środa, 16 września 2015

Zawsze pod jednym dachem ...




Zawsze pod jednym dachem mieszka obłuda ze strachem (Stanisław Lec).

Obłuda. Strach. Kłamstwo. Zakłamanie. Te stany mają podłoże w różnych lękach i zakłócają prawidłowe rozpoznanie rzeczywistości.


Jeśli pracując dla jakiejś firmy, nie wierzę w jej misję, a do tego wątpię w mądrość zarządu tej firmy, pozbawiam się zaspokojenia potrzeby poczucia przynależności i bezpieczeństwa. Ze strachu też zaczynam tłumić swoje wątpliwości. Czy mogę wątpić i milczeć? Nie ujawniać tego?


Oczywiście, że mogę. Mogę wszystko zrobić. Ale skoro zostałam wychowana w przekonaniu, że przeciwstawianie się fałszom jest warunkiem szacunku dla samej siebie, to milcząc wobec rozpoznanego fałszu, szkodzę samoocenie.


Strach, jak to strach. Ma wielkie oczy i wyolbrzymia grozę. Albo przeciwnie – każe zamykać oczy, pomniejszać ocenę niebezpieczeństwa i chować głowę w piasek. To strach jest źródłem histerycznych reakcji i totalnej uległości. Prawidłowe rozpoznanie rzeczywistości następuje, gdy Strach śpi.


Carl Jung – szwajcarski psychiatra, psychoanalityk, twórca zuryskiej szkoły psychologii analitycznej dawno już zauważył, że „im większa grupa, tym mniejsza zdolność do racjonalnego myślenia i tym niższy poziom etyczny.” Osoby z tego samego środowiska, tej samej firmy mają zwykle podobne wykształcenie, poglądy, czytają te same opracowania. Jeśli nawet którejś z nich błyśnie myśl niezgodna z „powszechnymi” poglądami, to z dużym prawdopodobieństwem ją stłumi. Dlaczego? Żeby nie narażać się „kolegom”. Albo, by nie czuć się „obcym” w swojej grupie. Chodzi o to, by poczuć się bezpiecznie.



Reakcja na niebezpieczeństwo – w uproszczeniu – to walka lub ucieczka. Jednak, gdy przeciwnik ma przewagę, w grę wchodzi również udawanie padliny, której drapieżnik nie powinien pożreć lub totalna uległość. Ta taktyka nie sprawdzi się tylko w przypadku kota i myszy. Jednak ułagodzenie, ugłaskanie jest możliwe w ramach tego samego gatunku. My Ludzie, mamy formy wyrazu, którymi sygnalizujemy uniżenie – ukłon, dygnięcie, klękanie, całowanie dłoni. Mamy prawo milczenia – po co mówić coś, co jest „przeciw” lub "wbrew"? Niemiłe jest stanie na uboczu, a miłe przeżywanie jedności z grupą.


Członek grupy, który dopuszcza do głosu swoje wątpliwości, będzie oskarżony o łamanie zasad, o nielojalność. Zatem, nie dopuszcza. Interes grupy to, jak by nie było, cel etyczny. Odpowiedzialność w grupie jest rozmyta. Skoro milczy sumienie zarządu firmy, byłoby przesadą swojemu dać dojść do głosu.


Każdy zrobił choć raz w swojej karierze taki błąd. Wypływał on z lęku świadomego lub nieuświadomionego. Wybieram milczenie. Nie widzę. Nie słyszę. Nie mówię. To jest ten błąd.


Błąd to sytuacja, która nie pomniejsza niczyjej wartości. Błąd raczej świadczy o tym, że mamy wiele myśli, z których oczywiście tylko część może być słuszna. Ale nie można się o tym przekonać, milcząc.


poniedziałek, 7 września 2015

Przemijanie




I happy end jest tylko końcem (Stanisław Lec)


Wszystko ma swój początek i swój koniec. Wszystko, co się kończy, przypomina o przemijaniu. Przemijanie może kojarzyć się ze śmiercią, a to coś nieodwracalnego.

