Co ważne, każdy człowiek uważa, że jego reguły są tymi właściwymi.
Każdy zmierza w jakimś kierunku. Dokonuje wyboru: ryzyko lub bezpieczeństwo. Jeśli chcemy się do kogoś w podróży dołączyć, warto się upewnić, czy zmierzamy w tę samą stronę. Nieważne, w którą stronę pójdziesz – zawsze do czegoś się przybliżasz i od czegoś oddalasz. Zawsze to, co robisz będzie komuś na rękę, a komuś nie. Zawsze ktoś będzie za i ktoś przeciw.
Kiedyś przeczytałam gdzieś, że ludzi można podzielić na tych, którzy są nam potrzebni, tych, którym jesteśmy potrzebni i na przyjaciół. Jeśli mamy wspólny cel, jest nam do siebie bliżej. Dążymy do tego samego i chcemy tego samego. Stajemy u swojego boku we wspólnym interesie - jak drużyna sportowców grających do tej samej bramki. Choć i mistrzom zdarza się zdobycie punktu dla drużyny przeciwnej.
Uświadom sobie, ile wolności zyskujesz, mogąc wybierać według kryterium „równowaga”? Zawsze znajdą się tacy, którzy będą Cię uwielbiać – i tacy, którzy nie będą mogli Cię znieść. Ważne, co Ty myślisz o sobie i czego chcesz. Ile masz sił i środków, by realizować marzenia? Czy pójdziesz swoją drogą, samotnie ... czy znajdziesz te właściwe reguły.
środa, 20 stycznia 2016
Jeśli ufam, pozostawiam swobodę wyboru
Wartość to jest to „coś”, co sprawia, że jakaś rzecz, jakiś kierunek, jakaś sprawa, jakaś osoba nas przyciąga lub odpycha. Czuję pragnienie na myśl o ulubionym smakołyku, ale spożycie kolejnej porcji zamienia pożądanie w odrazę. Wybieram i ponoszę konsekwencje...
Człowiek w toku ewolucji wykształtował w sobie preferencję swobody wyboru i awersji. Obserwując dzieci, łatwo zauważyć, że szarpią się i wyrywają, gdy ktoś lub coś chce je ograniczać. Bo dzieci lubią wolność. Dzięki niej eksplorują świat, ale pozostawione na dłużej bez „ograniczeń” wolą wrócić w „niewolę” opiekunów. Mądrze stawiane dzieciom granice sprawiają, że jako dorośli potrafią korzystać z wolności.
Wolność to ważna wartość egzystencjalna. Człowiek pozbawiony wolności jest jak niewolnik – realizuje czyjeś cele. Jest losu ofiarą. Może być też niewolnikiem jakichś zachowań, najczęściej z serii "nie mogę":
– „Nie mogę przestać palić. Papieros to mój jedyny przyjaciel”.
Wolność to wybór i wpływ, jaki możesz mieć na zdarzenia, na swój los. Wiąże się z odpowiedzialnością, której często nie chcemy na siebie wziąć:
- „Muszę to robić.” „Nie mam wyboru”.
Tyle tylko, że wybór masz. Pozytywne konsekwencje wyboru cieszą i chętnie się z nimi utożsamiamy. Negatywne sprawiają, że poszukujemy sposobów zmniejszenia naszej odpowiedzialności albo uniknięcia jej:
– „Co złego to nie ja”.
Wygodniej jest być w sytuacji konieczności: „Muszę wstać”. „Jestem uwięziona w tej pracy”. „Nie mogę się ruszać”. „Muszę się oszczędzać”. „Nie mogę rzucić palenia”. „Muszę być silny”. „Nie mogę odmówić przełożonemu”.
Wzrastając, czy przebywając w środowisku, w którym takie usprawiedliwienia są normą, zaczynamy myśleć, że tak "musi" być, że tak urządzony jest świat.
Dla jednych standardem jest niewola, dla innych wolność. Często nie radzimy sobie z własną wolnością, a i cudza kłuje w oczy. Dlatego różnymi sposobami chcemy tę wolność odebrać lub ograniczyć. Osiągniemy to chociażby poprzez kontrolę, czy brak zaufania.
Skrajna kontrola to sytuacja, w której inni robią tylko to, co ja chcę. Jeśli komuś ufam, pozostawiam mu swobodę wyboru.
Często siebie pozbawiamy wolności kurczowo trzymając się zasad. To te sytuacje, kiedy nie uwzględniasz warunków, kontekstu, osoby, której sprawa dotyczy. Zdarza się wówczas, gdy postępujesz wbrew przeżywanym emocjom, robisz wszystko, byle tylko nie „złamać reguł”.
Wolność ograniczają też nawyki i inne czynności przymusowe. Nie przyznajesz się do nich, bo jesteś mistrzem w wyszukiwaniu sprytnych wykrętów, uzasadnień i usprawiedliwień podtrzymujących złudzenie, że panujesz nad … objadaniem się słodyczami, paleniem papierosów, ilością wypitych trunków, liczbą kupionych książek etc.
Nie jest do końca jasne, czy łatwiej strzec wolności, którą ktoś nam zabiera, czy tej, którą zabieramy sobie sami. Zakusy innych na naszą wolność dostrzegamy, ale czy chcemy jej bronić? Wolność to odpowiedzialność. Przekonanie, że ponosimy odpowiedzialność za swoje zachowanie, że potrafimy je kontrolować, że mamy możliwość podejmowania decyzji i dokonywania wyborów sprawia, że traktujemy innych uczciwie, lojalnie i jesteśmy skłonni do współpracy z nimi.
Jeśli nie wierzysz, że masz wybór, częściej stosujesz małe kłamstewka, snujesz intrygi, bezmyślnie naśladujesz zachowania innych i nie wierzysz, że może być inaczej. Gdy popełnisz błąd nie uruchamiasz swojego sumienia. Nie stosujesz grzecznościowych form: "przepraszam". Osoby kochające wolność wierzą, że mają wybór, są skłonne do refleksji nad swoim zachowaniem i wyciągają wnioski ze swoich błędów. Nie linczują się za ich popełnienie.
Pożądanie czy pokusa mogą być bardzo silne, jednak nie jest tak, że nie mamy kontroli nad swoim zachowaniem. Uczciwiej jest przyznać, że wypaliłam kolejnego papierosa, ponieważ nie znalazłam wystarczających powodów, żeby tego nie robić, niż twierdzić, że nałóg nie podlega mojej kontroli.
Wolność to możliwość podejmowania decyzji. Możesz całkiem sporo, a nawet więcej niż Ci się wydaje. Możesz robić, co chcesz, jeśli nie szkodzi to pośrednio lub bezpośrednio innym. Taka prosta zależność. Ty kierujesz swoim życiem. Wiodąc swoje życie, spotykasz innych ludzi. Oni też mają swoją wolność.
