poniedziałek, 21 listopada 2016

Szczery do bólu


Często mówi się, że emocje są zawsze prawdziwe i Człowiek powinien je okazywać. Wówczas zasługuje na miano autentycznego, szczerego, ale … czy na pewno? Jak myślisz, które sytuacje i zdarzenia życiowe zachęcają do otwartego okazywania uczuć? Nie wydaje Ci się, że okazywanie emocji często oceniane jest przez otoczenie nagannie?

Weźmy przykład z życia zawodowego - od pracownika oczekuje się logicznego myślenia i działania, a emocje w tym przeszkadzają. Wyobraź sobie szefa, wybuchającego gniewem, gdy wchodzisz spóźniona 30 minut na spotkanie ze strategicznym klientem. Albo lepiej, wyobraź sobie zniesmaczenie szefa, kiedy opowiadasz strategicznemu klientowi, że przez ostatnie półgodziny stałaś w łazience przed lustrem i próbowałaś powstrzymać łzy, bo właśnie rzucił Cię partner. 

To typowe przykłady zachowań zgodnych z emocjami, ale całkowicie mijających się z oczekiwaniami społecznymi.

Nie można być szczerym do bólu. Oczekuje się od nas opanowania. Jeśli przeżywasz radość, mówią Ci byś zachował się poważnie, jeśli przeżywasz złość, mówią żebyś był spokojny. Inni ludzie oczekują od nas profesjonalizmu i pełnego panowania nad sobą. Chcą byśmy byli dla nich wygodni, by z nami czuli się bezpiecznie. My sami też nie lubimy, kiedy sytuacja nas zaskakuje. Wniosek? 
- powinniśmy ukrywać to, co czujemy i udawać to, co czuć powinniśmy. I właśnie tak często postępujemy.
Chcesz o sobie myśleć dobrze i tak samo mocno chcesz, być dobrze postrzeganą przez innych. Pomagają Ci w tym mechanizmy obronne. To one nie dopuszczają do Ciebie wiedzy, której nie chcesz przyjąć. Można tak zinterpretować rzeczywistość, żeby odpędzić od siebie niechciane myśli i uczucia i obarczyć nimi innych ludzi albo ogólnie świat. 

Ile razy zaprzeczasz? Wmawiasz sobie, że czegoś nie ma lub Ciebie nie dotyczy? Książkowym przykładem są osoby, które zaprzeczają, że agresywny partner jest zagrożeniem dla rodziny. Konflikt w pracy Ciebie nie dotyczy. Łatwiej zaprzeczyć, niż zaakceptować smutną prawdę. Rak zabija palaczy, ale nie wszyscy palacze chorują. Mnie nie zabije, a jeśli już ... na coś trzeba umrzeć.

Ile razy czułaś się oceniana, krytykowana przez innych pod każdym względem: wyglądu, zachowania etc. Czułaś się tak, nie mając racjonalnych dowodów na istnienie oceny czy krytyki. Każde przelotne spojrzenie przypadkowych osób, czy słowa wypowiedziane na dowolny temat uznawałaś za skierowane do Ciebie. Każdy z nas czasem wyobraża sobie, co ktoś może czuć i myśleć w danej sytuacji, ale nie możemy być tego całkiem pewni. 

Ile razy zaprzeczałaś swoim emocjom? Najczęściej wypieramy złość i wszystkie inne uczucia skojarzone z agresją. Wolimy oszukać, że się na kogoś nie złościmy z obawy, że ta złość mogłaby zniszczyć relacje.
Czasem każdy tak robi, zwłaszcza gdy dopadnie go lęk przed oceną na przykład w trakcie prowadzenia wykładu, gdy dostrzeże, że ktoś nie słucha z zainteresowaniem. Co więcej, ktoś, kiedy my mówimy takie ważne rzeczy prowadzi rozkoszną rozmowę telefoniczną. Wypieramy złość, by dokończyć swoje zadanie.

Ile razy intelektualizowałaś, oddzielając myśli od emocji? Wolisz mówić o emocjach, zamiast je przeżywać. To świetna umiejętność w pewnych zawodach. Lekarz, który przeżywałby i współodczuwał emocje swoich pacjentów byłby mało skuteczny. Dlatego ludzie wykonujący stresujące zawody zmniejszają napięcie emocjonalne poprzez racjonalne tłumaczenie swojego zachowania. Każde zachowanie i sytuację można zracjonalizować, poświęcając prawdziwe motywy. 
– Jestem dobrym szefem, tylko ciągle trafiam na nieudolnych pracowników.
Ile razy dzieliłaś świat na ludzi jednoznacznie dobrych i jednoznacznie złych. Trudno Ci było zaakceptować, że każdy ma zalety i wady, i że czasem każdy może źle zachować się wobec Ciebie. Nie można ludzi sklasyfikować do jakiejś jednej kategorii.