Wszyscy odczuwamy pragnienie trwania i nieśmiertelności. Szukamy sposobów, by przedłużyć trwanie. Odczuwamy niezwykłą radość, spokój, kiedy uda nam się natrafić na rzeczy, miejsca takie, jak były kiedyś, jak je zapamiętaliśmy. 


Są też tacy, którzy wiele energii i czasu poświęcają wynajdywaniu sposobów przedłużania życia, młodości, urody. Takich ludzi charakteryzuje konserwatywne podejście do ulubionych nawyków. Gdy ktoś zmusza ich do porzucenia starych przyzwyczajeń, albo je zaburza odczuwają dyskomfort.

To przemijanie ma sens. Uczy dostrzegać różnice. Uczy pokory. Mamy zawsze tylko jedną małą chwilkę, by zarejestrować „pierwsze wrażenie”. Jeśli nie zdążysz zatrzymać się, pomyśleć, poczuć, zauważyć, zachwycić się czymś lub kimś - wypadasz z gry. Czas płynie dalej. Wszyscy to wiemy, a jednak prawie wszyscy pędzimy gdzieś przed siebie, w jakimś rytmie, który nie zawsze jest nasz. Nie zawsze nam pasuje. Biegniemy, by dogonić króliczka.


Cisza, piękno, przestrzeń to coś, co mnie od wielu lat pociąga. Życie ma sens, a w każdym razie może go mieć. A to, że przemija? Można o tym mówić z różnych punktów widzenia:
  • Coś musi obumrzeć, by zrodzić się mogło coś nowego.
  • Istnieje życie po życiu.
  • Żyjemy tak długo, jak pamięć o nas żyje.

Prawie nikt z nas nie chce całkiem przeminąć. Rodzice nie chcą, by przeminęły ich dzieci. Dzieci nie chcą, by przeminęli rodzice. Nie ma w nas zgody na przemijanie. Jest lęk. On też może minąć. Osho – charyzmatyczny mistrz duchowy z Indii, swobodnie posługujący się zarówno wschodnimi tradycjami mistycznymi, jak i zachodnią psychoterapią zachęca do poszukiwania sensu życia słowami: 

Pamiętaj, wszystko przemija. Tylko Ty trwasz. Trwaj wiecznie jako świadek. Jesteś tylko obserwatorem. Nie stajesz się szczęściem ani niedolą. Szczęście przychodzi i odchodzi, niedola przychodzi i odchodzi. Dni i noce przychodzą … narodziny przychodzą i śmierci przychodzą … sukces nadejdzie, niepowodzenie nadejdzie ...
Choć przez chwilę spróbuj poczuć to, co mówię: bądź tylko obserwatorem. Nie zatrzymuj żadnej chwili dlatego, że jest piękna, i nie odpychaj żadnej chwili ponieważ, jest pełna cierpienia. Przestań to robić. Wszystko mija, nic w tym świecie nie trwa takie samo.



Zmiany następują bez przerwy. Chwilowe są też nasze uczucia, potrzeby, czasem pomysły. Przychodzą i odchodzą. Dobry nastrój nie jest nam dany na stałe. Warto tak samo pielęgnować radość i smutek - one też odejdą pozostawiając po sobie wspomnienia, sny. 

Jak dzień i noc, są chwile dobre i chwile smutne, ot taki naturalny dualizm. To przemijanie ma sens.


czwartek, 3 września 2015

Spotkamy się kiedyś po tamtej stronie





Niech pociechą dla nas będzie to, iż żaden ból na świecie nie trwa wiecznie. Kończy się cierpienie, pojawia się radość i tak równoważą się nawzajem (Albert Camus).
I tak aż po kres. Bo kres przychodzi zawsze. Śmierć. Kiedyś się bałam. Każdy się czegoś boi, ale nie każdy się do tego przyznaje. Oswojony lęk traci na sile, a nawet znika. Dopuszcza do głosu smutek.