Wielu ludzi żyje w przekonaniu, że „wolność” zapewnia każdemu robienie wszystkiego, co tylko zapragnie, może więc mówić co zechce – w końcu istnieje wolność słowa. Wolno bluźnić, szerzyć nienawiść, snuć intrygi.
- "Jestem wolny mogę wszystko".
Każdy ma prawo do robienia tego, co chce, ale tylko dopóki nie rani to kogoś innego. Może przedstawiać innym swoje prośby i żądania dotąd, dopóki druga osoba będzie miała prawo odmowy. Istnieją takie sytuacje między ludźmi, kiedy prawa nie są do końca oczywiste, wtedy rozwiązaniem jest przedyskutowanie problemu.
Wszyscy mogą korzystać z wolności, ale jeśli tego nie robią, dobrowolnie godzą się na odebranie jej sobie. Wolność łączy się z odpowiedzialnością za konsekwencje wyborów. Nawet wówczas, gdy te są nieprzyjemne.
sobota, 9 stycznia 2016
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić
Żeby nie stracić dnia trzeba się ciężko napracować, a i tak powszechnie wiadomo, że nie na wszystko mamy wpływ. Przepraszam. Z tą powszechnością to przesadziłam – istnieje pełno haseł w stylu:
„Możesz wszystko, sukces czeka za rogiem, wystarczy, że się obudzisz i uśmiechniesz do innych a Twoje życie zmieni się”.
Móc "wszystko" mnie nie zadowala, bo znaczy tyle co "nic". Sukcesu nie chcę spotkać, wolę go przeżywać, a niektóre osoby uśmiechające się do mnie chętnie wysłałabym w Kosmos.
Budzik dzwoni – ta myśl brutalnie przebija się przez sen, dając sygnał mojemu JA, by rozpoczęło codzienną „szamotaninę”. Sen nie sen trwa nadal. Automatycznie uporam się z moją fizjologią, higieną i urodą, i dotrę do pracy na czas, tracąc kolejny poranek. A przecież chciałam go zatrzymać …
– Jaki to dzień? Jak chcę go przeżyć? – pytam siebie zaspana. Staram się celebrować każdą chwilę. Witaj Dniu. – Jak dziś wyglądam? – zastanawiam się zerkając w lustereczko? I już wiem, co na siebie włożę i jakich perfum użyję. Ma być świeże, miłe w dotyku, ciepłe i odpowiednie do zadań, jakie dziś chcę wykonać.
Przepraszam. Tym razem przesadziłam z chceniem. Są zadania zlecone przez pracodawców, klientów, partnera, no i te najważniejsze – zesłane przez los, na które nie mam wpływu. Jak pięknie powiedział kiedyś klasyk – nie chcę ale „muszę”. Semantyka jest bardzo ważna. Kiedy myślę, że chcę – mam motywację, by po to sięgać, kiedy muszę – rodzi się we mnie bunt. Chcę przeżyć ten dzień, czy muszę?
Jasne, że chcę i chcę, żeby było miło. Czy w pracy może być miło? Żeby było miło, trzeba wiedzieć z kim się pracuje. Nie mogę jednak Ciebie znać, jeśli Ty samego siebie nie znasz. Po czym poznać kogoś, kto siebie nie zna? – np. nie będzie udzielać informacji o sobie, nie będzie siebie akceptować w tym, co robi itp.
Jasne, że chcę i chcę, żeby było miło. Czy w pracy może być miło? Żeby było miło, trzeba wiedzieć z kim się pracuje. Nie mogę jednak Ciebie znać, jeśli Ty samego siebie nie znasz. Po czym poznać kogoś, kto siebie nie zna? – np. nie będzie udzielać informacji o sobie, nie będzie siebie akceptować w tym, co robi itp.
A wiesz, że jeśli nie potrafisz się odsłonić, nie możesz być bliski dla nikogo i ceniony za to jaki jesteś? Twoje reakcje to nie fakty, ale uczucia. Otwartość to dzielenie się uczuciami. Możesz okazywać innym to, co jest dla Ciebie ważne: co czujesz, jak reagujesz, jak widzisz jakiś problem? Możesz pokazać też innym, że interesujesz się tym, co oni czują, myślą, jak reagują na jakiś problem?
Otwartość jest postawą Człowieka, która pozwala budować relację z innym Człowiekiem. Przepraszam. Znów przesadziłam. Obok otwartości ważne są inne postawy: szczerość, pozytywne nastawienie, równość, ufność, ekspresja, gotowość do współodczuwania itp. Relacje mogą być postrzegane jako wymiana korzyści i kosztów. Korzyści to wszystkie te rzeczy, które się lubi i pożąda. Koszty to wszystko to, czego chcemy uniknąć i jest dla nas nieprzyjemne. Ludzie potrzebują relacji, bo relacje zaspakajają ich potrzeby. Niezaspokojone potrzeby w sferze zawodowej wpływają na te ze sfery osobistej i odwrotnie. A tu już dzień dobiega końca.
Trudno mówić o tym, jak nie stracić dnia, bez poznania siebie, tego, co jest dla nas ważne, w czym jesteśmy dobrzy, a jakie obszary wymagają jeszcze wsparcia? Jesteśmy na początku 2016 roku. Za nami całe mnóstwo doświadczeń, dobrych lub złych, przyjemnych, nieprzyjemnych, pasjonujących lub nudnych.
Otwartość jest postawą Człowieka, która pozwala budować relację z innym Człowiekiem. Przepraszam. Znów przesadziłam. Obok otwartości ważne są inne postawy: szczerość, pozytywne nastawienie, równość, ufność, ekspresja, gotowość do współodczuwania itp. Relacje mogą być postrzegane jako wymiana korzyści i kosztów. Korzyści to wszystkie te rzeczy, które się lubi i pożąda. Koszty to wszystko to, czego chcemy uniknąć i jest dla nas nieprzyjemne. Ludzie potrzebują relacji, bo relacje zaspakajają ich potrzeby. Niezaspokojone potrzeby w sferze zawodowej wpływają na te ze sfery osobistej i odwrotnie. A tu już dzień dobiega końca.
Trudno mówić o tym, jak nie stracić dnia, bez poznania siebie, tego, co jest dla nas ważne, w czym jesteśmy dobrzy, a jakie obszary wymagają jeszcze wsparcia? Jesteśmy na początku 2016 roku. Za nami całe mnóstwo doświadczeń, dobrych lub złych, przyjemnych, nieprzyjemnych, pasjonujących lub nudnych.