Myślenie charakterystyczne dla mechanizmów obronnych upraszcza patrzenie na życie. Służy oszukiwaniu siebie. Jeśli jesteś dla siebie szczery, szczery do bólu, zdemaskujesz te z pozoru niewinne kłamstwa. Chcesz myśleć o sobie dobrze, poznaj siebie i spraw by świat poznał Ciebie, takim jakim jesteś. 

Wyrażane emocje mogą odpowiadać oczekiwaniom i normom społecznym, ale nie mogą pozostawać w sprzeczności z tym, co odczuwasz. Ty wybierasz. Możesz pozostać w zgodzie ze swoimi uczuciami i w dobrej kondycji psychicznej, albo wejść w rolę i grać według narzuconego z zewnątrz scenariusza. Niestety kosztem tego drugiego wyboru jest cierpienie, związane z uznaniem swojego zachowania za obłudne. Uwaga, to grozi zaniżoną samooceną, depresją, cynizmem, wypaleniem zawodowym, załamaniem nerwowym i wszystkimi innymi skutkami jakie niesie życie w permanentnym konflikcie z samym sobą.

piątek, 11 listopada 2016

Człowiek jest wolnością


Naiwnie wierzę, że komuś zadrży sumienie, że nad troską o zachowanie stołka przedłoży zwykłe człowieczeństwo i przyzwoitość. System, w którym polityk robi coś może i zgodnego z prawem, ale sprzecznego z elementarną moralnością to moralny totalitaryzm, brak zasad, barbarzyństwo.

Takich słów używa Szymon Hołownia, pisząc o politykach, którzy bez zgody rodzin chcą ekshumować ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. 
I trudno się z nim nie zgodzić.

W dzisiejszym świecie można zaobserwować coś, co się nazywa poszerzeniem norm akceptacji społecznej. To, co kiedyś przeszkadzało, było złe, dzisiaj już nie budzi takiego oburzenia. Przykład: kiedyś tatuaże kojarzyły się albo z marynarzami, albo z życiem więziennym. Dzisiaj tatuaż, i to w widocznym miejscu ma każdy celebryta i każdy kto do tej roli pretenduje.

Świat się zmienia. Niektóre zmiany prowadzą do sukcesu, inne do upadku. Czasem w narodzie jest Moc – pamiętam chwile, kiedy tworzyła się Solidarność jeszcze w czasach PRL. Wolność, Równość, Solidarność mają smak Mocy. Wówczas Świat dążył do cywilizacyjnego sukcesu. Ludzie czuli smak Zwycięstwa, Braterstwa. 

Nie wiem, co takiego stało się, że schodzimy z kursu. Dlaczego zabrakło Odwagi? Co się stało z samodzielnym myśleniem i odpowiedzialnością za swoje czyny - przejawy uznawanych wartości? Może to Moc straciła swoje właściwości, mimo, że nadal jej pożądamy. Może to pożądanie sprawia, że zwracamy się w kierunku Siły – myląc Siłę z Mocą. 

Siła to pożądanie, złość, gniew, uraza, agresja, upór, walka, spryt, fortel, przebiegłość, kłamstwo, gra, manipulacja. Prowadzi do apatii, wykluczenia, biedy, bo pochłania mnóstwo życiodajnej energii. Ma jednak coś pozytywnego do zaoferowania, jak przekonuje D. R. Hawkins – wydobywa z depresji i braku woli życia. Jak? Z pomocą politycznych demagogów i populistów, którzy mamią obietnicami socjalnymi, wskazują wrogów publicznych i dążą do ich ukarania, gloryfikują ofiary – męczenników, by w ten sposób podsycać energię zwyczajnych, nie dość wykształconych suwerenów i angażować ich w poparcie dla Siły.

Jak to się dzieje, że zwykły człowiek może nagle zamienić się w bestię i czynić Zło? Widzimy przejawy zła na każdym kroku. Kobieta rodzi martwe niemowlę na podłodze szpitala i nikogo to nie interesuje. Kilkumiesięczne dziecko trafia w stanie agonalnym do szpitala ze śladami pobicia, a matka niczego nie zauważa. Pełni dobrych chęci pracownicy, menadżerowie i rozmaici przywódcy nie są w stanie nic zrobić z rozprzestrzeniającymi się patologiami -  dyskryminacją, mobbingiem, przemocą i wszelkim kontrproduktywnymi zachowaniami. 