Smucimy się zwykle, gdy coś utraciliśmy. Na przykład możliwość spotkania i rozmowy z kimś, kogo już z nami nie ma. Nie ma, bo umarł. Choć lepiej, bo bezpieczniej brzmi – odszedł.

Kiedy odczuwam emocje, np.: lęk, miłość lub złość moje ciało jest pełne energii. Czuję wilgoć w oczach, w nosie, ucisk w gardle, drżenie rąk, czasem nóg. To naturalne funkcje i nie ma co z tego robić problemu. Gorzej, kiedy w mojej głowie pojawiają się myśli - Powstrzymaj to, dlaczego się trzęsiesz, nie możesz okazywać słabości.

Oczywiście większość z nas z łatwością powstrzyma szloch, czy drżenie rąk wymuszając w ten sposób nienaturalną reakcję w swoim ciele. Każdy może udawać kogoś, kim nie jest, a chciałby być. Fałsz wcześniej czy później wychodzi na jaw.

Wyrażanie uczuć trudne jest dla tych, którzy żyją tylko „głową”. Często są przekonani, że uczucia wyraża się jak myśli - za pomocą słów. Logika jest Ok. Jest praktyczna, ale nie w relacjach międzyludzkich. Jeśli kierujesz się tylko logiką, tłumisz emocje. Cokolwiek wydarza się w głowie wpływa na ciało. Cokolwiek wydarza się w ciele, oddziałuje na umysł.

Kiedy przeżywamy jakiekolwiek emocje w naszym ciele zachodzi wiele reakcji chemicznych. Wydzielają się neuroprzekaźniki - niektórzy nazywają je truciznami. Pod ich wpływem robimy rzeczy, których nie zrobilibyśmy w normalnym stanie. Jeśli jednak nie zrobimy nic, trucizny zostają w naszym ciele i uszkadzają je w swoisty sposób.

Często nie robimy "nic" ze względu na moralność, zasady, etykietę. Udajemy spokój, gdy w ciele aż kipi energia. Pokazujemy sztuczny uśmiech. Nie ma w nas spontaniczności. Jeśli dziecko nie ma ochoty przywitać się, podać ręki po prostu ucieka. My dorośli nie zawsze mamy na to odwagę, choć często taką ochotę. Ludzie noszą w sobie swoje lęki.   
Każdy może uporać się ze swoim lękiem i mieć dostęp do swojej wrażliwości. Wówczas nawet uczestnictwo w Ostatnim Pożegnaniu może stać się okazją do odczuwania radości. Niezależnie od tego, czy będę działać, czy pozostanę bierna nie będzie towarzyszył mi lęk. Osho w Zdrowiu emocjonalnym napisał:

„O wartości życia decyduje bogactwo wrażeń, emocji, śmiechu, płaczu, łez, uśmiechów. Życie jest cenne ze względu na to wszystko. W tym zawiera się jego piękno (…) Nauczono nas tłumienia uczuć, nauczono nas, abyśmy nie byli wrażliwi. Nauczono nas, że odczuwanie nie popłaca: bądź praktyczny, bądź twardy. Nie bądź miękki, nie bądź wrażliwy, gdyż wtedy zostaniesz wykorzystany. Bądź twardy! Przynajmniej pokazuj, że jesteś twardy, udawaj, że jesteś niebezpieczny, że nie jesteś łagodną istotą. Rozsiewaj wokół siebie strach. Nie śmiej się, ponieważ kiedy się śmiejesz, nie możesz wywołać u innych strachu. Nie płacz, ponieważ płacząc, sygnalizujesz, że się boisz. Nie pokazuj swoich ludzkich słabości. Udawaj, że jesteś doskonały. (…) a wtedy staniesz się żołnierzem. Nie będziesz człowiekiem, ale żołnierzem, człowiekiem armii, fałszywym człowiekiem.”