Przypomnij sobie ten moment,
jakieś przyjemne doświadczenie,
w którym odczuwałaś ... odczuwałeś przyjemność.
Co robiłaś ... robiłeś,
jak to się zaczęło,
jak potoczyło,
jak zakończyło? ...
Nikt nigdy nie będzie miał dość czasu, aby zrobić wszystko, wszystko dla wszystkich, wszystko dla siebie, wszystko dobrze, itp. Gdy jednak nauczymy się zauważać swoje reakcje, rozpoznawać swoje potrzeby i je świadomie zaspakajać, z pewnością nie uda nam się zatrzymać dnia, ale zmniejszy się poczucie upływu czasu. Witaj Dniu. To jest trudne, ale możliwe.
Fotka skradziona ze strony: https://pl.semstorm.com/blog/jak-szybko-zwiekszyc-szanse-na-skuteczne-seo
sobota, 2 stycznia 2016
milcząca zgoda znaczy coś innego niż zmowa milczenia
Milcząca większość Milcząca zgoda Milczące przyzwolenie Milcząco Milczący współudział Milczeć Milczeć jak głaz Milczeć jak grób Milczeć jak kamień Milczenie owiec W białych rękawiczkach Zmowa milczenia - po prostu ZŁO.
Dlaczego nie reagujesz?
Dlaczego nie reagujesz?
- Bo się nie opłaca
- Przyjdą się zemścić
- Niech inni się tym zajmą, to nie moja sprawa
Od kilku lat stoi na półce w mojej bibliotece nieprzeczytana książka Zimbardo „Efekt Lucyfera”. Ci którzy znają mnie osobiście, wiedzą, że to rzadkość. Zwykle żadnej książce nie przepuszczę, ta jednak jakoś nie mogła dopasować się do mnie objętością, tematyką, czcionką. I nagle się stało. Otworzyłam i zaczęłam czytać, jak zwykle, od końca, a tam - Treningi stawiana oporu manipulacjom.
(...) poprzysiągłem sobie, że będę używał wszelkich posiadanych zdolności, aby czynić dobro i przeciwdziałać złu, wspierać to, co w ludziach najlepsze, pracować w celu uwolnienia ich z więzień, które sobie sami stworzyli, oraz w celu zwalczania systemów, które niszczą nadzieje na ludzkie szczęście i sprawiedliwość.
Zimbardo F., Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło?
Profesor Philips Zimbardo bada i opisuje ludzkie zachowania, w tym brutalną ich naturę, poczynając od słynnego stanfordzkiego eksperymentu, poprzez wieloletnie badania prowadzone również w trakcie działań wojennych. Obserwował destrukcyjny wpływ władzy, siły i dominacji. Jak to możliwe, że człowiek jest zdolny do odbierania innym ludziom człowieczeństwa „pozbawiając nas tego, co my ludzie cenimy najbardziej: opiekuńczości, życzliwości, współdziałania i miłości”. Udowodnił, że zwyczajni, inteligentni, sympatyczni ludzie potrafią zachowywać się brutalnie, gdy mają władzę nad innymi.
Czy możliwe jest zatem pielęgnowanie umiejętności społecznych nabytych przez ludzkość na przestrzeni wielu wieków? Jak zadbać, by zło tego świata nie pozbawiło nas najlepszych aspektów naszego człowieczeństwa - empatii, troski, ludzkiego dotyku, przyjemności zmysłowych, związków międzyludzkich?
Dążymy do sukcesu. Usiłujemy dostosować się do wymagań nowoczesnego świata. Dobrze byłoby mieć mocną psychikę, zdolność działania ze spokojem i pewnością siebie. Psychologowie od dawna wierzą w siłę, dzięki której podnosimy się po porażce, patrzymy z optymizmem w przyszłość i odpieramy krytykę. Taka siła pozwala wzmacniać psychikę, pokonywać życiowe kryzysy i radzić sobie ze stresem.
Odporność według Zimbardo można osiągnąć poprzez rozwijanie trzech obszarów: samoświadomości (self-awareness), wrażliwości sytuacyjnej (situational sensitiwity) oraz sprytu (street smart).
Można nad nimi pracować. To co proponuje Profesor, brzmi zachęcająco, ale jest cholernie trudne. Po pierwsze ilu ludzi chce uznać słuszność maksymy, że błądzić jest rzeczą ludzką i przyznaje się do błędu - najpierw przed, sobą a potem przed innymi? Ilu włącza myślenie, daje sobie czas na refleksje i stosuje wobec siebie krytycyzm? Ilu przejmuje odpowiedzialność za swoje decyzje i działania? Często, jak zwierzęta stadne – przejmujemy wartości i rytuały, jakie widzimy wokół. Bezrefleksyjnie. Bezmyślnie.
Odpowiedzialność wymaga wiedzy. Odpowiedzialny jest ten, kto wie, co czyni, i wie dlaczego? Profesor podkreśla jak ważna jest tożsamość i zaleca, by nie tylko podkreślać swoją indywidualność i niepowtarzalność, ale jeszcze podejmować działania, aby inni również czuli się wyjątkowi.
Zgadzam się. Takie działania umożliwiają współpracę, pozwalają nabywać umiejętności społeczne i realizować różnorodne zadania. Poznając innych, eliminujemy anonimowość, czyli warunki sprzyjające dehumanizacji. Budujemy warunki dla dobrych relacji, otwartości, w której ludzie czują się wyjątkowi, wzrasta ich poczucie własnej wartości, mogą wymieniać się doświadczeniami, wiedzą i umiejętnościami.
Do budowania potrzebujemy narzędzi, które pozwolą nie tylko nam się rozwijać, ale zapewnią rozwój innym. Pomocny byłby tu szacunek, ale czy wszyscy mamy wiedzę o tym, że szacunek różni się od posłuszeństwa? Czasem uważamy, że szacunek należy się komuś, kto ma władzę. Szanujmy osoby, sprawujące władzę i doceniajmy, podziwiajmy je ze względu na ich kwalifikacje, mądrość, doświadczenie, sędziwy wiek.
Nie dajmy się omamić pseudoprzywódcom, fałszywym prorokom, oszustom, specom od autoreklamy, których nie należy słuchać, tylko poddać ich zachowania krytycznej ocenie. Niektórzy „kochają” autorytety. Dlaczego? Posłuszeństwo autorytetowi zwalnia z podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności za swoje czyny. To oczywiście nie jest prawda. W historii można znaleźć opisy wielu ofiar tego mitu.
Nawet najwięksi indywidualiści nie są w stanie przeżyć bez przynależności do jakiejś grupy. Grupa jest wdzięczna - za poczucie przynależności wywiera na nas naciski. Chce np. żebyśmy byli tacy sami jak reszta, żebyśmy poświęcili naszą indywidualność, moralność dla dobra ogółu. Tylko czy ogół ma takie same priorytety?
