piątek, 8 października 2021

 

Obojętność czy działanie? Ty wybierasz.

 

Jest taka maksyma BÓJ SIĘ MILCZENIA OBOJĘTNYCH LUDZI. Konsekwencje bezczynności wspaniale obrazuje przypowieść o myszy.

Pewnego dnia mysz zauważyła, że właściciel farmy zastawił pułapkę na myszy. Opowiedziała o tym kurczakowi, owcy i krowie. Ale wszyscy odpowiedzieli:

"Pułapka na myszy to twój problem, to nie ma z nami nic wspólnego!"

Nieco później wąż wpadł w pułapkę na myszy - i ugryzł żonę rolnika. Próbując ją wyleczyć, zrobili rosół dla jego żony. Następnie zabili owce, aby nakarmić wszystkich, którzy przyszli odwiedzić chorą kobietę. i wreszcie zabili krowę, aby odpowiednio nakarmić gości na pogrzebie.

I przez cały ten czas mysz obserwowała, co się dzieje przez dziurę w ścianie i myślała o rzeczach, które z nikim nie mają nic wspólnego.


Obojętność pewnie usprawiedliwia nie podejmowanie działania, nie angażowanie się, ale ta metoda wcale nie chroni obojętnych. Co najwyżej zapewnia im chwilowy i pozorny spokój.

W ostatnich dniach doświadczyłam wielu przykładów działań i gestów osób, które nie pozostały obojętne wobec moich niepokojów, wątpliwości i lęków, za co bezustannie dziękuję. Bardzo mi pomogły w odnalezieniu ścieżki do zdrowienia.

Przypowieść zobaczyłam na stronie: https://www.facebook.com/psychoterapiazdunskawola?ref=py_c


wtorek, 5 października 2021

 Moje onkolęki



Straszy mnie.
Czwarta doba po wlewce. Świąd czaszki, lekka wysypka pod pachami i nowy guz na granicy piersi i tułowia wielkości winogrona. To już nie malutki groszek. Cholera. Pewnie, że się boję, ale nie poddaję się.
Jadę zdjąć szwy po operacji. Poszło sprawnie. Idę do Kliniki, miałam informować o wszystkich zdarzeniach niepokojących:
- świąd głowy,
- wysypka pod pachami,
- ból i trzeszczenie w stawach,
- opuchlizna, ból głowy,
- drętwienie stóp i dłoni,
no i ten guzek.
Miła i bardzo profesjonalna pani dr rozwiewa mój niepokój.
Fałszywy alarm. Byłeś już na wrześniowym TK. Oto racjonalny dowód na to, że napięcie rodzi onkolęki, a te mają wielkie oczy.
Skończyło się na strachu, walnęło mi ciśnienie i mam stan podgorączkowy. Na szczęście w NIO mnóstwo profesjonalnych lekarzy, pielęgniarzy jednym zdaniem fantastyczny, choć bardzo zapracowany personel. Akcja natychmiastowa. Ciśnienie już w normie, czekam na wyniki, by zapanować nad pozostałymi parametrami.
Aż mi wstyd. Rada na przyszłość. Strach jest uczuciem uzasadnionym realnym niebezpieczeństwem. Lęk rozbudza nasza wyobraźnia. Zanim pojawią się moje onkolęki spróbuję sprawdzić, co mogłabym zrobić w tej sytuacji, gdybym się nie bała? Co najgorszego może mnie spotkać i się wydarzyć? Moja młoda koleżanka, psycholog Ola Krupska przypomniał mi, że kontakt ze swoją wątpiącą stroną to sygnał, że nie chcę utracić dla siebie tego, co ważne. Jasne, że nie chcę.
I pewne, że nie muszę karmić swoich onkolęków. Dam radę.
Foto i cała profesjonalna wiedza zaczerpnięta ze strony: https://portal.abczdrowie.pl/nowotwor-zlosliwy...

czwartek, 30 września 2021



Tkać pozytywną energię. To fantastyczne zajęcie dla mnie. Osiągnęłam ustawowy wiek emerytalny. Posiadam mnóstwo doświadczeń życiowych i adekwatny do nich stan zdrowia.