Kiedy czytałam ten tekst pierwszy raz, uważałam, że to nonsens. Dziś już wiem, że żołnierze istnieją. Mówią dużo, ale niczego nie wyrażają. Twierdzą, że są radośni, ale wyraz twarzy i sylwetka wskazują na coś zupełnie odwrotnego. Są też tacy ludzie, którzy w pełni świadomie pokazują nam siebie w innym, doskonalszym wydaniu. Dbając o siebie, swój wizerunek, chcą zadbać o tych, których zaraz opuszczą. 


Śmierć to przejście do innego świata, na drugą stronę. Boimy się tego momentu. Dlatego w wielu środowiskach jest tematem tabu.

Dziś żegnałam kolejną osobę, która miała wpływ na jakiś fragment mojego życia. I ponownie dopadło mnie to dziwne uczucie i zaskakująca myśl – wydaje Ci się, że kogoś znasz, wiesz o nim wiele, ale kiedy nie możesz już się z nim umówić na spotkanie i porozmawiać, dowiadujesz się czegoś, co Cię zadziwia, zaskakuje. Coś, co sprawia, że nie ma w Tobie zgody na jej odejście. Coś, co sprawia, że czujesz smutek, masz poczucie niedokończonego zadania. Dokucza Ci coś, co niektórzy określają jako lęk egzystencjalny.

Czasem tkwisz w takim lęku i zamieniasz swoje życie w piekło. Ale ten lęk może też motywować do zmiany. Możesz zechcieć zająć się gruntownie swoimi sprawami ostatecznymi i znaleźć odpowiedzi na wynikające z nich pytania. Odszukać drogi, odkryć możliwości, które pomogą skonfrontować się z tym, od czego uciekamy i uczynić nasze życie wartościowym – bogatym we wrażenia, o których pisze Osho.

Spotkamy się kiedyś po tamtej stronie.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zapomnieć, jaki jest dzień?





Nigdy – zaimek przysłowny przeczący – już opis tej części mowy brzmi interesująco. Oznacza, że mamy do czynienia ze słowem, które zastępuje przysłówek „kiedyś”. 
Nigdy, czyli:
  • w żadnym czasie, momencie, sytuacji
  • ani razu
  • przenigdy
  • jak świat światem
  • jak rak świśnie a ryba piśnie
  • w życiu
  • nawet o tym nie myśl
  • za Chiny Ludowe
  • za żadne skarby świata
  • po moim trupie 
To interesujące, jak wiele zastosowań ma słowo nigdy. Ciekawe są postawy ludzi wobec innych ludzi i problemów. Wygląda na to, że czasem zachowują się „jak gdyby nigdy nic”. Zarzekają się, że już „nigdy w życiu”, „nigdy więcej”. Inni obiecują:nigdy nie zapomnę”, albo straszą:nigdy Ci tego nie zapomnę”. Są tacy, co szantażują: „teraz albo nigdy”, wywierają presję:nigdy nie mów do mnie nigdy”. Zdarza się, że pouczają: „na naukę nigdy nie jest za późno”. Znam też takich, co użalając się nad sobą, wyznają: „nikt nigdy mnie nie słucha”. Już nigdy nie będzie tak jak było.

Wiesz, że czasem wystarczy zmienić jedno słowo, aby nadać całkowicie odmienną treść temu, co mówimy, nawet jeśli na początku to dla nas „jakoś dziwnie brzmi”...

Nigdy nie rezygnuj z czegoś tylko dla tego, że osiągnięcie tego wymaga długiego czasu. Czas i tak upłynie.” 

Nigdy się nie poddawaj - poddający się nigdy nie wygrywa a wygrywający się nigdy nie poddaje”.