W starożytnej Grecji, Sokrates twierdził, że Człowiek nie może czynić zła z premedytacją, może się jedynie mylić w kwestii tego, co jest dla niego dobre. Sokratejska logika wskazuje, że ludzie czyniący zło są, po prostu, w błędzie. Ktoś im powiedział, że to, co robią jest w porządku. Ale to nie wszystko. Ci, którzy są świadkami czynienia zła, również zachowują się, jakby wszystko było w porządku. Godzimy się żyć i pracować w warunkach, w których wartości ogólnoludzkie zajmują odległe miejsce za wartościami ekonomicznymi. Powoli rodzi się wszechobecny Konflikt, a wraz z nim przychodzi frustracja, gniew, lęki, obawy, brak szacunku i podejrzliwość. 

Jak żyć, gdy z braku szacunku tracimy wiarę w tych, którzy nie grają fair? Jak żyć, gdy to nam zarzuca się nieuczciwość i obwinia za coś, czego nie zrobiliśmy? Wybawieniem z opresji staje się postawa pełna cynizmu i depersonalizacji.

Czy nie czujesz się bezpieczniej, gdy obojętniejesz na to, co dzieje się wokół Ciebie? To logiczne, że tracisz mniej energii minimalizując swoje zaangażowanie. Możesz też porzucić dotychczasowe ideały – przyszłość jest niepewna, po co się łudzić? Możesz też stracić wiarę we własną zdolność do zmiany sytuacji, a wtedy … inni stracą wiarę w Ciebie.

Zauważyłaś, że utrata energii rozpoczęła się z pozycji Mocy i sukcesu? Wiesz, co chciałaś osiągnąć a stało się tak, jakby Twoja dotychczasowa pasja uległa negatywnej przemianie. Gniew i frustracja to sygnał, że z jasnej strony Mocy przechodzisz do ciemnej strony Siły. 

Gniew towarzyszący frustracji sprawia, że zaczynasz budować negatywne relacje z ludźmi. Wkrótce zaczniesz szukać kozła ofiarnego i winić wszystko i wszystkich za swoje trudności. W zamian spotkasz się z agresją, sytuacją poniżania, zawstydzania, wrogości. Może pojawić się lęk, bo życie będzie stawać się coraz bardziej nieprzewidywalne. Opryskliwość, sarkazm, krytycyzm i zniewagi staną się normą, choć dawniej były wyjątkiem. 
Jeśli warczysz na ludzi, to oni będą warczeć na Ciebie. 
Ludzie też nie chcą być już blisko Ciebie, z Tobą. Ot i drgnęło koło historii, Człowiek jest wolnością – raz na wozie, raz pod wozem. Chcę wierzyć, że Moc będzie ze mną.

sobota, 5 listopada 2016

Nie wyrzekaj się siebie




Chciałabym być częścią takiego świata, który mi sprzyja. Nie chcę żyć w takim, który jest wobec mnie wrogo nastawiony. Marzę o tym, by świat i moja obecność w nim wzmacniały mnie, a nie osłabiały. Chodzi o to, by móc się rozwijać, czerpać wiedzę z codziennego doświadczania, ale bez przykrego uczucia przytłoczenia, czy tłamszenia. Chcę się czuć swobodnie, bezpiecznie, chcę realizować własne plany i znajdować sens swojego życia.

To naturalne cele przynależne każdemu Człowiekowi. Co więcej, to cele nadrzędne Człowieka jako gatunku.

Jak większość, chcę przetrwać i zrobię, co w mojej mocy, by przetrwał mój ród. Chcę czerpać garściami z dobrodziejstw tego świata, poznawać go, bo jest moim domem. Potrzebuję tej aktywności jak tlenu. Chcę mieć wpływ na to, co robię. Współdziałając z tymi, z którymi dzielą i łączą mnie role zawodowe i rodzinne mam nadzieję na szczęśliwą egzystencję.

Bywa, że Ktoś ignoruje swoje naturalne potrzeby albo nie ma umiejętności ich zaspakajania. Niektórzy mają kłopot, by rozróżnić potrzeby zgodne z naturą Człowieka, od zachcianek i sztucznych potrzeb.