Doświadczenia nierozerwalnie wiążą się z innymi, zawsze ważnymi osobami, które spotkałam na swoich ścieżkach drogach i autostradach.

Przeglądam zakamarki pamięci, otwieram szufladki i zapomniane pudełka, wyjmuje zakurzone gadżety i tkam  z nich dobrą energię. Bo we wspomnieniach są zapisane emocje i uczucia. Te przyjemne przypominają mi jakie dobre życie wiodłam, stanowią osnowę.

Wspomnienia dotyczące złych chwil, cierpienia i ciągnących się smuteczków odkurzam, czyszczę, piorę i tkam. Zamieniam na życiodajną energię, która mnie teraz unosi. Jak muzyka, jak piękny widok, jak rozkoszny zapach, albo zapisane w pamięci ślady.

Świadkowie i bohaterowie mojego życia nie zawsze zostali przeze mnie obdarzeni wdzięcznością. Tkając  niekończący się szal albo płaszcz, mogę to teraz uczynić, tworząc cieplutkie, bezpieczne zagłębienia 

czwartek, 27 czerwca 2019

Oczarował mnie drozd śpiewak







Nie z wyrachowania, oczywiście, tylko dlatego, że taka jestem – trochę narcystyczna, trochę skromna, piszę do Ciebie. Troszeczkę mogę zmienić swoje zachowanie, stosując się do norm i reguł, które w różnych środowiskach obowiązują. Ty też możesz się troszeczkę nagiąć. Może spróbuj dodać coś innego do swojej codzienności. Wstydliwy balast odrzuć precz.

Nie wpadaj w panikę, kiedy coś Ci się nie uda – zawsze są jakieś możliwości, mimo, że zegar biologiczny tyka. Nic nie jest idealne – ani świat, ani my sami. Życie, to proces, który biznes podzielił na etapy – nie próbuj się dopasować za wszelką cenę. No oczywiście, że możesz co nieco poprawić w swoim wyglądzie. Pomyśl, czy zabiegi stylisty albo nowoczesne kosmetyki pokonają Naturę? Coś przemija, coś się rodzi – to są codzienne smutki i radości, poczucie pustki albo entuzjazm wspólnoty.

Tego roku na moim działkowym ganeczku uwił gniazdko drozd śpiewak. Widziałam z jaką troską dorosłe ptaki strzegły zjawiskowe niebieskie jaja. Słyszałam śpiewy, trele, a nawet skrzeczące piski, gdy porozumiewały się ze sobą, widząc w pobliżu moje koty. Aż w końcu udało mi się zobaczyć pierwszy lot maluchów. Bezcenne.

   

Piękno tkwi w narodzinach, tak samo jak w przemijaniu. Nie trzeba za wszelką cenę być doskonałym, ale próbować trzeba. Przecież ptak nie może całe swoje życie spędzić w gnieździe. To Natura decyduje o wielu kwestiach. Ja czuję się niedoskonała i niedokończona. Może dlatego tak łatwo zachwycam się przejawami życia. Najbardziej tymi unikatowymi, ulotnymi.

Bywa mi też bardzo trudno, np. gdy na mojej drodze stanie ktoś, kto nie słucha argumentów. Poziom komunikowania się osiąga wówczas zero. w świecie przyrody to chyba oznacza śmierć – skąd te urocze maluchy drozda śpiewaka miałyby wiedzieć, że nadszedł czas na bezpieczne opuszczenie gniazdka, gdyby nie śpiew i powietrzne wygibasy dorosłych?

Kiedy spotkam na swojej drodze kogoś, kto unika dialogu, złoszczę się, bo budzi to we mnie mordercze instynkty. Staram się więc omijać taki gatunek, bo jak wynika z logiki, nie komunikując się z innymi, dąży taki ktoś - na własne życzenie - do zagłady. Taki ktoś sądzi, że ma monopol na rację – to, że może się mylić nie wchodzi w grę. A przecież każdy ma prawo do swojej opinii. 

Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje relacji z innymi. Gdy brakuje nam stymulacji społecznej, czujemy się samotni, wyobcowani, popadamy w depresyjne stany. Jeśli ktoś nie buduje relacji, żąda przyjęcia wyłącznie swojej argumentacji, a rozmowa bardziej przypomina monolog, inni izolują się od niego. Powstaje błędne koło. Nazywaj własne emocje. Wyrażaj własne poglądy. Informuj na czym opierasz własne przekonania. Jeśli rozmowa wydaje Ci się zadaniem ponad Twoje możliwości, wyślij codziennie choć jedną wiadomość – nawiązuj kontakt z ludźmi. Tylko tak można nauczyć się budowania relacji. Nie zapomnij odpowiedzieć.

czwartek, 31 stycznia 2019

Pełnia Zdrowia




Psychiczny dobrostan wyznacza stan naszego zdrowia. Dla jednych taki stan nazywa się szczęściem, dla innych sukcesem, a jeszcze inni mówią o tym Pełnia Zdrowia. 

Definicja zdrowia przyjęta przez Światową Organizację Zdrowia wyjaśnia, że zdrowie to nie tylko całkowity brak choroby, czy kalectwa, ale także stan pełnego, fizycznego, umysłowego, duchowego i społecznego dobrostanu.

Jak się czujesz? Czy nic Cię nie boli? Czy Twoje potrzeby są zaspokojone – nie odczuwasz lęku, smutku? Jesteś zadowolony ze swojego życia i pełnionych ról? Jesteś dobrym ojcem, mężem, bratem, szefem? Czy wokół Ciebie są osoby, z którymi możesz dzielić się planami, marzeniami, troskami, dyskutować o wszystkim i niczym nie mając przy tym poczucia bezsensownego upływu czasu? Wierzysz w Moc silniejszą od Twojej?


Brak psychicznego dobrostanu to coś, czego wszyscy doświadczamy. Życie bywa trudne, czasami trudniejsze, a nawet bardzo trudne. Różnie manifestujemy przeżywane troski: płacząc, narzekając, śpiąc w nadmiarze albo nie śpiąc wcale. Jedni piją, inni się objadają, niektórzy się złoszczą, a jeszcze inni zaczynają aktywnie biegać. W zależności od mody i możliwości uciekamy w świat książek albo „zmieniamy” swoje awatary w Sieci. Niektórzy zmieniają partnerów inni swoje ciała w salonach piękności, jeszcze inni ciągle zmieniają wszystko co się da: stroje, meble, diety, poglądy, partnerów, traktując drugiego człowieka jak rzecz. Bywa też tak, że dopada nas szereg przypadłości wymagających interwencji lekarzy specjalistów.

W odpowiedzi na doświadczany stres czujemy fizyczny ból. Kiedy ciało boli, pomyśl jaka może być przyczyna?
Zdarza Ci się obudzić z odczuciem bólu w stawach, które ograniczają Twoją sprawność i przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu? Boli, ale nie potrafisz wskazać żadnych objawów świadczących o jakiejś konkretnej chorobie? Może być tak, że ból po jakimś czasie sam znika i wszystko wraca do normy.

Choroba, z perspektywy medycznej, to biologiczna dysfunkcja ciała. Kiedy lekarze na podstawie wskaźników opisujących choroby mówią, że wszystkie parametry są odpowiednie, zgodne z normą, a Ty czujesz się chory – czas na wizytę u psychiatry i psychologa.

Cierpisz faktycznie. Nikt tego nie kwestionuje. Lekarz wie, że cierpisz i nie zamierza bagatelizować Twojego cierpienia – zastanawia się, czy przyczyna Twojego stanu nie ma przypadkiem natury psychologicznej?

Nie sprzeciwiaj się. Nie obrażaj. Nie zaprzeczaj. Nie jesteś szalony, ani psychicznie chory. Lekarz nie może z całą pewnością stwierdzić, jaka jest przyczyna Twojego cierpienia, potrzebny jest szczegółowy wywiad – możliwe, że to stłumiony stres ujawnia się w formie fizycznych dolegliwości.

Wpływ psychiki na ciało dostrzegano od dawna. Grecki lekarz Hipokrates 400 lat przed naszą erą wykorzystywał analizę snów w leczeniu swoich pacjentów. Jednak aż do XX wieku panował pogląd, że cierpienie człowieka nie poddające się leczeniu było przejawem szaleństwa albo opętania przez złe moce. 