Słów typu: wszystko, nic, każdy, każda, wszyscy, nikt, zawsze, nigdy używa każdy i czasem świadomie, a czasem przypadkiem tworzy nadmierne uogólnienie lub generalizuje problem. Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jest to jedna z technik manipulacji.

Nadmierne uogólnienia to nic innego, jak wyciąganie wniosków dalece odbiegających od rzeczywistości: Nigdy nie zrozumiem, dlaczego to robisz”.

Z generalizacją mamy do czynienia wtedy, gdy jeden przykład traktowany jest jako reprezentatywny dla wielu możliwości, np. : „Objawy nigdy nie ustąpią”.

Generalizacje są nam potrzebne, bo porządkują nasze myślenie. Ludzki umysł tak działa, że musi nadawać etykietki różnym rzeczom i zjawiskom. Generalizujemy często i chętnie, bo to upraszcza życie. Ważne, by zdawać sobie sprawę, że istnieją wyjątki. Każde uogólnienie i generalizację można łatwo podważyć, znajdując dla nich wyjątek. Wystarczy stosować porównania i ocenę różnic. Dając sobie prawo do wyjątków, moja ocena staje się bardziej realistyczna. Przyjmując postawę „ja nigdy się nie mylę” jestem w większym niebezpieczeństwie, niż ktoś, kto sądzi, że zawsze się myli. 




Uogólnienia i generalizacje nie zawsze są błędne: noc zawsze następuje po dniu, owoce z drzew nigdy nie spadają do góry, nigdy nie przestanę się zachwycać urokiem ogniska, blaskiem księżyca, bliskością rodziny, przyjaciół.

Generalizację możesz podważyć choćby jednym właściwym pytaniem - Czy kiedykolwiek zdarzyło się, że…?”

- rozumiałeś, dlaczego to robię?

- objawy ustąpiły? 

Jeśli odpowiedź jest twierdząca, odrzuć te irytujące stwierdzenia: wszystko, nic, każdy, każda, wszyscy, nikt, zawsze, nigdy. One po prostu ograniczają odbiór świata. Chyba, że lubisz swoją tendencję do wyolbrzymiania, przesadzania i dramatyzowania - kwantyfikatory mowy świetnie się do tego nadają.

piątek, 21 sierpnia 2015

Każdy z nas jest taki jaki jest

Każdy z nas jest taki jaki jest. Nasze usposobienie nadaje sens życiu i określa, co dla nas nieistotne, a co naprawdę ważne.

To jak postrzegamy świat i jakie są nasze z nim interakcje ma wpływ na to jak na nas ten świat reaguje.

To my sami kształtujemy naszą rzeczywistość, wpływając na nasz stan zdrowia, stan konta i samopoczucie.

Są ludzie, którzy niewzruszenie wierzą, że los się do nich uśmiechnie. Inni widzą przyszłość wyłącznie w czarnych barwach.

Prawda jest taka - optymiści zazwyczaj pozostają optymistami, a pesymiści - czarnowidzami.

Optymizm ma na nas naprawdę korzystny wpływ tylko wtedy, kiedy idzie w parze z solidną dawką realizmu. Ślepy optymizm i wiara w to, że nic złego nie może nam się przydarzyć, na pewno nie przyniosą żadnych korzyści.

Wybór Człowieku należy do Ciebie. Każdy robi to co lubi. 
Sięga gwiazd. 
Zdobywa księżyc. 
Zmienia świat. 
A przy tym, jest szczęśliwy.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Bawimy się, straszymy



Zastanawiam się, czemu lubimy się bać? Czemu straszymy innych? Jakiś czas temu krążył taki dowcip:

Pewien mężczyzna po imprezie postanowił sobie skrócić drogę do domu i wybrał „skrót” prowadzący przez cmentarz. Szumiało mu w głowie i nawet nie zauważył, kiedy wpadł do wykopu przygotowanego na najbliższą ceremonię pochówku. Próbował się wygramolić, ale bezskutecznie. Spędził tam noc. Rano się przebudził, alkohol nieco wywietrzał i bez większych problemów wyszedł i ruszył w dalszą drogę. W pewnej chwili zauważył dozorcę siedzącego na ławeczce i postanowił go przestraszyć, by poprawić sobie humor. Stanął przed nim i teatralnym gestem zrobił "Uaaaa!". Mężczyzna nawet nie drgnął. Imprezowicz ponowił próbę bardziej spektakularnie i znowu nic - zero reakcji. - Trudno - pomyślał i poszedł dalej. Nagle, tuż przy bramie poczuł silne uderzenie w głowę – upadając zobaczył stojącego nad sobą dozorcę. Ten trzymał w ręku łopatę i kiwając palcem mówił - Bawimy się, straszymy, ale za bramę nie wychodzimy!

Strach. Fascynujące przeżycie. Podniecające ale niebezpieczne. Nagle czujesz ogarniający lęk. Trzęsą Ci się ręce, czujesz jak wali Ci serce. Pocisz się.

Jest noc. Budzisz się. Coś uciska Twoją klatkę piersiową – jakaś siła zła. Nie możesz się poruszyć. Towarzyszy Ci przekonanie, że dzieje się z Tobą coś złego, albo za chwilę coś złego się stanie. Tobie lub Twoim bliskim. Boisz się. 
Twój strach jest pokarmem dla koszmarów. Tworzy je dla Ciebie Twój mózg. To w Twoim mózgu powstają projekcje. Rodzą się kosmici, wiedźmy, duchy, złe istoty, które Cię straszą. Słyszysz dziwne dźwięki. Stukanie do drzwi, kroki, dyszenie, sapanie, trzaskanie uświetniają całą projekcję. Pojawiają się też odczucia w Twoim ciele. Czujesz wibracje, ociężałość a może to uczucie unoszenia? Zacznij myśleć o czymś przyjemnym, bo jeśli nadal karmisz mózg swoimi lękami, nie chcę zgadywać kto Cię za chwilę odwiedzi.

Ludzie rzadko mówią o swoich sennych koszmarach. O tych na jawie jeszcze rzadziej. Nie mówią o tym nawet swoim najbliższym. Boją się, żeby nikt nie pomyślał, że zwariowali. Niektórzy boją się nawet słuchać, kiedy inni opowiadają o swoich lękach. Każdy lęk ma swoje podłoże, dlatego nie warto go bagatelizować. Wszystkie lęki da się oswoić, pod warunkiem, że nie zamieniają się w fobię lub inne zaburzenia psychoemocjonalne. Wówczas potrzebny jest kontakt ze specjalistą.


 
Kiedy byliśmy dziećmi i śniło nam się coś strasznego, zwykle na pomoc przychodził ktoś dorosły. Dawał poczucie bezpieczeństwa i przekonywał, że w rzeczywistości nie ma się czego bać. Potwory nie kryły się pod łóżkiem, ani za krzesłem. Okazywało się, że są wytworami naszego umysłu.

Niektóre stany uruchamiają się w nas również w życiu dorosłym. Lęki o bliskich, o nasze dzieci. Albo przychodzą do nas, gdy znajdujemy się sami. Czasem uśmiechamy się do nich i same znikają, czasem w walkę z nimi włączamy innych dookoła.

Niedawno zażywałam kąpieli pod prysznicem. Nagle nie wiadomo skąd przebiegły mi przed oczami wszystkie sceny z filmów, w których Ona pod prysznicem, a Zło z nożem czai się tuż tuż. Potem leci woda z nie zakręconego kranu i miesza się z lepką, czerwoną mazią. Uśmiechnęłam się do moich myśli i wróciłam do rzeczywistości. Upał, ot co.