Potrzeby nie są widoczne, widoczne są działania, jakie ludzie podejmują, by zaspokoić swoje potrzeby. Teorii na temat potrzeb jest wiele, ale najbardziej powszechna jest ta, sformułowana przez Abrahama Maslowa. Zakłada, że wszyscy realizujemy te same potrzeby, choć znacznie różnimy się sposobem ich realizacji. Dla przypomnienia, Maslow twierdzi, że ludzkim zachowaniem steruje mechanizm ściśle związany z potrzebami. Przedstawiony jest jako hierarchiczny układ w kształcie piramidy, u podstawy której znajdują się potrzeby najbardziej pierwotne, pozwalające na przeżycie. Trzeba nam tlenu, by oddychać; pokarmu i wody, by zaspokoić głód i pragnienie; snu, by odpocząć; ciepła, by się ogrzać. Żeby przetrwał gatunek, musimy się rozmnażać. Kolejne piętra piramidy zajmują potrzeby związane z bezpieczeństwem, relacjami z innymi i światem, przynależnością i akceptacją, szacunkiem i uznaniem, a na szczycie znajduje się potrzeba samorealizacji związana z rozwojem duchowym. Zaspakajając potrzeby, odczuwamy przyjemność, co motywuje nas do jeszcze lepszego zaspokojenia ich.

Ktoś kupuje nowe auto po to, by skuteczniej realizować się zawodowo i w efekcie mieć lepszy dochód – zaspakaja potrzeby podstawowe. Inny też kupuje auto, ale po to, by nie wyróżniać się w swoim środowisku – zaspakaja potrzebę przynależności i akceptacji. Jeszcze inny kupuje auto właśnie po to, by się wyróżnić, zostać zauważonym i podziwianym – to wynika z potrzeby uznania, prestiżu, szacunku.

Nie ma prostego i sztywnego związku pomiędzy potrzebami a działaniami i pomysłami ich zaspokojenia. Większość ludzi uważa swoje potrzeby za swoje prywatne terytorium, na które nikt lub niewielu może wejść. To swoiste tabu sprawia, że obserwując czyjeś działania, chętnie domyślamy się i interpretujemy je, zgadując jakich potrzeb dotyczą. Często się mylimy, bo każdy jest ekspertem swoich potrzeb.
 
Własne potrzeby, najlepiej zrealizujesz wyrażając je w sposób, który dawałby stosunkowo największe szanse na ich zaspokojenie. Poproś, wyraź oczekiwanie wobec kogoś, kto mógłby Twoją potrzebę zaspokoić. 

Zdarza się, że mając opory przed prośbą, rezygnujesz. Czasem, próbując dodać sobie pewności, zamiast prośby wyrażasz żądania. Zamiast zwyczajnej prośby stosujesz strategię wyolbrzymiania przeszkód i bagatelizowania potrzeb:
– wiem, że to jest bardzo trudne, ale Ty sobie z tym poradzisz;

- wiesz, chodzi o taki drobiazg;

- mam taką małą sprawę do Ciebie.

Udajesz, że potrzeba jest nieważna, bo obawiasz się odmowy? Miotasz się i manipulujesz. Nie prosisz, bo nie jesteś pewna, czy masz w ogóle prawo prosić? Przyznanie sobie prawa do wyrażania próśb i potrzeb jest łatwiejsze, gdy takie samo prawo przyznasz wszystkim ludziom. Każdy ma prawo do odmowy. Odmowa oznacza, że ciągle masz – jak zawsze w takiej sytuacji – wybór jednego z trzech podstawowych stylów zachowania: wycofaj się, zaatakuj i przemocą zażądaj zaspokojenia swojej potrzeby albo stanowczo, łagodnie, bez lęku respektuj wzajemnie obowiązujące prawa i przyjmij odmowę ze zrozumieniem. Nie pal mostów. Co nie jest możliwe dziś, może zdarzyć się jutro.

W jednym pomieszczeniu przebywa kilka osób - jedni wolą otwarte, inne zamknięte okno. Wszystkie osoby mogą realizować te same potrzeby fizjologiczne – utrzymanie pożądanej przez każdą z tych osób temperatury. Czy ta sama potrzeba to taka sama potrzeba dla każdego? NIE. Różnimy się nieco od siebie – jeden lubi 18 inny 24 stopnie w skali Celsjusza. Ale tu wcale nie musi chodzić o tę podstawową potrzebę fizjologiczną? Mamy wiele potrzeb – okno może być pretekstem, by zaspokoić współuczestnictwo w decydowaniu o sprawach grupy.