Grupa pomaga nam osiągnąć ważne cele, których sami nie moglibyśmy osiągnąć. Ważne jest, abyśmy nie zatracili siebie i w porę odrzucili normy grupy, kiedy nie chcemy się do nich dalej stosować. Czasem po prostu trzeba zmienić grupę. Wyżej ceniąc swoje zdrowie, swój spokój wewnętrzny, kiedy dostrzegamy różnicę norm według których postępujemy i tych obowiązujących w "naszej" grupie, podejmujemy decyzję o odejściu. Zostając realizujemy plany innych. Proste.
Każdy człowiek czegoś pragnie bardziej. Biznes jest bogaty w różne oferty. Pseudospecjaliści proponują nam cudowne lekarstwa, unikatowe diety. Sprytni bankierzy oferuję szybki i łatwy zysk. Czy jesteśmy w stanie ochronić się przed manipulacjami. Czy zawsze wybierzemy wystarczającą odpowiedzialność za nasze emocje, myśli i wybory?
Każdy człowiek czegoś pragnie bardziej. Biznes jest bogaty w różne oferty. Pseudospecjaliści proponują nam cudowne lekarstwa, unikatowe diety. Sprytni bankierzy oferuję szybki i łatwy zysk. Czy jesteśmy w stanie ochronić się przed manipulacjami. Czy zawsze wybierzemy wystarczającą odpowiedzialność za nasze emocje, myśli i wybory?
W końcu - nie musimy ciągle gonić króliczka. Wystarczy przyjąć, że możemy pozostać takimi jakimi jesteśmy, że nie musimy się zmieniać, gonić, dopasowywać. Możemy zostać z tym co mamy. W sumie inni też mogą pozostać takimi jakimi są. Koniec z krytyką. Spójrzmy przychylnym okiem na siebie i innych – może można się dogadać?
Ważny jest czas i perspektywa czasowa. Czas został wymyślony przez ludzi, by zracjonalizować rzeczywistość, by zrozumieć „związki przyczynowo-skutkowe”. Człowiek ma świadomość upływu czasu, rozróżnia przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ma świadomość, że zachowania obecne lub przeszłe mają wpływ na przyszłość. Zobowiązania zaciągnięte w przeszłości będzie trzeba spłacić.
Będziemy postępować uczciwie i moralnie i nie stracimy sensu życia, jeśli nie wyrzekniemy się naszych korzeni, naszych przekonań, nie stracimy z oczu przyszłości, jednocześnie nie ulegniemy strachowi i naciskom społecznym.
Jedną z zasad na które zwraca uwagę Profesor jest to, aby nie poświęcać swobód osobistych ani obywatelskich w zamian za złudzenia bezpieczeństwa, ponieważ te wyrzeczenia są realne i natychmiastowe a obiecywane bezpieczeństwo jest odległą iluzją. Ta zasada dotyczy wszystkich umów. Człowiek wtrącony w poczucie braku bezpieczeństwa i uczucie samotności - jedne z najsilniejszych lęków, pragnie uwolnić się bez względu na cenę. Wówczas łatwo ulega wpływom społecznym, które mają na celu skłonić go do działania często sprzecznego z własnym interesem. Błędnie uznaje, że pewne zachowania są czynione dla jego dobra i dobra innych. Każdy ma prawo do sprzeciwu wobec niesprawiedliwego systemu.
Opór człowieka w połączeniu z oporem innych ludzi o takim samym sposobie myślenia i takiej samej determinacji zdolne są do obalenia systemów – klik, sekt, bractw, korporacji, dysfunkcyjnych rodzin, a nawet systemów totalitarnych. Opór może polegać na fizycznym usunięciu się z sytuacji totalnej, na przeciwstawieniu się mentalności grupowego myślenia, na uzyskaniu pomocy od innych autorytetów, doradców. Należy pamiętać, że systemy mają ogromną zdolność opierania się zmianom i wytrzymywania nawet słusznych ataków. Indywidualny heroizm jest najskuteczniejszy gdy skłania innych, by przyłączyli się do wspólnej sprawy.
Ogólnym zaleceniem w Treningu stawiana oporu manipulacjom, proponowanym przez Zimbardo jest:
unikaj grzechów korupcji i drobnych wykroczeń, takich jak oszukiwanie, kłamstwa, plotkowanie, rozpowszechnianie pogłosek, śmianie się z rasistowskich lub seksistowskich dowcipów, dokuczanie innym i znęcanie się nad słabszymi. Poważne złe czyny zawsze zaczynają się od drobnych uczynków, które wydają się błahe. Zło jest śliskim zboczem. Uczynki takie stanowią minifacylitatory dla destrukcyjnych myśli i działań skierowanych przeciwko drugiemu człowiekowi.
I w tym właśnie sensie milcząca zgoda, milczące przyzwolenie, milczący współudział mogą mieć takie same konsekwencje jak zmowa milczenia.
poniedziałek, 23 listopada 2015
Jeśli nie jesteś częścią rozwiązania, to jesteś częścią problemu
Biedna ofiara okoliczności ma mnóstwo wymówek. Nie chce przyjąć odpowiedzialności za sytuację, w której się znajduje. Łatwiej jest jej obwinić wszystkich wokół, niż przyjąć odpowiedzialność za samą siebie.
- Nie uważasz, że już czas przestać szukać wymówek i zacząć sama sobą kierować? Masz niezależność i władzę, upoważnienie do wykonania zadania. Wykaż się inicjatywą. Chyba, że pójdziesz utartą ścieżką … zawiedziesz kolejny raz, nie wykazując żadnej inicjatywy i nie biorąc odpowiedzialności za to, by odnieść sukces.
Bycie niezależną polega na tym, że gdy coś pójdzie nie tak, nie będziesz szukać wymówki. Weźmiesz odpowiedzialność. Nie możesz winić nikogo, nawet siebie. Błąd to błąd. Może się zdarzyć każdemu.
Niezależność, swoboda działania jest czymś, co ktoś Ci dał. Zarządzanie samą sobą jest tym, co możesz zrobić, aby to zaczęło działać. A Ty ciągle użalasz się nad sobą. Skąd w Tobie przekonanie, że nie masz już szans? Dlaczego uważasz, że wiesz, co myślą o Tobie inni? Ludzie nie potrafią czytać w cudzych myślach, więc nie należy oczekiwać, że będą wiedzieli, co myślisz. Jak niby ktoś miałby rozumieć Twoje intencje, znać to co Cię motywuje, jeśli o tym nie mówisz? To nie jest założenie uczciwe w stosunku do innych i do samej siebie.