Jeden z dziwniejszych lęków, które przeżyłam, pojawił się w gorący wakacyjny dzień na nadmorskiej plaży. Graliśmy z przyjaciółmi w piłkę siatkową, a potem kąpaliśmy w Bałtyku. Chyba wszyscy zdrzemnęliśmy się w promieniach słońca. Dzieci bawiły się w pobliżu. Nosiły z morza małym wiaderkiem wodę, którą wlewały do sporego dołu, wykopanego na plaży. Nagle usłyszałam tąpnięcie. Mój krzyk zaktywizował wielu ludzi przebywających w pobliżu. Wyobraźnia podsunęła mi obraz mojej kilkuletniej córeczki, która wpadła do dołu i została zasypana. Widziałam w piasku jej warkoczyki. Kilka osób rzuciło się na ratunek. Odgarnialiśmy piasek w tempie, który nie pozwalał myślom myśleć. Wreszcie ktoś krzyknął – Przestańcie. Dziecko stoi i przygląda się, co Wy robicie? Faktycznie. Moja córka, niebywale zdziwiona, przyglądała się nam, próbując zrozumieć, dlaczego w taki dziwny sposób postanowiliśmy dołączyć do zabawy.


Zaczęłam oddychać głębiej. Wróciłam do rzeczywistości. Odzyskałam kontrolę. Opowiadam tę historię na dowód tego, jak bogata jest nasza wyobraźnia. Podniecające to i niebezpieczne. Czasem ludzie zaskakują samych siebie – nie wiedziałam, że można wytworzyć takie lęki, takie emocje. Pielęgnuję w sobie umiejętność dystansowania się do własnego życia i relaksowania się. Mimo, że brzmi to dość banalnie.

Niektórzy lubią się bać. Ciągle szukają wrażeń, „adrenaliny” i często twierdzą, że nie czują strachu. Nasz mózg przyjmie każde kłamstwo, jeśli tego chcemy.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

By dojść do źródła trzeba płynąć pod prąd



Jak dotrzeć do źródła? Należy zacząć od siebie i systematycznie, krok po kroku, pokolenie po pokoleniu poszukiwać ważnych informacji, które mogły zaważyć na naszym życiu. Czasem dowiadujemy się o pewnych tajemnicach rodzinnych, czasem całą historię rodziny okrywa nieprzenikniona "pustka". Tak jest w sytuacji, gdy przodek wyraźnie nie chciał wspominać o przeszłości. Nie zawsze można dotrzeć do wszystkich informacji, niestety... Ale warto próbować.

Zdarzają się przypadki odkrycia niechlubnej przeszłości swoich przodków – zawsze byli tacy którzy łupili i gromadzili majątki i tacy, którzy majątki trwonili. Historia zna przypadki szabrowników, zdrajców i kolaborantów, złodziei i kombinatorów, bezdusznych wyzyskiwaczy i bankrutów... Po prostu takie jest życie i każdy radzi sobie w nim, jak umie i jak się od innych nauczy.

Czasem trudno poznać historię swoich przodków. Ludzie nie zawsze chcą dzielić się informacjami. Ci budują swoje życie „od nowa”. Nie chcą grzebać się w przeszłości. Wiele nurtów poświęconych tematowi „jak żyć” namawia, by zająć się „tu i teraz”.

W Internecie krąży taka myśl „Pamiętaj o przeszłości, ale żyj dniem dzisiejszym, bo wczoraj już nie ma, a jutro może nigdy nie nadejść…” Wydaje się proste i łatwe. Ale jak żyć, kiedy pojawiają się pytania: Kim jestem? Dlaczego mam dylematy, których inni nie mają? Czemu ciągle mam ochotę dokądś wędrować? Czegoś szukać? Kogoś gonić?