Mimo, że w czary przestaliśmy wierzyć, to jednak wolimy szukać czynników zewnętrznych odpowiedzialnych za nasze złe samopoczucie. Wszelkie zło mieści cię w wirusach, pestycydach, słupach wysokiego napięcia, a na pewno w intencjach sąsiada.

Objawy, których powodem jest stres lub lęk są wytworem Twojego umysłu. To, jak wyglądają, zależy od Twojej wiedzy o chorobach i funkcjonowaniu ludzkiego ciała.

Świat jest pełen rzeczy, których nie możemy zobaczyć, a jednak wiemy lub wierzymy, że istnieją. Jesteśmy świadomi naszych myśli, ale jak myślimy? – to już nie jest takie oczywiste.

Cierpisz faktycznie. Nikt tego nie kwestionuje. Twój gniew mówi o tym, że wiadomość, jaką przekazał Ci lekarz została usłyszana. To pierwszy krok do zdrowienia.

Człowiek zdrowy wyraża swoje emocje, nawet te nieprzyjemne, opowiada o wydarzeniach, w których uczestniczył, nawet, jeśli jego postawa może być oceniona przez słuchających jako nieodpowiednia. Człowiek zdrowy potrafi zmienić swoje zamiary, mieć pod kontrolą własne zachowania i kierować swoimi myślami. Rozumie przekonania, które wyznaczają mu kierunek działań. Planując swoje zachowania wybiera wartości, których przestrzeganie nie łamie norm i zasad obowiązujących w środowisku, w którym nawiązuje satysfakcjonujące relacje. Słyszy treść komunikatów, którymi posługują się inni ludzie, rozumie je i traktuje jak źródło wiedzy, dzięki której wzbogaca dialogi i buduje relacje.

Osoba, która słyszy, że jej choroba ma podłoże psychiczne czuje się oskarżona o to, że kłamie, udaje lub jedynie wyobraża sobie swoje objawy i cierpienie. Ten mechanizm można też zaobserwować w skrajnie odmiennej sytuacji – kiedy bardzo pragniesz wyzdrowieć i masz nadzieję, że leczenie, które otrzymujesz będzie skuteczne Twoje samopoczucie poprawia się dzięki Twojej woli i mocy Twojego umysłu.

Wszyscy od czasu do czasu miewamy objawy fizyczne, których przyczyny tkwią w psychice. Każdy z nas jest inny. Łatwo zaszufladkować drobne odchylenia od normy jako nieprawidłowość, podczas gdy w rzeczywistości jest to dowód na to, że trochę się od siebie różnimy.


Inspiracje do napisania tego tekstu zaczerpnęłam z książki Suzanne O’Sullivan „Wszystko jest w twojej głowie. Opowieści o chorobach psychosomatycznych”.


poniedziałek, 24 grudnia 2018

... a bliźniego swego jak siebie samego



Niczym nie zakłóconego czasu radowania się...
 
Możesz to zrobić. Przygotuj z bliskimi wigilijną wieczerzę. Pomagaj i okazuj wdzięczność, uważnie czekaj na pierwszą gwiazdkę. Zbliż się do tradycji ... podziel się szczerze tradycyjnym opłatkiem ... to Magiczna Chwila.
 
Prezentów moc Ci życzę. Radości. Miłości Nadziei. Niech przy wigilijnym stole znajdzie się ktoś, z kim szczerze porozmawiasz o swoich troskach. Nawet jeśli to tylko zmęczony wędrowiec. Niech nigdy nie zabraknie Ci marzeń.
 
Niech spełnią się świąteczne życzenia ... wszystkie ...
te, które ślesz innym i te, które od innych dostajesz.
  
I najważniejsze ...

Życzę nam wszystkim, aby po świętach pozostało coś więcej niż prezenty. By życzenia w słowach zawarte nie traciły mocy


piątek, 16 listopada 2018

Ogarnę się jeszcze, bo ufam



Ciężko jest ukryć rozczarowanie i żal kiedy uświadomisz sobie, że Twoje starania poszły na marne. Ogarnę się jednak, bo ufam.