Narzuciłaś sama sobie ograniczenia na podstawie doświadczeń z przeszłości. Czy wiesz, że kiedy w cyrku zaczyna się trenować młodego słonia, przywiązuje się go łańcuchem za nogę do wbitego w ziemię pala? Słoniątko chce się uwolnić. Ciągnie i szarpie, ale łańcuch i pal nie pozwalają na ucieczkę. Po jakimś czasie słoń rezygnuje z dalszych prób, tak jakby wierzył, że nie ma innego wyjścia. Nawet kiedy jest dorosłym słoniem z wielką siłą, która z łatwością pokonałaby łańcuch i pal wbity w ziemię, zwierzę nie próbuje ucieczki.
Przekonania, które opierasz na doświadczeniach z przeszłości i które ograniczają Twoje obecne i przyszłe doświadczenia sprawiają, że jesteś uwięziona jak ten słoń. Ciągle powtarzasz tego, tamtego nie da się zrobić, na to nie masz czasu, w tym nie jesteś dobra.
A może problem jest w tym, że nie ma w Tobie zgody na rzeczy trudne, przykre – jednym słowem na „cierpienie”? Może przeznaczasz swój czas na realizację tego co najłatwiejsze i najprzyjemniejsze? Może warto popracować nad odraczaniem gratyfikacji? Zaplanuj najpierw czynności przykre, doświadcz cierpienia i pokonaj je, jak przeszkodę.
To, co kochamy, ma dla nas szczególną wartość, a jeśli coś ma dla nas wartość, to poświęcamy temu czas i wiążemy z tym swoje radości i troski. Zdrowy egoizm, miłość własna i poczucie własnej wartości mają ze sobą wiele wspólnego. Jeżeli mamy poczucie własnej wartości, to czujemy, że nasz czas jest również cenny, a skoro go cenimy, staramy się go dobrze wykorzystać. Jeśli cenisz swój czas, to czemu odkładasz najtrudniejsze zadania na koniec?
Jesteś ważna, zasługujesz na troskę, sama również zatroszcz się o siebie. Postrzegając świat jako złowrogi i przerażający, ciągle będziesz potrzebować choćby najmniejszej gratyfikacji, dającej poczucie chwilowego bezpieczeństwa, na rzecz większej gratyfikacji, czyli bezpiecznej przyszłości, gdyż ta jest dla Ciebie wielką niewiadomą. W pewnym sensie przyszłość dla nas wszystkich jest niewiadomą.
Podobnie jak wielu zdrowych ludzi, potrafisz rozwiązać każdy problem, jeśli poświęcisz mu odpowiednio dużo czasu. To kwestia Twojego wyboru. Masz to prawo wyboru. Wybierz, czy sama rozwiążesz codzienne problemy, czy zwrócisz się do innych po pomoc. Problemy same nie znikną i trzeba je rozwiązywać. Bierz za nie odpowiedzialność i dziel się nią. To Cię wyróżnia od ludzi cierpiących na nerwicę lub charakteropatię.
Nerwicowiec przyjmuje na siebie nadmierną odpowiedzialność, charakteropata zaś – zbyt małą. Tylko nieliczni z nas nie są ani nerwicowcami, ani nie wykazują charakteropatii. Jednym z największych dylematów naszej egzystencji jest trudność odróżnienia, za co jesteśmy odpowiedzialni, a za co nie jesteśmy odpowiedzialni. Wszystkie dzieci, w pewnym sensie, wykazują się charakteropatią przejawiającą się tym, że mają instynktowną skłonność do zrzucania z siebie odpowiedzialności za wiele konfliktów, w których uczestniczą i żadna ze stron nie chce przyznać się do winy. Wszystkie dzieci przejawiają też nerwicę, ponieważ instynktownie biorą też odpowiedzialność za doznawane deprywację, mimo, że nie pojmują ich przyczyn. Dzieci nie kochane uznają, że nie zasługują na miłość a nie, że rodzice nie mają zdolności do kochania. Nastolatki, które mają gorsze osiągnięcia sportowe uważają się za gorsze, niż że odstają od normy rozwojowej.
Nerwicowcy krzywdzą siebie samych. Charakteropaci krzywdzą wszystkich wokół. Swoje cechy charakteru negatywnie zrzucają na małżeństwo, przyjaźnie, życie zawodowe, system – na każdą sferę życia, za którą czują się odpowiedzialni.
Jeśli nie jesteś częścią rozwiązania, to jesteś częścią problemu (Eldridge Cleaver). Każdy robi to co lubi.
niedziela, 15 listopada 2015
Dlaczego się źle kojarzy?
„Dlaczego?” jest świetnym pytaniem.
Słowo - pytanie - jest krótkie, bezpośrednie i łatwe do zrozumienia. Liczne nieporozumienia zapoczątkowane zadaniem tego niewinnego pytania "Dlaczego?" skłoniły mnie do rozważań, w czym rzecz?
Pytanie „Dlaczego?”, mogę zadać w odniesieniu do różnych sytuacji. Na przykład mogę chcieć się dowiedzieć, w jakim celu coś jest, albo ma być robione? Czemu coś, co jest robione, może lub ma służyć?
Słowo - pytanie - jest krótkie, bezpośrednie i łatwe do zrozumienia. Liczne nieporozumienia zapoczątkowane zadaniem tego niewinnego pytania "Dlaczego?" skłoniły mnie do rozważań, w czym rzecz?
Pytanie „Dlaczego?”, mogę zadać w odniesieniu do różnych sytuacji. Na przykład mogę chcieć się dowiedzieć, w jakim celu coś jest, albo ma być robione? Czemu coś, co jest robione, może lub ma służyć?
Pytając „Dlaczego?” zapoczątkowuję proces wyjaśniania i analizowania jakiejś sytuacji, czy decyzji. Czasem jest to sytuacja, czy decyzja, którą pytany jeszcze sam wewnątrz siebie analizuje, nie wyłączając przy tym towarzyszących emocji.
Wówczas, niewinne z pozoru, pytanie "Dlaczego"? może poruszyć nerwy napięte jak struny i sprawić, że pytany czuje się zaatakowany, przyjmie postawę obronną lub, co gorsze, przypuści na pytającego atak.
Lubię pytać „Dlaczego?”. Siebie samą często pytam:
Dlaczego tak postąpiłam? Co skłoniło mnie do takiej reakcji? W jaki, jeszcze inny sposób mogłam się wówczas zachować?
Nie chodzi tu wcale o rozpamiętywanie i zamartwianie się, czy wymyślanie "co by było gdyby...". Nie chodzi też o obwinianie siebie, czy kogokolwiek i czegokolwiek za sytuację, która się już wydarzyła.