Wędrówka to nieodzowna część życia Człowieka. W drodze można kogoś spotkać, coś znaleźć, osiągnąć jakiś cel. Wędrówki zwykle czegoś uczą, poszerzają świadomość, kształcą charakter. Droga prowadzi w różne strony. Prowadzi do innych miejsc i jest ucieczką od innych. Drogą wędrowali Rycerze, Mędrcy, Apostołowie, Święci i inni przedstawiciele znani w systemach religijnych i filozoficznych. 
Bo droga to motyw, wątek, symbol, obraz, źródło metafor, forma pielgrzymki, tułaczka włóczęgi, mistyczna droga duszy ku transcendencji, ku prawdzie, ku Najwyższemu.

Wędrując mogę błądzić, cierpieć, doświadczać samej siebie. Doświadczając podejmuję różne próby, ulegam pokusom i dzięki temu znam swoją moralność.

Żeby uzyskać miano przyzwoitego Człowieka trzeba znać, rozumieć i przestrzegać pewnych zasad. Czytając posty wiodących blogerów, i nie rzadko komentarze ich "fanów", natrafiam na Strażników Moralności. Jedni wskazują kto ma, a kto nie ma prawa np. oddać hołd Powstańcom, inni zastanawiają się, dlaczego świadkowie napadu, kradzieży i podobnych zdarzeń, odwracają się, pozostawiając ofiarę samej sobie?

Najwyższą wartością jest życie i norma „nie zabijaj” bez względu na to, jakie mamy podstawy światopoglądowe. Życie jest własnością Człowieka i podstawą jego Wolności. Odbieranie Życia to pozbawienie Wolności w sposób ostateczny. Czasem jednak różnimy się interpretacją naszych praw. Zasadę „Każdy Człowiek jest wolny” niektórzy interpretują jako prawo do realizowania wszelkich zachowań, jakie im przyjdą do głowy. Podobnie jest z zasadą „Wszyscy ludzie są równi”. Absolutna wolność prowadzi do utrwalania się nierówności społecznych, a absolutna równość do totalitaryzmu. To już było w naszej historii i nie chciałabym, żeby wróciło. 
Łamiąc normy moralne mamy poczucie winy. Wewnętrzne przekonanie o tym, co jest dobre a co złe pozwala odnaleźć właściwych ludzi na swojej drodze i przetrwać w dżungli wyznawców podwójnej moralności. Oni nie są bogatsi. To grupa ludzi postępujących obłudnie, fałszywie, stwarzających pozory szlachetności a jednocześnie, często skrycie, postępujących niemoralnie.

Od pewnego czasu można zauważyć, że dla współczesnego człowieka niewiarygodną wartość stanowią gadżety, pogoń za modnym wizerunkiem, dobrze prosperujący biznes i miejsce w centrum wszechświata. Idee, wartości moralne i etyczne można odnaleźć w bajkach.

Coś w tym jest. Postęp techniczny, wzrost stopy życiowej, możliwość wyjazdów za granicę w celach zarobkowych, dostępność a nawet moda na nowe style wychowania uczyniły wiele zmian. Rodzina jest „razem, ale osobno”, i pomimo tłumu w domu rodzinnym, jej członkom towarzyszy ogromna samotność. Coraz częściej pojawia się problem samotnych ludzi, którzy poświęcili całe swoje życie rodzinie, a w sytuacji trudności życiowych, choroby, niedołężności pozostają sobie sami. Łatwiej jest zapłacić za pobyt seniora w Domu Starości, niż opiekować się nim, bo przecież nie ma czasu. Trzeba zarabiać.

Jeśli więc chcesz wiedzieć kim jesteś i dokąd zmierzasz, przestań płynąć z prądem, a zacznij pod prąd. Nie omijaj przeszkód. Pokonuj swoje małe słabości i nie słuchaj, gdy Ci mówią, że będzie łatwo. Iść można drogą rzadziej uczęszczaną, uważniej rozglądając się wokół siebie. Żyć świadomie, z szacunkiem do przeszłości, z planami na przyszłość, z zadowoleniem dla swoich wyborów - to ma sens.