Nie wyrzekaj się siebie i swoich potrzeb. Rozpoznawaj je i nazywaj. Proś o pomoc przy ich realizacji i pomagaj realizować potrzeby innych, jeśli czyniąc to nie zaszkodzisz sobie. Nie czekaj, aż wszystko czego zapragniesz przyjdzie do Ciebie samo. Z małym zastrzeżeniem – gdy czujesz radość – możesz przez chwilę nie czynić nic innego, tylko upajać się takim stanem. Innymi słowy, radość wskazuje, że aktualnie znajdujesz się w takiej sytuacji, w której Twoje potrzeby są zaspokojone. Emocje są zawsze prawdziwe i mówią nam, co się aktualnie dzieje z naszymi potrzebami. Aktualnie.

niedziela, 23 października 2016

Podaruj mi coś cennego





Mądra Kobieta żyła wśród gór. Któregoś dnia, nabierając wodę ze strumienia, znalazła cenny kamień. Wrzuciła go do plecaka i ruszyła ma wędrówkę. Mądra Kobieta kochała wędrówki po górach. Pewnego dnia na swojej drodze spotkała Wędrowca. Był zmęczony, wycieńczony i bardzo głodny.

Mądra Kobieta bez wahania otworzyła plecak i podzieliła się swoimi zapasami. Mimo zmęczenia, Wędrowiec dostrzegł kamień w plecaku Mądrej Kobiety i zachwycił się nim.

Kiedy tylko zaspokoił swój głód i nieco odpoczął, poprosił Mądrą Kobietę, by podarowała mu kamień. Zgodziła się, a Wędrowiec odszedł w dalszą drogę, ciesząc się swoim szczęściem. Wiedział, że kamień ma wielką wartość i, że jeśli go sprzeda, do końca życia będzie wiódł dostatnie życie.

Minęło kilka dni. Wędrowiec zawrócił ze swojej wędrówki i zaczął szukać Mądrej Kobiety. Po kilku dniach udało mu się ją odnaleźć. Zwrócił jej kamień i wyznał:
„Dużo myślałem. Wiem, że ten kamień jest bardzo wartościowy, ale oddaję Ci go w nadziei, że podarujesz mi coś o wiele bardziej cennego. Jeśli możesz, ofiaruj mi tę rzecz, która pozwoliła Ci dać mi ten kamień”…

Prawda, że to była bardzo Mądra Kobieta?


poniedziałek, 10 października 2016

Rywalizuj, by doskonalić swoje umiejętności





Walka, rywalizacja, konkurencja, zdobywanie, sukces.
Walka, rywalizacja, konkurencja, zdobywanie, sukces. Walka, rywalizacja, konkurencja, zdobywanie, sukces - tak w kółko. Musisz konkurować i rywalizować o wszystko: o terytorium, o miejsce w stadzie, o samca lub samicę, o pokarm. Albo zjesz dziś obiad, albo sam staniesz się obiadem. Zwyciężasz i upajasz się mocą i dumą ze swej uprzywilejowanej pozycji wśród innych. Twoim celem jest ujarzmienie, eksploatacja i wykorzystanie wszystkich i wszystkiego, co się da. Brakuje Ci jednak czegoś ważnego - wsparcia innych ludzi, w których dostrzegasz jedynie nic nie warte ścierwo albo rywala, z którym i tak zwyciężysz. Umiesz rozpoznać, które działania sprawiają Ci kłopot i pochłaniają więcej energii? Znasz swoje zasoby i dbasz o nie, uzupełniasz je? Posiadasz kontrolę nad swoim działaniem?

Wyobraź sobie, że prowadzisz auto i nagle komputer pokładowy wyświetla komunikat o braku oleju. Masz dwa wyjścia – uzupełnić płyn lub zignorować komunikat. Skutki są oczywiste. Bez uzupełnienia oleju, auto nie zapewni bezpieczniej podróży.

Jeśli życie stawia przed Tobą zadanie, które wymaga uzupełnienia wiedzy lub umiejętności masz dwa wyjścia – podjąć naukę lub … przejść do fazy samooszukiwania - Dam sobie radę, nie poproszę o pomoc, bo skoro inni potrafią, to i ja potrafię. Pokażę im, że mam rację. Wygram. To jednak wątpliwe bezpieczeństwo ...

Można inaczej. Przestań tracić energię na porównywanie się z innymi. Wykonując zadania, ludzie powinni wykorzystywać cały swój potencjał. Kto, jeśli nie Ty najlepiej wiesz, jakie są Twoje mocne strony, jakie masz umiejętności, jaki potencjał w Tobie drzemie? Skup się i odpowiedz sam przed sobą, z czego, z jakich swoich charakterystycznych cech jesteś dumny? Które z nich chcesz pokazać światu? Które uważasz za cenne i chcesz, aby inni Cię naśladowali? Jakie cechy innych osób wydają Ci się na tyle interesujące, że chciałbyś, aby wzbogaciły Ciebie? Jeśli potrafisz odpowiedzieć na te pytania, znasz różnicę między rywalizacją a współpracą.