Chodzi o znajdowanie nowych opcji, interesujących rozwiązań. O odkrycie, czego mnie ta sytuacja uczy? Jak mogę sprawić, aby inni ludzie czuli się jeszcze lepiej w moim towarzystwie?
I najlepsze pytania na koniec: Co mi to dało, Co mi to da? Odpowiedź jest dla mnie ważna - Postępując tak, dbam o swój komfort – lubię wiedzieć, lubię, kiedy inni wiedzą. Wymienianie się wiedzą jest Ok.
I najlepsze pytania na koniec: Co mi to dało, Co mi to da? Odpowiedź jest dla mnie ważna - Postępując tak, dbam o swój komfort – lubię wiedzieć, lubię, kiedy inni wiedzą. Wymienianie się wiedzą jest Ok.
Jest taka filozofia postępowania, wywodząca się z japońskiej kultury i praktyki zarządzania KAIZEN. Zakłada, że celem zawodowym jest stałe zastępowanie "marnotrawstwa" czynnościami dodającymi wartość. W myśl tej filozofii, jakość, jaką człowiek osiąga w życiu zawodowym ma ścisły związek ze stylem życia. Charakterystyczną cechą takiego stylu jest włączanie procesu myślowego na każdym etapie i potrzeba świadomej oceny wykonywanego działania.
Jedną z technik, stosowanych w organizacjach zarządzanych według filozofii KAIZEN jest procedura 5 why:
„Gdy trafisz na problem, pięć razy zapytaj „Dlaczego?”. Pytaj tak długo, aż znajdziesz przyczynę najgłębszą”.
Stosując taki styl zarządzania osiąga się stan świadomości i bezpieczeństwa, w którym naturalne dla pracowników staje się zgłaszanie rozwiązań, pomysłów. Aby to jednak było możliwe, potrzebne są zasady, których przestrzeganie umożliwia analizę problemów z pomocą pytania "Dlaczego?".
Trzeba nazwać problem w sposób zrozumiały dla jego wszystkich uczestników. Trzeba rozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy i nie mylić przyczyn z objawami. Postępować należy zgodnie z przekonaniem, że przyczyny tkwią w procesach, nie w "ludziach". Ważna jest atmosfera szczerości i zaufania.
Uzbrojona w filozofię KAIZEN, pytam kogoś „Dlaczego?” i napotykam niechęć i podejrzliwość. Znasz to ze swoich relacji zawodowych? Może też osobistych?
„Dlaczego?” dotyczy przyszłości. Pytam, co jest dla Ciebie ważne? Jaka jest Twoja motywacja? Po co chcesz coś zrobić?
„Dlaczego" dotyczy też przeszłości. Pytany może odczuć przymus tłumaczenia się, usprawiedliwienia, może nawet pojawi się cień poczucia winy.
„Dlaczego?” dotyczy przyszłości. Pytam, co jest dla Ciebie ważne? Jaka jest Twoja motywacja? Po co chcesz coś zrobić?
„Dlaczego" dotyczy też przeszłości. Pytany może odczuć przymus tłumaczenia się, usprawiedliwienia, może nawet pojawi się cień poczucia winy.
Ludzie czasem nawykowo odpowiadają na pytanie „Dlaczego?” nie zastanawiając się, czy pytamy o przyszłość, czy o przeszłość. Trudniej jest z tymi, którzy żyją w przeszłości, bo pytanie „Dlaczego?” uruchamia najczęściej rwącą rzekę narzekania, charakterystyczną dla ludzi z nastawieniem pesymistycznym, lękowym, którym często towarzyszy frustracja i niechęć do zmian. Jedyną zmianą jakiej potrzebują, to pozbyć się napięcia, jakie im towarzyszy. I robią to doskonale wylewając z siebie, wyrzucając na oślep różne inwektywy. W ich narzekaniach widoczna jest chęć hamowania jakichkolwiek działań:
Nie wtrącaj się
Co Cię to obchodzi
Nic się nie da zmienić
Zawsze tak było
Narzekanie to jeden ze sposobów na odreagowanie emocji. Jest wynikiem określonego myślenia, pełnego generalizacji o świecie, ludziach i sytuacjach:
„Ludzie zawsze…”,
„Ludzie nigdy…”
Wszyscy są…”,
Nikt nie jest …”.
Czasem warto zapytać "Dlaczego?", by dać frustratowi możliwość oczyszczenia jego emocji. Po tym, jednak warto zacząć wpływać na jego przekonania.
Lubię ten moment, gdy na pytanie „Czy rzeczywiście wszyscy, nikt, zawsze…”? osoba pytana zaczyna kwestionować swoje przekonania. Czasem jednak proces dochodzenia to takiej zmiany trwa ...
Jeśli narzekasz na czyjeś zachowanie, zastanów się, jak sytuacja może wyglądać z drugiej strony? Dlaczego ktoś zachowuje się tak, a nie inaczej? Jaki może być kontekst, powody jego zachowania? Jakie potrzeby za tym stoją? Czy możesz zrobić coś, aby rozwiązać sytuację w sposób korzystny dla obu stron?
Czasem warto zapytać "Dlaczego?", by dać frustratowi możliwość oczyszczenia jego emocji. Po tym, jednak warto zacząć wpływać na jego przekonania.
Lubię ten moment, gdy na pytanie „Czy rzeczywiście wszyscy, nikt, zawsze…”? osoba pytana zaczyna kwestionować swoje przekonania. Czasem jednak proces dochodzenia to takiej zmiany trwa ...
Jeśli narzekasz na czyjeś zachowanie, zastanów się, jak sytuacja może wyglądać z drugiej strony? Dlaczego ktoś zachowuje się tak, a nie inaczej? Jaki może być kontekst, powody jego zachowania? Jakie potrzeby za tym stoją? Czy możesz zrobić coś, aby rozwiązać sytuację w sposób korzystny dla obu stron?
Czasem w rozmowie z drugim Człowiekiem pojawia się, nawet niewerbalny komunikat „Mam gdzieś, co teraz mówisz”. Jeżeli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć, masz również prawo pytać: "Dlaczego?" W jaki sposób? Skąd?
Zresztą zadawaj takie pytania, jakie chcesz. Jeśli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć, zadaj pytanie a potem słuchaj uważnie. Możesz zdziwić się, o jakich rzeczach się dowiesz.
Dlaczego źle się kojarzy? Bo nie chcemy dotrzeć do sedna? Bo nie nazywamy problemu w sposób zrozumiały dla jego wszystkich uczestników? Bo nie rozumiemy ciągu przyczynowo-skutkowego? Bo mylimy przyczyny z objawami? Bo szukamy przyczyn w ludziach a nie w procesach? Bo nie nie umiemy być szczerzy i otwarci?