Zaufanie nie jest zero jedynkowym zjawiskiem. Mogę Ci dać kredyt zaufania. Tak po prostu, kierowana ciekawością, co z tego wyniknie? Mogę Ci ufać w jednej sytuacji – zawsze wybierasz dobrą muzykę, ale nie zaufam Ci, a przynajmniej będę miała wątpliwości, prosząc Cię o pilnowanie upływu Czasu.

Czym jest zaufanie? To taki stan, kiedy nie potrzebuję i nie oczekuję od Ciebie żadnych wyjaśnień. Nie analizuję każdego Twojego zachowania, doszukując się intencji, które stanowią dla mnie potencjalne zagrożenie. 

Dlaczego ufasz lub nie ufasz? W dużej mierze to zależy od Twoich przekonań. Ja ufam lekarzom. Kiedy stanie się coś, co wymaga interwencji medycznej, jestem wzorową pacjentką i bez szemrania wykonuję każde polecenie. Ostatnie doświadczenie w tym obszarze zawdzięczam mojej Pani Stomatolog. Tkwiłam na fotelu z rozwartą paszczą i zastanawiałam się, skąd u mnie tyle zaufania? A może to lęk przed przypadkowym zranieniem? – przyszło mi do głowy? Na koniec pomyślałam, że jednak ufam mojej Pani Stomatolog, bo ufam sobie. Podjęłam decyzję, dokonałam wyboru, rozważyłam wszystkie za i przeciw, czemu mam się rozczarować? Uznaję jej profesjonalizm – dotychczas mnie nie zawiodła. Czasem nie mam wpływu na wszystko i wszystkich ale mogę się włączyć współpracując jak najlepiej potrafię, by osiągnąć cel. Siedziałam w napięciu w niekomfortowej pozycji, aż poczułam znużenie. Zadziwiające.


Zaufałam sobie również wtedy, kiedy wybrałam się na wędrówkę z osobami nieznajomymi. I nie zawiodłam się. Wszyscy mieliśmy podobne oczekiwania i ten sam cel odległy o jakieś 250 kilometrów. Oczekiwania mają znaczący wpływ na to jak interpretujemy rzeczywistość. Podobne oczekiwania, podobna interpretacja codzienności – podobne zwątpienia i troski, podobne radości – dały mieszankę stanów, które budowały atmosferę bezpieczeństwa i właśnie zaufania. Nikt nie obawiał się krytyki za sapanie, chrapanie, stękanie czy cieknący pot z czoła. Owszem zdarzały się napięcia i puszczały nerwy, kiedy nie potrafiliśmy odpuścić codziennych rytuałów i osobistych nawyków. Różniły nas przyzwyczajenia kulinarne, czas potrzebny na regenerację sił, temperament. Szybko jednak wypowiadaliśmy magiczne słowa – rób wszystko to, co potrzebujesz w wolności. Pragnęliśmy i potrzebowaliśmy tego samego – siły, by przejść wyznaczony odcinek drogi, chwili na własne rozważania, uwagi, by dostrzec uroki otaczającego świata i wymienić z innymi refleksje, podzielić się troskami, marzeniami. I to wszystko. Mało i dużo. Tyle samo, co sens codziennego życia. Być blisko siebie w zgodzie z innymi. Zaufanie, solidarność, odpowiedzialność dają odwagę do działania. Rodzi się wspólna tożsamość. Nie ufasz, nie nawiązujesz relacji. Nie dajesz i nie bierzesz. Brak wymiany kieruje Cię w towarzyski niebyt. Zamykasz się. Twoje pojęcie, kim jesteś, nie wzbogaca się o kolejną tożsamość grupową. Poczucie współbrzmienia emocjonalnego z innymi jest Ci obce.

Kiedy ktoś zawiedzie, trudno jest zaufać ponownie. Kiedy ktoś zawiedzie musisz zmierzyć się z przykrymi emocjami – odrzuceniem, wstydem, smutkiem. Te emocje najczęściej przykrywa złość. Czujesz rozczarowanie i może nawet lęk przed doświadczeniem kolejnego zawodu. I co? Długo wytrzymasz w tym niepewnym trwaniu? Jasne, że nie. Żeby nabrać przekonania, że inni są uczciwi w swoich zamiarach i działaniach, trzeba coś wspólnie zrobić, w coś się zaangażować, wyjść poza własną strefę komfortu. Kto jest gotów?