Współpraca jest wtedy, gdy gramy do jednej bramki. Współpracujesz, jeśli każdy jest zaangażowany w działania i ma gotowość dzielenia się swoimi zasobami – wiedzą i umiejętnościami. Dzielenie się to swoista wymiana - dawanie tego, co mamy i branie tego, co nam brakuje. Często mamy trudność w zidentyfikowaniu tego, co nam brakuje. Obawiasz się, że nie jesteś zbyt dobry? Bzdura. Zazwyczaj masz coś, czym możesz się podzielić i miejsce na przyjęcie tego, czego Ci brak. To Ty decydujesz, czy dojdzie do transakcji. Rywalizuj po to, by doskonalić swoje umiejętności, współpracuj, by osiągnąć założony cel.

Słyszałam kiedyś opowieść o dwóch żebrakach. Jeden z nich stracił wzrok, a drugi nogi. Obaj utrzymywali się z jałmużny, żebrząc od mieszkańców wioski, na skraju której mieszkali. Codziennie boczyli się na siebie, czuli do siebie wrogość i tracili mnóstwo energii walcząc o datki, każdy na własną rękę. Pewnego dnia w lesie otaczającym wioskę wybuchł pożar. Jako wrogowie, nie rozmawiali ze sobą, ale to była sytuacja wyjątkowa - Jedyna możliwość ratunku to współpraca – zaproponował żebrak, który stracił wzrok. – Wykorzystaj moje nogi, a ja skorzystam z Twoich oczu. Tylko w taki sposób zdołamy się uratować. Żebrak, który nie miał nóg, nie mógłby się wydostać; przebrnięcie przez las było dla niego niemożliwe – wszystko płonęło. Normalnie mógł się jakoś przemieścić, ale w obecnej sytuacji nie miał szans. Żebrak, który stracił wzrok nie wiedział, gdzie jest bezpieczna droga, które drzewa płoną, a które nie. W sytuacji zagrożenia odrzucili wrogość, podjęli współpracę i ocalili życie.

Znasz takie zachowania? Doświadczasz niezgody, krytyki? Ktoś ciągle odrzuca Twoje pomysły, ignoruje Cię, jak nic nie warte ścierwo? Czujesz, że tracisz zaufanie do siebie i innych? To dość powszechne zjawisko w rywalizującym świecie. Zdobywca dąży do zwiększenia własnej siły i zmniejszenia siły innych. Rywalizacja zabija racjonalność, zaślepia Człowieka. Osoby rywalizujące przeżywają zwykle silny lęk – obawiasz się, że przegrasz, martwisz się społecznymi konsekwencjami porażki. Nikt nie lubi uczucia wstydu, upokorzenia, kłębiących się myśli na temat niewykorzystanej szansy, zwątpienia we własne możliwości, czy zawiedzenia zaufania innych osób. Taka rywalizacja jest bezsensowna i szkodliwa dla zdrowia. Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego jest w Tobie tak wiele chęci okazania się lepszym od innych? Jedno Cię usprawiedliwia – rywalizacja daje mnóstwo energii. Rozsądnie analizuj zyski i straty, aby nie dopuścić do niepożądanych skutków konkurowania z każdym i o wszystko.

wtorek, 27 września 2016

Nieczuły tyran






Robisz w życiu głupie rzeczy? Nie? Nigdy Ci się to nie zdarza? Nie wierzę! Co najwyżej, mogę zgodzić się z Tobą, że nie zauważasz tego, jak szkodzisz sobie i innym wtedy, kiedy robisz coś, co się zupełnie w danej sytuacji nie sprawdza.

Znacie to? Znacie ludzi, którzy nigdy, przenigdy nie przyznają się do swoich pomyłek, błędów? Ja znam i takich unikam. Wcześniej podejmuję próbę pokazania im, czym jest krytyczne myślenie i rozumienie konsekwencji swoich działań. Kiedy tylko usłyszę magiczne „wiem, o co chodzi” i  nie zobaczę żadnej reakcji, cienia refleksji, planu naprawczego … zmykam, jak najdalej to możliwe.

Manipulujesz z wdziękiem. Wszyscy to czasem robimy. Zakładamy maski, bo chcemy być atrakcyjni w danym momencie. Jest wielka różnica między byciem autentycznym a byciem manipulantem. Czasem chcemy poczuć się kimś ważnym i dodać sobie animuszu. Czasem rola społeczna wymaga od nas atrybutów władzy, gdy tymczasem nasz rzeczywisty temperament nam tego nie zapewnia.