Zresztą zadawaj takie pytania, jakie chcesz. Jeśli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć, zadaj pytanie a potem słuchaj uważnie. Możesz zdziwić się, o jakich rzeczach się dowiesz.
Dlaczego źle się kojarzy? Bo nie chcemy dotrzeć do sedna? Bo nie nazywamy problemu w sposób zrozumiały dla jego wszystkich uczestników? Bo nie rozumiemy ciągu przyczynowo-skutkowego? Bo mylimy przyczyny z objawami? Bo szukamy przyczyn w ludziach a nie w procesach? Bo nie nie umiemy być szczerzy i otwarci?
Bo szczerość i zaufanie nie są dziś w modzie - wolimy powierzchowność, brak rzetelności i różne przejawy odwracania uwagi od spraw istotnych. Również od nas samych.
Zasady oparte na szczerości i zaufaniu uda się wprowadzić, jeśli każdy z uczestników sytuacji ma w sobie gotowość, by zaakceptować osiągnięcia, kompetencje, trudności czy niepowodzenia życiowe innych, w takim samym stopniu jak swoje. Myśleć. Czuć. Reagować. Szanując przy tym drugiego Człowieka.
Zasady oparte na szczerości i zaufaniu uda się wprowadzić, jeśli każdy z uczestników sytuacji ma w sobie gotowość, by zaakceptować osiągnięcia, kompetencje, trudności czy niepowodzenia życiowe innych, w takim samym stopniu jak swoje. Myśleć. Czuć. Reagować. Szanując przy tym drugiego Człowieka.
Filozofia Kaizen i zastosowanie metody 5 why zaczerpnięte z książki Masaaki Imai pt.: Gemba Kaizen. Zdroworozsądkowe, niskokosztowe podejście do zarządzania (MT Biznes, Warszawa 2006). Twórcą metody 5 why jest Sakichi Toyota.
Foto karty gry DIXIT.
niedziela, 8 listopada 2015
Pyta ten kto wierzy, że usłyszy prawdę?
Zadawanie pytań czemuś służy. Komunikując się z drugim człowiekiem zadaję pytania, jeśli chcę pozyskać jakieś informacje, albo pogłębić swoją wiedzę, albo doprecyzować i uporządkować wiedzę jaką wspólnie posiadamy, by móc ją wykorzystać w realizacji jakichś działań.
Pytania mają też funkcje psychologiczne. Pytając okazuje się zainteresowanie i wyraża chęć pomocy. Daje się drugiej osobie możliwość wypowiedzenia się na jakiś temat, akceptując i doceniając jej wiedzę. Okazuje się rozmówcy, że się go rozumie. Można też pytaniami wciągać jakąś osobę w rozmowę. Można uzyskiwać potwierdzenie swoich racji.
Pytania mogą służyć do sprawowania albo przejmowania kontroli nad sytuacją. Pozwalają prowadzić rozmowę w odpowiednim, zamierzonym kierunku.
Pytania mogą mieć różny rodzaj. Są pytania zamknięte, czyli takie, na które można odpowiedzieć krótko, np. tak, nie, dzisiaj, słyszę, zielony itd. Są pytania otwarte, czyli takie, dzięki którym, możemy poznać opinię na jakiś temat, np. jak zamierzasz wykonać te zadanie? I są pytania sugerujące, czyli pytanie zadane w sposób, który wymusza określoną lub jeden rodzaj odpowiedzi, np. Pytam Cię, czy napiszesz wnioski z analizy, bo wszyscy już zaakceptowali to rozwiązanie.
Pytamy, gdy nie wiemy, a chcemy wiedzieć. Taki sposób komunikowania się dotyczy poziomu treściowego, czyli racjonalnego.
Pytamy, bo mamy jakieś potrzeby, jakieś cele. I tu zaczyna się poziom relacyjny, czyli emocjonalny.
Weźmy takie formuły grzecznościowe. Mogą one służyć do podtrzymania rozmowy, np. dyskusje o pogodzie, czy wyższości inteligencji kociej nad psią lub odwrotnie.
Znaczenie w zadawaniu pytań ma brzmienie i ton głosu, szybkość mówienia, kontakt wzrokowy i to, czy sobie przerywamy, czy też nie.
Innymi słowy, ten kto zadaje pytanie ma władzę lub prosi o pomoc, albo też stosuje wzorce wyuczone w dzieciństwie i w pewnych sytuacjach społecznych „podtrzymuje rozmowę”.
Podczas, z pozoru niewinnego zachowania, jakim jest zadanie pytania, może dojść do nieoczekiwanych spięć, bo oto jeden lubi „kawę na ławę” a inny „bułkę przez bibułkę”. Jedna moja znajoma z pracy, gdy znalazłyśmy się w sytuacji 1x1, nie mogąc wytrzymać napięcia, za każdym razem pytała mnie z takim samym zdziwieniem – Czy Ty masz koty? Nie wszyscy w tym samym momencie mają wystarczające zasoby, by iść dalej, rozwijać się, przyswajać informacje, wiedzę.
Mam różne doświadczenia w komunikowaniu się z innymi, a najwięcej w słuchaniu o tzw. trudnych ludziach. Jacy są Ci trudni ludzie?
A może nadszedł już czas, by zatrzymać się chwilkę i spojrzeć na problem inaczej? Może warto nie tylko dostrzec i nazwać trudne relacje z „trudnymi ludźmi” ale poszukać w nich swojego udziału. Może to jest tak, że sami tworzymy trudnych ludzi, pozwalając im na zbyt wiele.
On jest nudziarzem
Dlaczego mu nie przerywam? Co mogę zrobić, żeby mu przerwać?
On jest agresywny
Dlaczego godzę się na jego agresję? Co mogę zrobić, żeby chronić siebie?
On jest zbyt krytyczny
Dlaczego godzę się z jego każdą krytyką? Co mogę zrobić, żeby przestał?
On jest uparty
Dlaczego rezygnuję z realizacji swoich pomysłów. Co mogę zrobić żeby przestać?
On mnie zagaduje
Dlaczego poświęcam mu uwagę? Co mogę zrobić, żeby mnie nie zaczepiał?
On jest bezczelny
Dlaczego pozwalam się obrażać? Co mogę zrobić, żeby przestał?
On dominuje
Dlaczego pozwalam nad sobą dominować? Co mogę zrobić, żeby mu przerwać?
Zadawanie pytań służy pozyskaniu i pogłębieniu uzyskanej informacji również od siebie. Jaką jestem rozmówczynią. Jakie pytania zadaję? Jak na nie odpowiadam? Jaka jest moja postawa wobec innych rozmówców? Co nie gra? Jakie moje potrzeby nie są realizowane?