Przeciwieństwem manipulowania jest autentyczność. Już Hipokrates powiedział: „Wszystko jest lekarstwem i wszystko jest trucizną. To kwestia dawki”. Czasem trudno przyznać się do błędu. Łatwiej udawać, że nie zauważa się zmian i skutków, jakie ten błąd wywołuje. Odradzam takie zachowania. Jeśli długo „udajemy” kogoś innego, długo nosimy maski, w których pełnimy swoje społeczne role, możemy uwierzyć, że jesteśmy tymi, którymi nie jesteśmy.

To rodzice, jako pierwsi, nakładają nam maski. Tworzą nas takimi, jakimi chcą, żebyśmy byli. Hm… i nagle dociera do Ciebie, że jesteś dorosły … Czy teraz jesteś tym, kim pragniesz być? Czy Twoje marzenia się ziściły? Bądź dla siebie tolerancyjny. Jako ludzie jesteśmy różni. Nie trzeba tych różnic krytykować, eliminować, czy piętnować. Nie można też innych szufladkować i narzucać im własnych przekonań - lepić na nasze podobieństwo. Dyskryminacji nie można tłumaczyć świadomością własnych preferencji. Zdejmij maskę - być może zobaczysz swoje słabości. Paradoksalnie, to Twoja siła. Wystarczy zajrzeć w głąb siebie i znaleźć odpowiedź na pytanie – "Jaki był mój udział w sukcesie albo w niepowodzeniu?”. 
Czasem, gdy popełnimy błąd, odczuwamy złość, wściekłość. Jest to dawny gniew, czasem zmęczenie i wątpliwości, czasem jakieś irracjonalne przekonania. Co by nie było, to Twoje życie, to Ty decydujesz, co zrobić ze swoimi odczuciami. To Ty decydujesz, czy jesteś autentyczna, czy zakładasz maskę. Nawet w chwilach, gdy nie jesteś miła, gdy kończy Ci się cierpliwość i daleko Ci do ideału. Zrozum, że Ty i Twoi najbliżsi, współpracownicy będziecie sobie nawzajem działać na nerwy, ale każdy ponosi odpowiedzialność za swoje zachowanie. Od większości przykrych uczuć chcesz się jak najszybciej odciąć, a te przyjemne chcesz czuć cały czas. Myśli w Twojej głowie dopasowują się do tego co czujesz … „Albo będą mnie słuchali, albo będą się mnie bali.” "Albo będą się mnie bali, albo będą się ze mnie śmiali." – Błąd. Skup się na emocjach, rozpoznaj je i nazwij. Nie odrzucaj uczuć, poświęć im uwagę. One mówią jak coś przeżywasz, a nie o tym, co się dzieje. Wszystkie uczucia są Ok., ale nie wszystkie zachowania są Ok. Możesz zmienić swoje zachowania, ale nie uczucia.

Najtrudniej radzimy sobie z gniewem. Pojawia się zwykle, kiedy nie dostajesz tego, co chcesz. Inni nie dają Ci uwagi, nie spełniają Twoich oczekiwań i zachcianek. Nie pocieszają Cię, kiedy borykasz się z jakimś problemem. Gniew pojawi się też, jeśli dostajesz to, czego nie chcesz – ktoś wszczyna kłótnię, negatywnie ocenia Twoje osiągnięcia, albo wywiera wpływ byś robił to, na co nie masz ochoty. Silny gniew pojawia się, gdy ranione są Twoje uczucia – stajesz się obiektem plotek pełnych krzywdzących opinii i krytyki – ktoś twierdzi, że do niczego się nie nadajesz, nic nie potrafisz i zawsze jesteś taki z muchami w nosie.

Uczucia i myśli często działają razem. Nie zawsze się ze sobą zgadzają. Trzeba się w nie wsłuchać. Zatrzymaj się i przejmij nad nimi kontrolę. To Ty decydujesz, które myśli są warte refleksji, a które lepiej zignorować. Kiedy piszę, moje myśli próbują mną sterować – najczęściej w kierunku szafki ze słodyczami. Czasem im ulegam. Czasem jestem, jak nieczuły tyran. Robię w życiu rzeczy głupie.

środa, 14 września 2016

Uprzejmie donoszę ...



Zacznę od powszechnie znanej, wymownej modlitwy sąsiadów Adasia Miauczyńskiego – bohatera filmu Marka Koterskiego pt.: „Dzień świra”. Ciągle jak żywa, wiele wyjaśnia. Cytatem nie zamierzam obrazić niczyich uczuć. Moim celem jest wyłącznie wywołanie refleksji ...



"Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę,
Bogu Ojcu i Synowi.
Dopierdolcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
tylko mu dosrajcie, proszę!
Kto ja jestem?
Polak mały! Mały, zawistny i podły!
Jaki znak mój? Krwawe gały!
Oto wznoszę swoje modły
do Boga, Maryi i Syna!
Zniszczcie tego skurwysyna!
Mojego rodaka, sąsiada,
tego wroga, tego gada!
Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara,
żeby mu spalili sklep,
żeby dostał cegłą w łeb,
żeby mu się córka z czarnym
i w ogóle, żeby miał marnie!
Żeby miał AIDS-a i raka,
oto modlitwa Polaka! "


Donos w Polsce jest potępiany, jednak dość często stosowany. Czasem jest skutkiem zemsty, czasem zawiści, chociaż zazwyczaj donosiciel jest przekonany, że jego działanie wynika z troski o uczciwość społeczną.

Przekonania powstają na drodze internalizacji stwierdzeń powtarzanych przez naszych najbliższych, ale też znajomych, współpracowników, przełożonych. W ten sposób przenoszone są również tzw. potoczne mądrości, które, powtarzane po wielokroć, jawią się jako prawdy objawione. Powtarzamy je bez jakiejkolwiek refleksji. Stwierdzenie „człowiek uczy się na błędach” jest prawdziwe, jeśli Człowiek wie, że te błędy popełnił. „Podróże kształcą” tych, którzy posiadają jakiś bagaż doświadczeń a nowe doznania dostarczają refleksji. Chętnie w trudnych sytuacjach pocieszamy się, że „co nas nie zabije, to nas wzmocni” – fakt: co nas nie zabije, to nas nie zabije, ale może nas sponiewierać i upokorzyć. „Oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa” a „kłamstwo ma krótkie nogi”. Warto być szczerym i uczciwym ale jeśli ktoś nie respektuje tych praw wobec nas, trzeba szukać innej strategii. Warto więc przyjrzeć się krytycznie ludowym mądrościom i naszym przekonaniom - "powtarzane mądrości nie mają wartości". Jeśli nie są prawdziwe, nie będą pracować na naszą korzyść, tylko przeciwko nam – nie będziemy w stanie osiągnąć zamierzonych celów.

Szkoła przekazuje wiedzę, uczciwości nie uczy – ściąganie na sprawdzianie, czy przepisywanie fragmentów prac znalezionych w Internecie i przypisywanie im swojego autorstwa zdarza się nagminnie. Rodzice bardzo często bagatelizują przewinienia dzieci, usprawiedliwiając swój brak reakcji w prosty sposób – A niech uczy się walczyć „o swoje” już od najmłodszych lat, bo „życie to dżungla”. Przewinienia i nieuczciwość traktowane są jak zaradność, inteligencja – umiejętności, które pozwalają przetrwać w trudnych czasach. Mieszają się pojęcia: cwaniactwo, patologia, zaradność. I tak powoli rodzi się nieuczciwość i utrata zaufania do siebie i innych. Skutkiem może być zanik umiejętności współpracy. Pojawia się zawiść. Zazdrościmy innym wszystkiego - urody, stanowiska, stanu posiadania, partnera - jednym słowem sukcesu. Pojawia się chęć, by choć na chwilę utrudnić innym życie. A może spełnić „obywatelski obowiązek” i napisać uprzejmy donosik do odpowiednich władz?

Zdarza się, że donosiciel nie ma pojęcia o sprawie, nie zna przepisów, kieruje się wyłącznie emocjami. Napędza go zazdrość, chęć uprzykrzenia życia sąsiadowi, koledze, byłej partnerce. - Jeśli on/ona będzie mieć kłopoty, to będzie Ok - myśli z satysfakcją psychopaty donosiciel. - Niech cierpi za to, że ja nie mam nic, kiedy on/ona ma pracę, ma mieszkanie, jest lubiana, szef go docenia - karmi swoje przekonania donosiciel, motywując się do działania.

Oczywiście są sprawy i sytuacje, w których ktoś dopuszcza się naruszenia prawa i celowo unika respektowania przepisów. W Internecie jest mnóstwo przykładów łamania prawa pracowników – przykład zachowań mobbingowych. Dobrze, że Ktoś te sprawy nagłaśnia, nawet stosując donos. Jeśli będziemy tolerować łamanie procedur i prawa, to osoby, które tak czynią będą się czuć bezkarnie. Jeśli jednak decydujesz się na donos, przygotuj się też na atak odwetowy.

Zanim uprzejmie doniesiesz, musisz mieć pewność, że postępujesz właściwie i wyczerpałeś wszystkie inne drogi do wyjaśnienia sprawy. I jeszcze jedno – kiedy niesłusznie i celowo oskarżasz kogoś, kiedy donos jest sposobem na załatwienie osobistych porachunków, pamiętaj o konsekwencjach. Nieprawdziwy donos jest pomówieniem, a pomówienie jest karane.