Osobiście, w relacjach z innymi najbardziej cenię sobie współbrzmienie, czyli autentyczność i wyczucie sytuacji. Autentyczność, czyli postępowanie w zgodzie ze sobą. Jeśli postępuję, zgodnie z moimi przekonaniami, wartościami, marzeniami nie zgubię się, nie zaprzeczam sobie, nie działam przeciwko sobie. Nie kłamię. Nie śmieję się przyjaźnie, gdy wzbiera we mnie gniew. Wyczucie sytuacji to dostrzeżenie kontekstu i zidentyfikowanie systemu, w którym odbywa się relacja. Nie zawsze mam świadomość, że to, co przeżywam ma związek z tym, co wypowiadam. Ale najczęściej mam założenie, że ktoś, kto ze mną rozmawia będzie autentyczny i świadomy sytuacji, którą tworzy. A jeśli ktoś w rozmowie popełni błąd, wspólnie pochylimy się nad rozwiązaniem.
Mam poczucie własnej wartości i własnej godności niezależne od okoliczności zewnętrznych. Niektórzy uważają, że jestem naiwna i żyję ulotnymi ideami. Szacunek do samej siebie, opieram na zdarzeniach z przeszłości i doświadczeniach zdobytych podczas pełnienia różnych ról społecznych i zawodowych. Mam świadomość swoich praw i silne przekonania, że inni mogą korzystać z takich samych praw, mając do siebie nawzajem szacunek, dbając wzajemnie o zaspakajanie swoich potrzeb w systemie wspólnie wypracowanych zasad i wartości.
Zadawanie pytań jest przyjemne i rozwojowe, tylko wtedy, gdy jesteśmy wystarczająco otwarci motywować się nawzajem do walki z demonami przeszłości i uwięzionymi w niej archetypami. Nie pytając, tkwimy w miejscu.
Mam różne doświadczenia w komunikowaniu się z innymi, a najwięcej w słuchaniu o tzw. trudnych ludziach. Jacy są Ci trudni ludzie?
- nudni
- agresywni
- zbyt krytyczni
- zbyt uparci
- zbyt gadatliwi
- bezczelni
- dominujący
A może nadszedł już czas, by zatrzymać się chwilkę i spojrzeć na problem inaczej? Może warto nie tylko dostrzec i nazwać trudne relacje z „trudnymi ludźmi” ale poszukać w nich swojego udziału. Może to jest tak, że sami tworzymy trudnych ludzi, pozwalając im na zbyt wiele.
On jest nudziarzem
Dlaczego mu nie przerywam? Co mogę zrobić, żeby mu przerwać?
On jest agresywny
Dlaczego godzę się na jego agresję? Co mogę zrobić, żeby chronić siebie?
On jest zbyt krytyczny
Dlaczego godzę się z jego każdą krytyką? Co mogę zrobić, żeby przestał?
On jest uparty
Dlaczego rezygnuję z realizacji swoich pomysłów. Co mogę zrobić żeby przestać?
On mnie zagaduje
Dlaczego poświęcam mu uwagę? Co mogę zrobić, żeby mnie nie zaczepiał?
On jest bezczelny
Dlaczego pozwalam się obrażać? Co mogę zrobić, żeby przestał?
On dominuje
Dlaczego pozwalam nad sobą dominować? Co mogę zrobić, żeby mu przerwać?
Zadawanie pytań służy pozyskaniu i pogłębieniu uzyskanej informacji również od siebie. Jaką jestem rozmówczynią. Jakie pytania zadaję? Jak na nie odpowiadam? Jaka jest moja postawa wobec innych rozmówców? Co nie gra? Jakie moje potrzeby nie są realizowane?
Osobiście, w relacjach z innymi najbardziej cenię sobie współbrzmienie, czyli autentyczność i wyczucie sytuacji. Autentyczność, czyli postępowanie w zgodzie ze sobą. Jeśli postępuję, zgodnie z moimi przekonaniami, wartościami, marzeniami nie zgubię się, nie zaprzeczam sobie, nie działam przeciwko sobie. Nie kłamię. Nie śmieję się przyjaźnie, gdy wzbiera we mnie gniew. Wyczucie sytuacji to dostrzeżenie kontekstu i zidentyfikowanie systemu, w którym odbywa się relacja. Nie zawsze mam świadomość, że to, co przeżywam ma związek z tym, co wypowiadam. Ale najczęściej mam założenie, że ktoś, kto ze mną rozmawia będzie autentyczny i świadomy sytuacji, którą tworzy. A jeśli ktoś w rozmowie popełni błąd, wspólnie pochylimy się nad rozwiązaniem.
Mam poczucie własnej wartości i własnej godności niezależne od okoliczności zewnętrznych. Niektórzy uważają, że jestem naiwna i żyję ulotnymi ideami. Szacunek do samej siebie, opieram na zdarzeniach z przeszłości i doświadczeniach zdobytych podczas pełnienia różnych ról społecznych i zawodowych. Mam świadomość swoich praw i silne przekonania, że inni mogą korzystać z takich samych praw, mając do siebie nawzajem szacunek, dbając wzajemnie o zaspakajanie swoich potrzeb w systemie wspólnie wypracowanych zasad i wartości.
Zadawanie pytań jest przyjemne i rozwojowe, tylko wtedy, gdy jesteśmy wystarczająco otwarci motywować się nawzajem do walki z demonami przeszłości i uwięzionymi w niej archetypami. Nie pytając, tkwimy w miejscu.
Stanął przede mną człowiek i zadał mi pytanie. Nie wiem, skąd przyszedł i nie wiem, dokąd zmierza. Teraz oczekuje odpowiedzi. Pytając, pragnie najwidoczniej uczynić mnie uczestnikiem jakiejś swojej sprawy. Jakiej? Tego nie wiem. Wiem jedynie tyle, ile zawiera się w pytaniu. Powstaje chwila pełna napięcia. Czy odpowiem pytającemu? Co mogę zrobić? Mogę odpowiedzieć lub nie odpowiedzieć, mogę odpowiedzieć bez sensu, wymijająco, fałszywie. Pewne jest to, że odpowiedzieć nie muszę - mogę zamienić się w głaz, który nie słyszy. Nie znajduję poza sobą żadnej takiej siły, która by mogła wymusić na mnie odpowiedź. (...) Jeśli dam odpowiedź, to tylko dlatego, że sam chcę. Niemniej jednak zechcę. Jak to się dzieje, że chcę?" (Józef Tischner " Filozofia dramatu)
Foto karty z gry DIXIT
Subskrybuj:
Posty (Atom)









